Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Reklama

« 1 2 3 (4) 5 6 7 ... 42 »
Nadesłany przez Marek Szewczyk 1.04.2019, 20:54:37 (1475 odsłon)

Konflikt, jaki ma miejsce w Kujawsko-Pomorskim Związku Hodowców Koni, pokazuje, że struktura organizacyjna Polskiego Związku Hodowców Koni jest niewydolna. Nie sprzyja postępowi.

 

O co chodzi we wspomnianym konflikcie? Jeśli ktoś jest zainteresowany, aby sobie wyrobić zdanie na ten temat, zachęcam do przeczytania listu otwartego, jaki napisał Stefan Wiluś, wiceprezes Kujawsko-Pomorskiego Związku Hodowców Koni. List ten jest dostępny na stronie internetowej tegoż okręgowego Związku.

Czytaj więcej... | 6423 znaków więcej | 1 komentarz
Nadesłany przez Marek Szewczyk 31.03.2019, 12:24:41 (621 odsłon)

W szpitalu i podczas rekonwalescencji człowiek ma dużo czasu, więc czyta. Mogłem wreszcie sięgnąć po książkę, jaką kupiłem jakiś czas temu na targach wydawnictw historycznych. „Polskie podziemie w oczach wroga – tajny raport dowódcy niemieckiego wywiadu gen. Reinharda Gehlena”; Wydawnictwo M, Kraków 2016. Lektura fascynująca.

 

Tak, wiem, że nie ma ona nic wspólnego z końmi i hipologią, ale nie mogę się powstrzymać, aby się nie podzielić z Państwem refleksjami z tej lektury. Choć na siłę jakiś „koński” akcent można znaleźć. Dowódca AK, który wydał ostateczny rozkaz do rozpoczęcia Powstania Warszawskiego, generał „Bór”, czyli Tadeusz Komorowski, to olimpijczyk z Paryża (1924) w konkurencji WKKW. Startował na koniu Amon i zajął 26. miejsce. W ekipie, która ukończyła na 7. pozycji, jego partnerami byli: Karol Rómmel (Krechowiak), Kazimierz Szosland (Helusia) i Kazimierz Rostwo-Suski (Lady).  A ponieważ  Powstanie Warszawskie zajmuje ważne miejsce w raporcie Gehlena, to i „Bór” przewija się w tym raporcie wiele razy.

Czytaj więcej... | 7637 znaków więcej | Komentarze?
Nadesłany przez Marek Szewczyk 28.03.2019, 10:59:33 (1631 odsłon)

„Arabiarze” na całym świecie już wiedzą, że Simone Leo zaproponował Gregowi Knowlesowi, aby ten był aukcjonerem podczas tegorocznej Pride of Poland w Janowie Podlaskim. Simone Leo to włoski pośrednik w handlu końmi arabskimi, właściciel pisma (i portalu) „Tutto Arabi”, człowiek, który niezwykle skorzystał na współpracy z Maciejem Grzechnikiem i Hanną Sztuką, kiedy ten duet rządził w Stadninie Koni Michałów. Człowiek, któremu ktoś (kto?) zaproponował współpracę przy tegorocznej aukcji.

Czytaj więcej... | 2941 znaków więcej | Komentarzy: 11
Nadesłany przez Marek Szewczyk 10.03.2019, 21:12:46 (2139 odsłon)

Niedawno odbył się walny zjazd sprawozdawczo-wyborczy Polskiego Związku Hodowców Koni Arabskich. Związku, którego pierwszym prezesem, a potem aż do śmierci prezesem honorowym był Andrzej Krzyształowicz. Honorowym prezesem był też Ignacy Jaworowski. Związku, którego przez wiele lat prezesem była Izabella Pawelec-Zawadzka.

 

Obecnie Związek traci na znaczeniu i słabnie z dnia na dzień, między innymi dlatego, że rządzą nim ludzie zupełnie innego formatu niż ci, których nazwiska wymieniłem powyżej. Ludzie bez kręgosłupa.

Czytaj więcej... | 8425 znaków więcej | Komentarzy: 5
Nadesłany przez Marek Szewczyk 9.03.2019, 22:43:12 (1868 odsłon)

Czy to nie ironia losu? Na Cavaliadzie w Warszawie cykl Halowego Pucharu Polski w WKKW zakończył się zwycięstwem Mateusza Kiempy, który dosiadał wałacha Jak Chief. Koń ten został wyhodowany w Stadninie Koni Prudnik. W czołówce był inny prudnicki koń – Jarema pod Janem Kamińskim. W piątkowym konkursie tzw. dużej rundy wysokie miejsce zajęła Daria Kobiernik na Winchesterze, kolejnym koniu z Prudnika.

 

W ostatnich sezonach trzy medale mistrzostw Polski w WKKW, ze złotym włącznie, zdobył Jan Kamiński na wałachu Senior, a w skokach na najwyższym poziomie nadal widać innego prudnickiego wychowanka – wał. El Camp (pod Andrzejem Opłatkiem). Wcześniej było wiele innych koni odnoszących sukcesy w sporcie z Imequylem na czele.

 

Wszystkie te konie wyhodowała Katarzyna Wiszowaty, wyrzucona z pracy 28 lutego.

 

Czytaj więcej... | 2392 znaków więcej | Komentarzy: 4
Nadesłany przez Marek Szewczyk 7.03.2019, 21:22:28 (1284 odsłon)

Tak się złożyło, że miałem możliwość obejrzeć próbę polową dla klaczy, jaka miała miejsce w Janowie Podlaskim. Na 9 klaczy małopolskich aż 7 były to córki Huzara, jedna była po Efekcie, a jedna po All That Jaz xxoo. Emblema (od Eminy po Divisor xx), rodzona siostra ogiera Edam, wnuczka Emerychy.

