Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Jeszcze ad vocem

Autor: Gość  Wysłano: 7.06.2018, 14:42:12

Nie bardzo rozumiem, skąd taki jednostronny przekaz płynący z tegorocznej Białki, brzmiący niemal jak propaganda sukcesu, gdy tymczasem nie wszystko było tam takie fantastyczne i na najwyższym poziomie (zresztą nigdy i nigdzie tak nie ma, by było). Entuzjazm entuzjazmem, ale "pławiąc się w blasku" nie możemy jednak udawać, że nie było cieni (choćby dlatego, by być obiektywnym lub nie narażać się na śmieszność). Stąd osobiście unikałbym takich sformułowań, jak: "obserwatorzy twierdzili zgodnie", "wedle powszechnych opinii", "stała na bardzo wysokim poziomie" itp., gdyż przy takim podejściu robimy się zakładnikami jednej tylko strony medalu, gdy tymczasem ten zawsze ma dwie. W istocie Janów Podlaski nie ma profesjonalnej ekipy do treningu i prezentacji koni (wspomniany Karol Bernat jest tylko czeladnikiem, nie mając tu ani specjalnych umiejętności, ani inteligencji, ani charyzmy), co było widać w wielu przypadkach, jak choćby ogierka Aplaus (zupełnie nie przygotowanego do tego pokazu). Sporo koni z Janowa, a głównie z Michałowa raziło nadmierną tuszą (najbardziej michałowska Emdrona, która wyglądała niczym beczułka), a więc brakiem kondycji pokazowej, natomiast także prezentacja koni z tych stadnin generalnie stała na niskim poziomie, przy czym zupełnie odbiegł od normy Piotr Dwojak, którego mowa ciała zdawała się świadczyć o tym, że albo mu ktoś coś podał, albo się sam czegoś nawąchał (zasadniczo był jakby w innym wymiarze /nie w formie/).

W obecnej chwili żadna ze stadnin państwowych nie ma ludzi na poziomie gwarantującym najlepsze możliwe przygotowanie i zaprezentowanie ichniejszych koni (stąd na miejscu kierownictwa owych ośrodków zabiegałbym o takich ludzi po całej Europie). Bodaj najmniej to było widać po gospodarzach, ale Jacek Kurzyński ma też już swoje lata i nieszczególne warunki fizyczne ku temu, by być jakimś mistrzem w fachu prezentera (zresztą nigdy takim nie był). Co do zaprezentowanego tam materiału, to szczególnie jakość roczniaków nie rzucała na kolana, gdyż praktycznie nie pojawiły się wśród nich jakieś diamenty (co najwyżej kilka perełek). W dodatku bardziej bym się smucił, niż cieszył z faktu, że niemal całą ich czołówkę - tak w grupie ogierków, jak i klaczek - stworzył przychówek jednego tylko reproduktora, gdyż to znaczy, iż nie urodziło się nic ciekawego po wszystkich pozostałych ogierach, stanowiących tam w sezonie 2016. Uważam też, że "ascoty" nie są jakieś specjalnie wyjątkowe, gdyż trochę im brakuje (m.in. w rysunku, harmonii, ruchu), by takimi być. Jeśli więc to one stanowią dzisiaj "pierwszą linię pokazową", w gronie młodzieży, którejś hodowli, to znaczy (moim zdaniem), że nie jest specjalnie dobrze z ową.

Za tegoroczną Białkę chciałbym za to pochwalić ogiera, który dotąd nie miał u mnie najlepszych notowań, tj. El Omari. Nie kto inny bowiem, jak właśnie on popisał się w tamtejszym stadzie tak obiecującymi potomkami, jak zwycięzca klasy: Belmari (ten powinien pretendować do roli jego następcy) czy ekscytująca Emanitia. Niestety, nie zaistniał tam prawie wcale Pogrom, potwierdzając tym samym moje zdanie o nim, że jest tylko średniej miary i wartości reproduktorem (bez błysku, który cechuje wybitnie prepotentne ogiery). Z prywatnych potwierdził swoją wartość (klasę) chrcyński Psyche Keret, który na pewno zasługuje na to, by sięgnęła po niego państwowa hodowla. Osobną kwestią było sędziowanie, które w wielu przypadkach można uznać za żenujące (nieskładne, nietrafione, niekonsekwentne). Patrząc na niektóre noty tegorocznego jury, w istocie "niewypały" (ale też ich gusta i preferencje) - wnioskowałbym o wysłanie tych ludzi na elementarne kursy doszkalające w przedmiocie "sędziowanie koni arabskich". W tej mierze wysoce kontrowersyjny (nie tylko zaskakujący) był choćby wybór trzeciego w klasie Parillusa na Championa Ogierków Rocznych oraz Best in Show - w sytuacji, gdy jednym czym się może pochwalić ten jeszcze źrebaczek to małą, sympatyczną, wyrazistą główką (niczym więcej). Zignorowanie tak faktycznie najlepszego konia pokazu, tj. janowskiej zjawiskowej Atakamy było więc czymś więcej, niż tylko nieprzyzwoitością, gdyż przede wszystkim jawnym wyrazem braku profesjonalizmu i dobrego gustu...
Dodaj komentarz
Zasady komentowania*
Zawsze akceptuj komentarz zarejestrowanego użytkownika.
Tytuł*
Nazwa*
E-mail*
Strona www*
Ikona wiadomości*
       
Treść*
URL E-mail Link obrazka Zarządca obrazków Buźki Flash Youtube Kod Cytat

Pogrubienie Kursywa Podkreślenie Przekreślenie  Do lewej Wyśrodkowanie Do prawej  


Kliknij Podgląd aby zobaczyć zawartość po zmianach.
Opcje*
 
 
 
Kod potwierdzający*

Kliknij tutaj, aby odświeżyć obrazek, jeśli nie jest wystarczająco czytelny.


Wpisz znaki widoczne na obrazku
Kod rozróżnia małe i wielkie litery
Liczba prób, które możesz wykonać: 5