Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Reklama

« 1 2 3 (4) 5 6 7 ... 42 »
Nadesłany przez Marek Szewczyk 7.03.2019, 21:22:28 (1166 odsłon)

Tak się złożyło, że miałem możliwość obejrzeć próbę polową dla klaczy, jaka miała miejsce w Janowie Podlaskim. Na 9 klaczy małopolskich aż 7 były to córki Huzara, jedna była po Efekcie, a jedna po All That Jaz xxoo. Emblema (od Eminy po Divisor xx), rodzona siostra ogiera Edam, wnuczka Emerychy.

Czytaj więcej... | 2536 znaków więcej | Komentarze?
Nadesłany przez Marek Szewczyk 3.03.2019, 9:21:23 (2420 odsłon)

A więc stało się. Hodowca z wielkim stażem i dorobkiem został wyrzucony ze stadniny. Mowa o Katarzynie Wiszowaty i państwowej stadninie w Prudniku. O czym to świadczy?

Czytaj więcej... | 1059 znaków więcej | Komentarzy: 15
Nadesłany przez Marek Szewczyk 27.02.2019, 11:30:00 (1513 odsłon)

Jeśli napisałem, że zgadzam się w 90% z tekstem Beaty Kumanek pt. „Kilka pytań do..”, to w tym zbiorze jest też następujący pogląd - jeśli państwo chce się czuć się strażnikiem zasobów genetycznych w hodowli koni (wszystkich ras, nie tylko arabów), to powinno tę hodowlę dotować.

 

Pani Kumanek ze zdumieniem odkrywa, iż KOWR porusza się w oparach absurdu, gdyż – jak to określiła - jednocześnie chce mieć ciastko i zjeść ciastko. Ze zdziwieniem konstatuje, że cele, jakie się stawia przed stadninami koni, są wzajemnie się wykluczające. A te cele to: Stadnina będąc zarówno spółką prawa handlowego i jednocześnie mając jako główną misję zachowanie puli genetycznej, musi wypracować zysk oraz zajmować się hodowlą zachowawczą, która z definicji jest niedochodowa.

 

Pani Kumanek reaguje z pasją osoby, która miłośniczką hodowli koni arabskich została kilka lat temu. Ma więc świeże, niespaczone przeszłością spojrzenie. Prawidłowo ocenia sytuację i wyciąga logiczne wnioski.

Czytaj więcej... | 19364 znaków więcej | Komentarzy: 14
Nadesłany przez Marek Szewczyk 25.02.2019, 16:40:00 (1825 odsłon)

Cieszę się, że w dyskusji, jaka się rozwinęła po tekstach Beaty Kumanek „Kilka pytań do…”, Agnieszki Bojanowskiej „Najważniejsze – wartościowe stado matek” oraz moich z cyklu „Los państwowej hodowli…” padło tak wiele merytorycznych wypowiedzi. Głównie w postaci wpisów pod kolejnymi artykułami, ale często są to wypowiedzi podpisane, ale wśród tych anonimowych też są takie, które coś wnoszą do owej dyskusji (vide Pan X).

 

Niestety, wśród tych podpisanych z imienia i nazwiska są też i takie, z których wieje głównie olbrzymią niechęcią do wyrzuconych 19 lutego 2016 roku fachowców, nawet jeśli są też w nich wątki świadczące o znajomości materii.

 

Ta konstatacja, to przy okazji odpowiedź na apel Lidii Pawłowskiej, aby nie drukować wypowiedzi anonimowych. Zastanawiałem się nad tym, ale chyba na to za wcześnie. Taki ruch mógłby zubożyć ową dyskusję, a przecież Robert Raznowiecki podpisuje swoje wypowiedzi. A w nich, poza fragmentami merytorycznymi są też personalne ataki na wyrzuconych fachowców. Ataki głupie, niesprawiedliwe, a na dodatek wpisujące się w to, czym minister Jurgiel starał się uargumentować swoje haniebne decyzje.

 

Oczywiście, jako zarządzający swoim blogiem mógłbym po prostu nie drukować pana R., ale ponieważ jestem demokratą, to drukuję wszystkie wpisy, nawet te, z których wylewa się jad wynikający z kompleksów i osobistych urazów. Taka jest cena demokracji. To tak na marginesie.

Czytaj więcej... | 11862 znaków więcej | Komentarzy: 36
Nadesłany przez Marek Szewczyk 21.02.2019, 18:30:00 (1114 odsłon)

W programach hodowlanych dla ras rodzimych, czyli koników polskich, hucułów oraz koni czystej krwi arabskiej, mówi się m.in. o zachowaniu dziedzictwa narodowego. Mówiąc mniej patetycznie, chodzi o byt rasy jako takiej. Według światowych standardów uważa się, że jeśli liczba samic jakiejś rasy jest mniejsza niż 1000, to jest ona zagrożona.

 

Trudno to sobie uzmysłowić, ale klaczy arabskich było w Polsce po II wojnie światowej znacznie, znacznie mniej, a rasa nie zanikła, a wręcz przeciwnie – rozkwitła. Oczywiście nie deus ex machina, ale dzięki mecenatowi państwa i dzięki utalentowanym i oddanym ludziom, którzy prowadzili hodowlę w państwowych stadninach. Warto przypomnieć, że jeszcze w 1988 roku (wcześniejszych danych nie miałem pod ręką) było w Polsce 308 klaczy arabskich, z czego 250 w państwowych stadninach, a jedynie 58 w rękach prywatnych. W 2018 roku te proporcje były już zupełnie inne: państwowych klaczy była nadal 250, ale prywatnych już 966; w sumie 1216.

