Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Reklama

« 1 ... 26 27 28 (29) 30 31 32 33 »
Nadesłany przez Marek Szewczyk 22.08.2014, 22:23:04 (1626 odsłon)

A tak ostrzyłem sobie zęby na pojedynek dwóch najlepszych koni ujeżdżeniowych ostatnich lat, Totilasa i Valegro, podczas Światowych Igrzysk Jeździeckich (WEG) w Normandii, a tu nic z tego! Totilas, który tak udanie powrócił w tym sezonie pod Matthiasem Alexandrem Rathem na czworoboki, tuż przed wyjazdem niemieckiej ekipy do Francji, podczas zgrupowania w Peterhof, doznał kontuzji i musiał zostać wycofany.

Tak więc koń, który na poprzednich WEG w amerykańskim Lexington wygrał wszystkie trzy konkursy w ujeżdżeniu (Grand Prix, Grand Prix Special i Grand Prix Freestyle), tyle, że wówczas pod Holendrem Edwardem Galem, nie wystąpi na tegorocznych MŚ.

Niestety, lista znanych koni, których zabraknie w Normandii, jest dłuższa.

Czytaj więcej... | 3296 znaków więcej | Komentarze?
Nadesłany przez Marek Szewczyk 29.07.2014, 13:40:00 (9748 odsłon)

Jeżeli dwie kobiety są koleżankami, to co potrafi je poróżnić? W pierwszej kolejności walka o względy mężczyzny, ale zaraz na drugim miejscu są pieniądze. Mamona jest w stanie poróżnić wszystkich i zawsze, więc historia, którą opowiem, nie jest niczym niezwykłym. Trzeba ją jednak opowiedzieć, bo chodzi o standardy. Jeśli w polskim jeździectwie są osoby, które chcą uchodzić za profesjonalistów, czy to jako zawodnicy, czy jako trenerzy, czy też jako pośrednicy w handlu końmi, to powinni dbać o to, aby przestrzegać zasad, które profesjonaliści przestrzegać powinni. Jest to w interesie nas wszystkich, koniarzy. Jeśli zaś są tacy (lub takie), którzy nie tylko tych zasad nie przestrzegają, ale je łamią i to w drastyczny sposób, to warto rozpowszechniać wiedzą, kto na nasze zaufanie i na miano profesjonalisty nie zasługuje.

Czytaj więcej... | 13626 znaków więcej | Komentarzy: 16
Nadesłany przez Marek Szewczyk 20.07.2014, 18:28:05 (2610 odsłon)

Transparentność to modne słowo. Wywodzi się z języka francuskiego, w którym oznacza „przezroczysty” „przejrzysty”. W słowniku wyrazów obcych z 1980 roku jeszcze go nie ma. Jest tylko „transparent” - w znaczeniu tablicy z napisem lub rysunkiem, czyli czegoś takiego, co kiedyś się nosiło na pochodach 1-majowych. W ostatnich latach „transparentność” odmieniają wszyscy, począwszy od polityków, a skończywszy na zwykłych zjadaczach chleba, a przecież jest równoznaczne, znacznie starsze i kiedyś jedyne określenie: „jawność”. Nawiasem mówiąc, brzmi o wiele lepiej, swojsko.

I o tej jawności w życiu naszego, jeździeckiego środowiska, będzie tym razem mowa. A właściwie o braku tej jawności.  Ponieważ uważam, że władze PZJ nie mają prawa niczego ukrywać przed nami, czyli swoimi członkami, postaram się odsłonić to, co chyba miało pozostać ukryte. Chodzi mi o 5-letnią umowę ze Stowarzyszeniem Equisport na organizację mistrzostw Polski w skokach przez przeszkody w klubie Sielanka Warka. O preliminarz finansowy mistrzostw Europy w WKKW, które w 2017 roku mają się odbyć w Strzegomiu. I wreszcie o pozycję z bilansu PZJ za rok 2013 pt. „dofinansowanie imprez.”

Czytaj więcej... | 13403 znaków więcej | 1 komentarz
Nadesłany przez Marek Szewczyk 9.07.2014, 21:50:00 (55777 odsłon)

Ten tekst zacznę od przypomnienia wywiadu, jakiego udzielił mi świeżo wybrany na prezesa PZJ Łukasz Abgarowicz w końcu 2012 roku (ukazał się w „Koniu Polskim nr 1/2013).  Na moje pytanie, skąd brać pieniądze na działanie PZJ poza stałymi, ale skromnymi źródłami dochodów, takimi jak: dotacje z ministerstwa sportu oraz składki od uczestników życia sportowego, pan prezes odpowiedział tak:

 

