Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Do rzeczy...

Autor: Gość  Wysłano: 11.06.2018, 15:23:34

No tylko dla "postronnych obserwatorów" to tak wygląda (iż ludzie "światka arabskiego" stoją po dwóch stronach barykady), dla mniej postronnych także. Co więcej, nawet nie jest to kwestia takiego czy innego oglądu, a po fakt. Tak, jak - od czasu przejęcia władzy przez lud pisowski, po czym złapania tego kraju bezceremonialnie za "twarz" - nasze społeczeństwo podzieliło się na dwa wraże "plemiona", tak też w rzeczonym środowisku doszło do zasadniczego podziału. Linia tegoż (z grubsza), to z jednej strony ci, którzy cieszą się ze zwolnienia byłych prezesów i pani inspektor ("bandy trojga", jak nieraz można usłyszeć) oraz tych, którzy opłakują ten fakt (nie mogąc się z nim pogodzić) do dziś. Nie ma co ukrywać, że do tych ostatnich zalicza (-ł) się i nasz gospodarz, podchodząc nieraz zupełnie bezkrytycznie (jednostronnie) do różnych kwestii. Dlatego cieszę się, że redaktor Marek Szewczyk zaczyna wreszcie kojarzyć fakty, a tym samym dostrzegać rysy na "nieskażonym dotąd obliczu" (jak chcieli niektórzy, gotowi nawet za to umrzeć) J. Białoboka, M. Treli i A. Stojanowskiej. Dobrze, że tak się dzieje, gdyż wcale nie byli oni i nie są takimi świętymi, jak by na to wskazywał nieraz już fanatyzm (objawiający się totalnym zaślepieniem) ich "wyznawców".

Ergo, sedno sprawy powyższego tekstu M. Szewczyka - drodzy Państwo komentujący go dotychczas - nie leży w tym, jaki dziś jest Marek Grzybowski i jak niegrzecznie oraz niesympatycznie określa posłów opozycji, a w tym, że został całkowicie i bezpardonowo pominięty w zagadnieniu, w którym odegrał wiodącą rolę. Pytanie wypływające stąd jest więc takie, ile trzeba mieć w sobie złej woli i hipokryzji (zakłamania, cynizmu, oportunizmu), by nie wspomnieć o nim ni słowem wtedy, gdy elementarna przyzwoitość to nakazywała? Wręcz nikczemnością jest, iż nawiązując do zasadniczych zmian zachodzących wokół polskiej hodowli koni arabskich czystej krwi w latach 70. i 80. XX w. - akcentują rolę ówczesnych dyrektorów stadnin, gdy tymczasem przyjmowali oni postawę najbardziej zachowawczą, czy Tomasza Skotnickiego, którego udział "w zagadnieniu" był niemal żaden, a zupełnie "zapomnieli" o tak wspaniałym i zasłużonym człowieku (nigdy właściwie nie docenionym), jak inspektor Adam Nałęcz-Sosnowski, a przede wszystkim głównym animatorze tychże przeobrażeń (autorze wielu ważkich inicjatyw i projektów), z których większość zakończyła się ogromnym sukcesem komercyjnym i wizerunkowym, tj. Marku Grzybowskim właśnie. Co więcej, niezwykle żenujący jest brak jakiejkolwiek reakcji na to oczywistą nieprawdę tegoż środowiska, przez co sam zainteresowany - pominięty u podstaw - musi zabierać głos nie tylko w obronie własnej, ale przede wszystkim prawdy (faktów). Rzeczone, pożal się Boże, "środowisko", bardzo aktywne i wyraziste zawsze wtedy, gdy przychodzi do "żarcia się" i opluwania między sobą", wykazuje już całkowitą bezwolność wtedy, gdy jest potrzeba zabrania mocnego głosu w żywotnych dla niego kwestiach (nota bene). Tak czy owak nie zapomnimy pani Stojanowskiej, panu Białobokowi i panu Treli tych haniebnych prób tworzenia "nowej polityki historycznej" w odniesieniu do współczesnych dziejów rodzimej hodowli koni arabskich (która powinna wszak łączyć, a nie dzielić). Co więcej, przyjdzie też jeszcze czas, by opowiedzieć, jakimi to "wybitnymi hodowcami" byli ci dwaj panowie, a jaką "fantastyczną inspektor" owa pani (to tak, a propos)... Robert Raznowiecki
Dodaj komentarz
Zasady komentowania*
Zawsze akceptuj komentarz zarejestrowanego użytkownika.
Tytuł*
Nazwa*
E-mail*
Strona www*
Ikona wiadomości*
       
Treść*
URL E-mail Link obrazka Zarządca obrazków Buźki Flash Youtube Kod Cytat

Pogrubienie Kursywa Podkreślenie Przekreślenie  Do lewej Wyśrodkowanie Do prawej  


Kliknij Podgląd aby zobaczyć zawartość po zmianach.
Opcje*
 
 
 
Kod potwierdzający*

Kliknij tutaj, aby odświeżyć obrazek, jeśli nie jest wystarczająco czytelny.


Wpisz znaki widoczne na obrazku
Kod rozróżnia małe i wielkie litery
Liczba prób, które możesz wykonać: 5