Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Jeszcze ad vocem/re/re

Autor: Gość  Wysłano: 9.06.2018, 13:07:40

Raphael Curti - to tego właśnie prezentera miałem na myśli pisząc o "błyskotliwym Francuzu". A propos, to on właśnie będzie prezentował michałowską Pustynię Kahila w Menton. Osobiście nie uważam, że czymś chybionym byłoby ściągnięcie na jakiś czas takich ludzi (o dużych umiejętnościach i z charyzmą) do polskich stadnin, od których mogli by się uczyć miejscowi. Kto to jest Claudio de Andrade (to pytanie retoryczne)? Nie znam i nie muszę, bo nie wystarczy być obcokrajowcem i posiadać egzotyczne nazwisko, by być tym, którego potrzebujemy. Ja tu mówię o klasowych, sprawdzonych prezenterach. Zresztą mój pomysł był luźno rzucony. To mogą być stypendia w renomowanych Europejskich Centrach Treningu Koni dla naszych rokujących chłopaków. Rzecz w tym, że perły i diamenty z Janowa i Michałowa potrzebują odpowiedniej oprawy; zasługują na to (w ogóle polska hodowla), by zajmowali się nimi (nią) ludzie nie tylko z sercem, ale też fachowi (należycie przeszkoleni), a nie ledwie "pospolite ruszenia", z całą sympatią do takich, których jedynymi walorami jest zapał, chęć i dobra wola. Tym bardziej polskie araby nie zasługują na to, by zajmowali się nimi ludzie prymitywni i brutalni. Tu, w ślad za panią Agnieszką Bojanowską, uważam, że nie ma wytłumaczenia dla karygodnych praktyk używania przemocy wobec koni w ogóle, a już szczególnie wobec tych młodych. Jeśli rzeczony Piotr Dwojak się czegoś takiego dopuszcza, to powinien ponieść tego konsekwencje, jakie by one nie były. Jak słusznie zauważyliście źle się dzieje w Michałowie, skoro odchodzą z niego młodzi, utalentowani ludzie (vide Salimoniuk), a zostają tylko zblazowani brutale. Zresztą co się dziwić, skoro Grzechnik, zamiast z troską i odpowiedzialnością, zająć się dobrostanem koni w zarządzanej stadninie, to woli "błyszczeć" na konferencjach i odstawiać "showy" za mikrofonem, a do tego jeszcze ramię w ramię z towarzyszami z PIS rozwalać narodową markę polskiej hodowli (to tak tytułem dygresji). Janów Podlaski - tamtejszy obiekt i jego hodowlę koni arabskich pokochałem odkąd go poznałem, co miało miejsce w 1985 r. (kiedy jeszcze niektórych nie było na świecie). Wcześniej, gdyż w 1983 r. na "zabój" zainteresowałem się arabami - od momentu zakupienia w kiosku Ruchu numeru 4/83 "Konia Polskiego". Traf chciał, że był to jeden z najbardziej "arabskich" numerów w jego historii, gdyż mogłem tam wtedy przeczytać i o Bandosie, i o 35 leciu Stadniny Koni Michałów i artykuł - zresztą pióra naszego gospodarza tutaj, Marka Szewczyka - o Championacie Narodowym i Aukcji z 1983 r. (z fenomenalnymi zdjęciami Pianoli, Probata, Wenery, a zwłaszcza mego ukochanego Haracza, autorstwa śp. Zofii Raczkowskiej). Po takiej dawce "arabitis" nie sposób było się nie zauroczyć tymi przepięknymi, szlachetnymi i pełnymi charyzmy stworzeniami. Od tej pory byłem wiele razy w Janowie, zawsze szczególnie kibicując tej właśnie stadninie i jej wychowankom (choć mam bliżej do Michałowa i Białki). Nie jest więc tak, że jedna pani Kumanek ma monopol na sentyment do tego miejsca na ziemi (ba, mój np. jest znacznie bardziej - rzekłbym - "dojrzały"). Gdy więc piszę, że moim zdaniem Kamil Bernat i jego ekipą nie wystarczająco radzą sobie z treningiem i prezentacją tamtejszych koni, to nie dlatego, by "okazać im pogardę, obrzucić błotem czy poniżyć", a dlatego, że martwię się tym, iż janowskie konie mają niewystarczającą profesjonalną "obsługę" na tym polu. Nie rozumiem więc dlaczego uparcie przypisuje mi Pani złą wolę w tej kwestii, próbując nadal jątrzyć i prowokować do złej chemii między mną, a ludźmi pracującymi w stadninach? zastanawiam się też, jak pogodzić stwierdzenie, iż "nigdy nie zaakceptuję pogardliwego traktowania ludzi" - z faktem, iż nie miała Pani żadnego problemu z przypisaniem mi najgorszych cech i intencji, uznaniem za kogoś bezwartościowego, odmówieniem kultury i klasy, po czym wysłaniem do czyszczenia butów Kurzyńskiemu... Czyż nie było to intencjonalne (personalne) okazanie mi pogardy? Jak logicznie pogodzić jedno z drugim? Jedynie tak, że dla Pani nie zasługuję na miano "człowieka" (bo "człowiek" to brzmi dumnie). Także pani Beato - nim już dostrzeże pani źdźbło w oku bliźniego, wpierw proszę zwrócić uwagę na belkę w swoim (że strawestuję klasyka). Pomimo tego, że wykazałem dotąd maksimum cierpliwości i dobrej woli; tłumacząc jak umiejąc moje słowa i intencje, to wciąż mało sympatycznie się Panią czyta, gdyż nadal sporo tu uszczypliwości i woli dalekiej od dobrej. Nie wyraziłem swojej dezaprobaty wobec Pani praw fascynowania się końmi arabskimi (raczej było odwrotnie), niepotrzebnie więc formułuje Pani taką sugestię. Nie byłem też oceniany "przez moje słowa", a przez pryzmat Pani autorskiej interpretacji tychże, a to jednak różnica. Myli się też Pani, twierdząc, że "przedstawiłem ponurą wizję wydarzeń w Białce", gdy tymczasem we mnie była tylko niezgoda na zbyt infantylną i hurraoptymistyczną narrację z owych wydarzeń, a co za tym idzie niepełną i nie do końca prawdziwą (co jednak nie znaczy, że byłem tylko na "nie").
Dodaj komentarz
Zasady komentowania*
Zawsze akceptuj komentarz zarejestrowanego użytkownika.
Tytuł*
Nazwa*
E-mail*
Strona www*
Ikona wiadomości*
       
Treść*
URL E-mail Link obrazka Zarządca obrazków Buźki Flash Youtube Kod Cytat

Pogrubienie Kursywa Podkreślenie Przekreślenie  Do lewej Wyśrodkowanie Do prawej  


Kliknij Podgląd aby zobaczyć zawartość po zmianach.
Opcje*
 
 
 
Kod potwierdzający*

Kliknij tutaj, aby odświeżyć obrazek, jeśli nie jest wystarczająco czytelny.


Wpisz znaki widoczne na obrazku
Kod rozróżnia małe i wielkie litery
Liczba prób, które możesz wykonać: 5