 

Gdyby więc państwowe stadniny upadły – a takie zagrożenie istnieje – to byt rasy nie jest zagrożony, bo liczba klaczy u prywatnych hodowców jest już bliska owej granicy 1000, a jak stadniny będą upadać, to liczba ta wzrośnie. Część klaczy trafi przecież w prywatne ręce.

Czytaj więcej... | 16238 znaków więcej | Komentarzy: 12
Nadesłany przez Marek Szewczyk 19.02.2019, 23:03:01 (1357 odsłon)

Napisałem już drugi odcinek rozważań pod tytułem „Los państwowej hodowli koni i Janowa jest przesądzony” i brałem się do pisania trzeciego, gdy wpisy nieznajomego mi czytelnika – nazwę go Panem X – zainspirowały mnie do przerwania tej pracy i ustosunkowania się do niektórych fragmentów jego wpisów. Mam tu na myśli wpis zatytułowany „Pogotowie”, jakie zamieścił pod pierwszym odcinkiem, jak również „Co tu jest naprawdę ważne?”, które znalazło się pod moim tekstem „Wypalanie Trelowszczyzny.”

Czytaj więcej... | 17201 znaków więcej | Komentarzy: 11
Nadesłany przez Marek Szewczyk 18.02.2019, 20:20:00 (1642 odsłon)

We wprowadzeniu do artykułu Beaty Kumanek („Kilka pytań do…”) napisałem, że się z nią zgadzam w 90 procentach. Zacznę więc od tych pozostałych 10 procent.

 

Pani Kumanek napisała: Relatywnie dobre wyniki finansowe stadnin za czasów Jerzego Białoboka oraz Marka Treli były spowodowane zupełnie inną koniunkturą na konie arabskie.

Pobrzmiewa w tym zdaniu opinia, jaką starał się powielać Maciej Grzechnik, niesławny, były prezes SK Michałów, a także inni beneficjenci „dobrej zmiany” w polskiej hodowli koni arabskich. W domyśle, gdyby w państwowych stadninach nadal rządzili Jerzy Białobok i Marek Trela, mieliby teraz kłopoty ze sprzedawaniem wyhodowanych przez siebie koni po tak wysokich cenach, jakie uzyskiwali kilka lat temu. Bo rzekomo zmieniła się koniunktura. Otóż nie zgadzam się z taką tezą.

Czytaj więcej... | 12245 znaków więcej | Komentarzy: 6
Nadesłany przez Marek Szewczyk 16.02.2019, 19:22:47 (950 odsłon)

Na przetargu w Janowie Podlaskim z trzech ogierów na literę „E” został sprzedany jeden. Edam za 56 tys. złotych. Na Ekologa i Efekta nie znaleźli się chętni, ale cena na tego pierwszego była wysoka, a na 20-letniego Efekta 16 tys. zł, to też sporo. Niewykluczone, że nabywcy na oba ogiery, a zwłaszcza na Efekta jednak się znajdą i po negocjacjach konie te zmienią właścicieli.

 

Co wynika z dzisiejszego przetargu?

Czytaj więcej... | 2623 znaków więcej | Komentarzy: 2
Nadesłany przez Marek Szewczyk 13.02.2019, 22:29:14 (2137 odsłon)

Ten problem pierwsza zasygnalizowała Alina Sobieszak na prowadzonym przez siebie portalu „Araby Magazine”, choć nie dotyczy koni arabskich, a angloarabskich. Napisała tam tak:

 

Przetarg koni półkrwi angloarabskiej w SK Janów, 16.02.2019 r.
Komu zależy na eliminacji najbardziej znanej i zasłużonej dla hodowli linii Emerychy?
Spośród 9 koni wystawionych do przetargu aż 7 to potomstwo klaczy Emerycha.
Emerycha xo - klacz legenda (Ermitaż o- Emoza xo/ Czatownik xo) 1983-2015.

 

Ponieważ też dostałem liczne sygnały, że dzieje się coś dziwnego, szkodliwego, zacząłem się tej sprawie przyglądać. A oto jaki obraz mi się jawi po rozmowach z wieloma osobami, które są związane z hodowlą koni małopolskich.

Czytaj więcej... | 12744 znaków więcej | Komentarzy: 11
Nadesłany przez Marek Szewczyk 12.02.2019, 22:00:00 (985 odsłon)

Michałowski ogier Equator (QR Marc – Ekliptyka po Ekstern) był w swoim dość krótkim życiu – ma teraz 9 lat – dwukrotnie wydzierżawiany za granicę. Pierwszy raz przez Jerzego Białoboka. To było zaraz po tym, jak w grudniu 2015 roku, przygotowany w macierzystej stadninie i wysłany do Paryża przez nią, wywalczył tytuł wiceczempiona świata. Kontrakt dzierżawny był zawarty na dwa lata (2016-2017).

 

Krótko po tym, jak przyleciał do USA Equator został czempionem ogierów na prestiżowym pokazie w Scottsdale (International Arabian Breeders Classic). Potem przyszedł sukces w Las Vegas (Arabian Breeders World Cup), a do tego jeszcze dwa inne tytuły czempionów, nieco niższej rangi, w Santa Barbara. W narodowym czempionacie USA zdobył tytuł wiceczempiona. To wszystko w roku 2016. To pokazuje, że jeden z celów dzierżawy młodego (miał wówczas 6 lat) ogiera – jego promocja na rynku amerykańskim – został osiągnięty.

Czytaj więcej... | 9083 znaków więcej | 1 komentarz