Z rynku. Tyle, że nie mamy porządnej oferty dla sponsorów. Inna sprawa, że do tej pory nikt nad tym poważnie nie pracował. A tymczasem nie jest to wcale prosta sprawa. Firma, która ma wyłożyć pieniądze, musi dostać sprecyzowaną od strony biznesowej ofertę, z której będzie jasno wynikać, jakie korzyści wizerunkowe czy promocyjne będzie z tego miała. Wiceprezes Rafał Wawrzyniak jest odpowiedzialny za stworzenie grupy, która do końca marca ma przygotować kilka ofert. Bo potrzebujemy sponsoringu na trzech poziomach. PZJ potrzebuje sponsora generalnego. Potrzebni są sponsorzy, którzy w sposób systemowy będą współpracować z organizatorami dużych imprez międzynarodowych. No i potrzebujemy sponsorów, którzy będą chcieli inwestować w konie /…/

 

- Jak pan sądzi, ile pieniędzy uda się ściągnąć z rynku? Czy może pan podać rząd wielkości? Sądzę, że w opinii środowiska to jest najistotniejsze, z tego pan i zarząd będziecie rozliczani.

 

Dopóki nie zostaną stworzone oferty, o których mówiłem, nie jestem w stanie podać żadnych liczb. Ale nawet kiedy już powstaną, proszę nie oczekiwać konkretnych sum. Jestem przekonany, że wzrost będzie i to wielokrotny, ale pułapu nie jestem w stanie określić.

 

Termin, w jakim to miało nastąpić, wynikał z kontekstu dalszej części rozmowy. Na moje pytanie, kiedy nastąpi profesjonalizacja, czyli od kiedy rządzić będą ci, którzy będą opłacani, a więc będzie można im stawiać zadania i rozliczać? Padła taka oto odpowiedź:

/…/ Mam nadzieję, że uda się to osiągnąć od drugiej połowy 2013 r., a już od roku 2014 na pewno. Dlaczego od 2014? Bo postawiliśmy sobie taki cel, że od tego roku PZJ powinien mieć sponsora generalnego. A termin ten wynika z wiedzy, kiedy i jak są tworzone budżety wielkich firm.

Mamy połowę roku 2014 i co? Czy PZJ ma sponsora generalnego? 

Czytaj więcej... | 13987 znaków więcej | Komentarze?
Nadesłany przez Marek Szewczyk 7.07.2014, 16:07:51 (2711 odsłon)

Tak źle jeszcze nigdy nie było. Jestem przede wszystkim obserwatorem, ale także aktywnym uczestnikiem życia środowiska jeździeckiego w Polsce. Obserwuję to życie już od wielu, wielu lat, ale takiej sytuacji nie pamiętam. Nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek komisja rewizyjna negatywnie oceniła wykonanie budżetu przez zarząd Polskiego Związku Jeździeckiego!

A taka sytuacja ma właśnie miejsce. Rada Związku, która obecnie pełni m.in. rolę komisji rewizyjnej, negatywnie oceniła wykonanie przez zarząd PZJ budżetu za rok 2013. Można o tym przeczytać na stronie internetowej PZJ w zakładce „Rada Związku”. Są tam zamieszczone protokoły z poszczególnych posiedzeń Rady. Na ostatnim, które miało miejsce 26 czerwca, członkowie Rady dyskutowali nad sprawozdaniem finansowym za rok 2013 i – niejednogłośnie – trzeba to podkreślić – ocenili je negatywnie.

Nawiasem mówiąc, o tym, iż w Radzie są jakieś tarcia, a w każdym razie nie mówi ona jednym głosem, świadczy to, że z tego ostatniego zebrania mamy aż trzy dokumenty zamieszczone w zakładce „Rada”. Trudno się zorientować, który jest stanowiskiem Rady, oficjalnym protokołem. Trzeba przeczytać wszystkie trzy. 

Zostawmy jednak sposób działania Rady, a zajmijmy się liczbami, bo one są w tym wypadku najważniejsze.

 

Czytaj więcej... | 7470 znaków więcej | Komentarzy: 3
Nadesłany przez Marek Szewczyk 22.06.2014, 10:54:16 (3513 odsłon)

Z góry przepraszam Czytelników mojego bloga – ten tekst będzie zrozumiały tylko dla ludzi zorientowanych w realiach wyścigowych, a dokładniej w obecnej sytuacji, czyli w kwestii wyboru nowego prezesa Polskiego Klubu Wyścigów Konnych. Nie czas i miejsce opisywać wszystko od A do Z, tak aby tekst był czytelny dla wszystkich. Wybory tuż, tuż, a sytuacja zrobiła się groźna. A więc ad rem…

 

Czytaj więcej... | 4142 znaków więcej | 1 komentarz
Nadesłany przez Marek Szewczyk 14.06.2014, 16:20:00 (4687 odsłon)

Działacze FEI wpadli na pomysł, aby do komisji poszczególnych konkurencji dokooptować reprezentantów zawodników wybranych przez innych zawodników. Sposób wyboru owych reprezentantów jest czymś nowym w historii FEI. Odbyło się to - a właściwie odbywa, bo w kilku konkurencjach pierwsza tura wyborów nie przyniosła rozstrzygnięcia i konieczna jest „rozgrywka” – drogą głosowania za pośrednictwem internetu. Precyzyjnie zostało określone, jakie warunki muszą spełniać zawodnicy, aby mieć prawo głosu.