Czytaj więcej... | 2536 znaków więcej | Komentarze?
Nadesłany przez Marek Szewczyk 3.03.2019, 9:21:23 (2512 odsłon)

A więc stało się. Hodowca z wielkim stażem i dorobkiem został wyrzucony ze stadniny. Mowa o Katarzynie Wiszowaty i państwowej stadninie w Prudniku. O czym to świadczy?

Czytaj więcej... | 1059 znaków więcej | Komentarzy: 15
Nadesłany przez Marek Szewczyk 27.02.2019, 11:30:00 (1617 odsłon)

Jeśli napisałem, że zgadzam się w 90% z tekstem Beaty Kumanek pt. „Kilka pytań do..”, to w tym zbiorze jest też następujący pogląd - jeśli państwo chce się czuć się strażnikiem zasobów genetycznych w hodowli koni (wszystkich ras, nie tylko arabów), to powinno tę hodowlę dotować.

 

Pani Kumanek ze zdumieniem odkrywa, iż KOWR porusza się w oparach absurdu, gdyż – jak to określiła - jednocześnie chce mieć ciastko i zjeść ciastko. Ze zdziwieniem konstatuje, że cele, jakie się stawia przed stadninami koni, są wzajemnie się wykluczające. A te cele to: Stadnina będąc zarówno spółką prawa handlowego i jednocześnie mając jako główną misję zachowanie puli genetycznej, musi wypracować zysk oraz zajmować się hodowlą zachowawczą, która z definicji jest niedochodowa.

 

Pani Kumanek reaguje z pasją osoby, która miłośniczką hodowli koni arabskich została kilka lat temu. Ma więc świeże, niespaczone przeszłością spojrzenie. Prawidłowo ocenia sytuację i wyciąga logiczne wnioski.

Czytaj więcej... | 19364 znaków więcej | Komentarzy: 14
Nadesłany przez Marek Szewczyk 25.02.2019, 16:40:00 (1955 odsłon)

Cieszę się, że w dyskusji, jaka się rozwinęła po tekstach Beaty Kumanek „Kilka pytań do…”, Agnieszki Bojanowskiej „Najważniejsze – wartościowe stado matek” oraz moich z cyklu „Los państwowej hodowli…” padło tak wiele merytorycznych wypowiedzi. Głównie w postaci wpisów pod kolejnymi artykułami, ale często są to wypowiedzi podpisane, ale wśród tych anonimowych też są takie, które coś wnoszą do owej dyskusji (vide Pan X).

 

Niestety, wśród tych podpisanych z imienia i nazwiska są też i takie, z których wieje głównie olbrzymią niechęcią do wyrzuconych 19 lutego 2016 roku fachowców, nawet jeśli są też w nich wątki świadczące o znajomości materii.

 

Ta konstatacja, to przy okazji odpowiedź na apel Lidii Pawłowskiej, aby nie drukować wypowiedzi anonimowych. Zastanawiałem się nad tym, ale chyba na to za wcześnie. Taki ruch mógłby zubożyć ową dyskusję, a przecież Robert Raznowiecki podpisuje swoje wypowiedzi. A w nich, poza fragmentami merytorycznymi są też personalne ataki na wyrzuconych fachowców. Ataki głupie, niesprawiedliwe, a na dodatek wpisujące się w to, czym minister Jurgiel starał się uargumentować swoje haniebne decyzje.

 

Oczywiście, jako zarządzający swoim blogiem mógłbym po prostu nie drukować pana R., ale ponieważ jestem demokratą, to drukuję wszystkie wpisy, nawet te, z których wylewa się jad wynikający z kompleksów i osobistych urazów. Taka jest cena demokracji. To tak na marginesie.

Czytaj więcej... | 11862 znaków więcej | Komentarzy: 36
Nadesłany przez Marek Szewczyk 21.02.2019, 18:30:00 (1236 odsłon)

W programach hodowlanych dla ras rodzimych, czyli koników polskich, hucułów oraz koni czystej krwi arabskiej, mówi się m.in. o zachowaniu dziedzictwa narodowego. Mówiąc mniej patetycznie, chodzi o byt rasy jako takiej. Według światowych standardów uważa się, że jeśli liczba samic jakiejś rasy jest mniejsza niż 1000, to jest ona zagrożona.

 

Trudno to sobie uzmysłowić, ale klaczy arabskich było w Polsce po II wojnie światowej znacznie, znacznie mniej, a rasa nie zanikła, a wręcz przeciwnie – rozkwitła. Oczywiście nie deus ex machina, ale dzięki mecenatowi państwa i dzięki utalentowanym i oddanym ludziom, którzy prowadzili hodowlę w państwowych stadninach. Warto przypomnieć, że jeszcze w 1988 roku (wcześniejszych danych nie miałem pod ręką) było w Polsce 308 klaczy arabskich, z czego 250 w państwowych stadninach, a jedynie 58 w rękach prywatnych. W 2018 roku te proporcje były już zupełnie inne: państwowych klaczy była nadal 250, ale prywatnych już 966; w sumie 1216.

 

Gdyby więc państwowe stadniny upadły – a takie zagrożenie istnieje – to byt rasy nie jest zagrożony, bo liczba klaczy u prywatnych hodowców jest już bliska owej granicy 1000, a jak stadniny będą upadać, to liczba ta wzrośnie. Część klaczy trafi przecież w prywatne ręce.

Czytaj więcej... | 16238 znaków więcej | Komentarzy: 12