Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Odp.: A może Pride of Poland została zamordowana przez Tr...

Autor: Gość  Wysłano: 27.08.2017, 19:02:51

"Za czasów komuny nie było prawie możliwości używania zagranicznych ogierów, ale nawet wtedy, o ile było to tylko możliwe, starano się dolewać obcej krwi - nie można używać wciąż tych samych ogierów, z tych samych linii."
Otóż nie tak. Owszem, były problemy z importem, ale wysiłek powojennych dyrektorów dotyczył głownie odzyskania utraconych linii polskich arabów. Takie dokładnie były importy z Tierska. Także póxniej sprowadzone szwedzki Probat czy amerykański Monogramm to potomkowie polskich koni. Pierwszym koniem o większościowo obcym pochodzeniu był egipsko-rosyjsko-polski Palas (lata 1974-1991).
Za nowych dyrektorów stadnin państwowych skala wykorzystania zagranicznych ogierów, reprezentujących całkowicie obce pochodzenie, stała się zdecydowanie duża, by nie powiedzieć-za duża, doprowadzając do 60% przychówku po zagranicznych ojcach w 2016 roku (czyli spłodzonych jeszcze według planu kryć sporządzonego przez wyrzuconych dyrektorów). Na tegorocznej aukcji sprzedawane były na przykład konie tylko o 1/4 polskiej krwi. Czytając rodowody licytowanych koni miałam wrażenie, że obserwuję coś na podobieństwo aukcji samochodów z polskiej montowni samochodów, a nie aukcję arabów pure-Polish. To dotyczyło także najdrożej sprzedanej Prunelli, z 1/4 udziałem polskiej krwi po polskiej matce (Pohulanka) matki. I z zagranicznymi ojcem (Abyad) oraz ojcem matki (Hlayyil). Metoda zastosowana w ostatnich latach przez byłych dyrektorów w zootechnice nosi nazwę krzyżowania wypierającego, czyli kojarzenia lokalnych klaczy z importowanymi ogierami. Tak się np. robi, gdy jakość lokalnych samic jest słaba, ale brak pieniędzy na radykalną wymianę stada podstawowego. Pytanie, po co zastosowano tak nasilony dolew obcej krwi w polskiej państwowej hodowli arabów i jest to pytanie do byłych zarządów stadnin...
Moim zdaniem, za jakiś czas, mniej więcej za jedno czy dwa pokolenia polskich koni arabskich, będzie problem z kupcami nie dlatego, że teraz przyszła "dobra zmiana", lecz dlatego, że nie będzie w polskich stadninach państwowych ani jednego konia o 3-4 pokoleniach czysto polskich przodków. A wtedy każdy może sobie zadać pytanie, po co mam jechać po konie do dalekiej Polski, jeżeli rodowodowo takie same konie mogę kupić w Stanach, w Egipcie czy na Bliskim Wschodzie. I to jest problem, przed którym staną przyszli zarządcy stadnin państwowych. Na szczęście, jest jeszcze bardzo duży segment hodowli prywatnej, który jest dzisiaj naturalnym rezerwuarem polskich arabów po polskich przodkach.
Dodaj komentarz
Zasady komentowania*
Zawsze akceptuj komentarz zarejestrowanego użytkownika.
Tytuł*
Nazwa*
E-mail*
Strona www*
Ikona wiadomości*
       
Treść*
URL E-mail Link obrazka Zarządca obrazków Buźki Flash Youtube Kod Cytat

Pogrubienie Kursywa Podkreślenie Przekreślenie  Do lewej Wyśrodkowanie Do prawej  


Kliknij Podgląd aby zobaczyć zawartość po zmianach.
Opcje*
 
 
 
Kod potwierdzający*

Kliknij tutaj, aby odświeżyć obrazek, jeśli nie jest wystarczająco czytelny.


Wpisz znaki widoczne na obrazku
Kod rozróżnia małe i wielkie litery
Liczba prób, które możesz wykonać: 5