Można tylko przyklasnąć takiej idei. Jest to niewątpliwie przejaw demokratyzacji życia środowiska jeździeckiego na świecie, a do tego zastosowanie nowoczesnych środków komunikowania się, czyli internetu, w proces przeprowadzenia głosowania. Owo novum przyniosło jednak zarówno dobre jak i złe owoce.

Czytaj więcej... | 14380 znaków więcej | Komentarze?
Nadesłany przez Marek Szewczyk 12.06.2014, 19:10:34 (2444 odsłon)

 

W ostatnich kilku dniach z FEI, a głównie z Lozanny, gdzie odbywało się posiedzenie biura (zarządu) Międzynarodowej Federacji Jeździeckiej, napłynęły wiadomości, które są albo bardzo istotne dla polskiego jeździectwa, albo nieco mniej istotne, ale powinny być ciekawe dla ludzi z naszego środowiska.

Ta najważniejsza jest taka, że FEI przyznała prawo organizacji mistrzostw Europy w WKKW w 2017 roku Strzegomiowi. To wiadomość nie tylko dobra, a wręcz fantastyczna, ale i kontrowersyjna zarazem. Dlaczego? O tym za chwilę.

Rozstrzygnięte zostały wybory zawodników, którzy będą reprezentować siebie i innych zawodników w komisjach poszczególnych konkurencji jeździeckich. Reprezentantem zawodników parających się powożeniem został Bartłomiej Kwiatek i to jest dobra wiadomość. Zła jest taka, że reprezentantką dresażystów została Anna Paprocka-Campanella.

Kolejna smutna wiadomość jest taka, że biuro FEI podjęło decyzję o zawieszeniu zawieszenia dwóch zawodników z konkurencji WKKW, Nowozelandczyków Jonathana Pageta i Kevina McNaba. Inaczej mówiąc, będą mogli startować w zawodach, mimo że postępowanie dyscyplinarne w ich sprawach, a chodzi o niedozwolone środki wykryte u koni, na których brali udział w słynnych zawodach w Burghley 2013, jeszcze się nie zakończyło!

Biuro FEI podjęło też inne decyzje co do lokalizacji ważnych imprez jeździeckich w najbliższych latach. Nas w Polsce nie może ucieszyć to, że finał PŚ w 2017 roku zarówno w skokach, jak i w WKKW, odbędzie się w stanie Nebrasca (Omaha) w Stanach Zjednoczonych, a Światowe Igrzyska Jeździeckie w 2018 roku – w Kanadzie (Bromont).

Ale po kolei.

Czytaj więcej... | 7511 znaków więcej | Komentarze?
Nadesłany przez Marek Szewczyk 21.04.2014, 17:56:02 (7426 odsłon)

Finał Pucharu Świata w ujeżdżeniu w Lyonie wygrała ta, która miała wygrać, czyli Charlotte Dujardin na Valegro. Jej start w finale był możliwy, gdyż organizatorzy przyznali jej tzw. dziką kartę. Mistrzyni olimpijska i Europy walczyła co prawda w eliminacjach, i to z powodzeniem, bo wygrała w Londynie i Amsterdamie, ale trzeci start (w Hertogenbosch) odwołała, gdyż Valegro nie był w 100% zdrowy. 40 punktów, jakie zgromadziła za dwa zwycięstwa to było zbyt mało, aby z punktu widzenia przepisów mieć prawo startu w finale PŚ. Prawo to jednak dostała na zasadzie dzikiej karty.

Fakt ten wzbudził nieprzychylne komentarze. Na portalu eurodressage.com 17 kwietnia ukazał się tekst Astrid Appels, która uznała, że przyznanie dzikiej karty Charlotte Dujardin było nie fair. Dzień później na portalu swiatkoni.pl pojawił się tekst podobnej treści. Nie podzielam tych wątpliwości. Postaram się to uzasadnić.

Czytaj więcej... | 5631 znaków więcej | 1 komentarz
Nadesłany przez Marek Szewczyk 15.04.2014, 17:08:24 (2199 odsłon)

Ledwo opublikowałem tekst, w którym opisuję m.in. jak to księżniczka Haya oficjalnie mówi, że musi dotrzymać ustaleń (które zresztą sama wprowadziła) i nie będzie kandydować na kolejną, trzecią kadencję, a tymczasem 100 krajów członkowskich woła „zostań” i zamierza (w ostatnich dniach kwietnia) zmienić statut FEI, aby mogła to uczynić, a tymczasem ujawnił się pierwszy oficjalny kandydat na prezesa FEI. Jak podał 15 kwietnia portal horsetalk.co.nz, jest nim szwajcarski przedsiębiorca i finansista Pierre Gencand (64 lata). W Polsce to nazwisko zapewne nikomu nic nie powie, warto więc przybliżyć jego sylwetkę.

Czytaj więcej... | 2691 znaków więcej | Komentarze?