Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Ad vocem

Autor: Gość  Wysłano: 19.10.2018, 12:14:04

Wpierw do moich dwóch (dwojga) przedmówców. Oczywiście, że i w innych partiach zdarzali się kłamcy i oszuści - już Jonathan Swift w "Podróżach Guliwera" niezwykle trafnie określił typ ludzi w pierwszym rzędzie pchający się do rządzenia (do polityki). Tyle tylko, że PISowcy zrobili to, czego nikt inny (przynajmniej po 1989 r.) u nas nie zrobił, to znaczy uczynili z kłamstwa (oszustwa, zakłamania, cynizmu politycznego i relatywizmu moralnego) normę i wręcz naczelną zasadę! Nigdy też dotąd żadna partia tak ordynarnie nie łamała prawa i konstytucji; nikomu dotąd nie przychodziło do głowy zawłaszczanie Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, sądów powszechnych; nikt wcześniej nawet nie pomyślał, by zniszczyć trójpodział władzy - przeprowadzając zamach na niezależność sądowniczą i niezawisłość sędziowską! Nigdy dotąd żadna partia nie była tak bezczelna i arogancka i nie dzieliła społeczeństwa na sorty: lepszy (pisirowski) i gorszy (antypisiorowski). Nigdy dotąd też żadna formacja nie wykazała takiej pazerności na stołki, kasę (władzę), jak ta pisiorowska - w tym celu potrafili zmienić nawet Ustawę o Służbie Cywilnej. Nie było też wcześniej w naszych najnowszych dziejach, by statuty spółek zmieniać ad hoc pod konkretnego Misiewicza. Nie pamiętam też, by kiedykolwiek dotąd credem danej partii była fraza/wyrocznia : "nikt nam nie wmówi, że białe jest białe, a czarne - czarne"... Nawet amerykańskie media zauważyły, iż bractwo pisowskie jest bardziej zakłamane i perfidne (w zawłaszczaniu państwa), niż byli komuniści z PZPR. O czym więc mówimy i co chcemy przyrównywać?! Naprawdę tego wszystkiego nie widzicie (nie rozumiecie) o oblubieńcy pisiorowskiej władzy? Sorry, ale to niezbyt dobrze o was świadczy, bo sugeruje, że jesteście albo ślepi, albo głupi (owym ciemnym ludem, który wszystko kupi)... A teraz do redaktora Szewczyka. Panie Marku - różne rzeczy można by o Panu powiedzieć, ale nie to, że nie jest Pan inteligentny. Nie rozumiem więc, dlaczego z uporem godnym lepszej sprawy tkwi Pan przy tych hasłach (bez pokrycia), jakimi to wybitnymi hodowcami byli J. Białobok i M. Trela i jaki to wspaniały tworzyli "triumwirat" z A. Stojanowską? Tymczasem, by przekonać się jak było w istocie, warto poczytać też niezależne opracowania na ten temat, w tym choćby moje ("Era światłocieni"; "Marek Trela - hodowca z przypadku"). Wystarczy iskierka dobrej woli i znajomość języka polskiego w piśmie... W rzeczywistości J. Białobok był dość słabym hodowcą, a M. Trela lepszym, tyle że zbyt nonszalanckim. Także układ, który stworzyli ze Stojanowską nie można było nazwać w żadnym razie zdrowym i służącym prawdziwemu interesowi polskiej hodowli. Białobok ignorujący cennego ogiera FS Bengali (DE) tylko dlatego, że był on prywatnej własności, czy Trela odrzucający ofertę współpracy najlepszego w Polsce fachowca od żywienia koni, by nie dzielić się choćby promilem swej władzy (preferowanie obcokrajowców, a współpracę z rodakami ograniczając do niezbędnego minimum; już nie wspomnę o tym, iż nie kiwnął palcem, by zadbać należycie o opiekę weterynaryjną w stadzie). Czy tak się zachowują "wybitni hodowcy"?! Pan raczy żartować ! Proszę też nie bronić na siłę tego procederu zarodkowego, bo nawet "małe dziecko w Polsce wie", że było tu wiele nadużyć i że powstał z tego w pewnym momencie już nie kontrolowany, w pełni "pokątny biznes" faktycznym kosztem należycie (zdrowo) pojmowanego interesu rodzimej hodowli. Co do kwestii szkodliwości czy też jej braku praktyk wypłukiwania zarodków z macic klaczy, to nawet w przytoczonej przez Pana opinii stoi jak byk (po przecinku): "pod warunkiem, że zabiegi przeprowadzane są w sposób higieniczny i profesjonalny." ! POD WARUNKIEM !!! Tymczasem kto mógł zaręczyć Polsce, że płukane masowo w USA, a szczególnie w Belgii nasze najlepsze klacze, zawsze i w każdym przypadku miały spełnione te warunki ??? Po drugie o tyle nie zgadzam się z tą - niezmąconą żadną refleksją czy zastrzeżeniem (co samo w sobie generuje już potencjalny błąd) - opinią zespołu prof. Tischnera iż nikomu tam nic nie grozi, pod warunkiem.... A gdzie tu - w tej opinii zakładającej pewną średnią statystyczną - są uwzględniane indywidualne (jednostkowe) reakcje organizmu poszczególnych klaczy? Wszak tak, jak ludzkie organizmy - przy całej średniej statystycznej - potrafią reagować odmiennie na pożywienie, leczenie, zabiegi - tak, analogicznie będą reagować organizmy poszczególnych klaczy. Ergo nigdy nie można mieć gwarancji, że ta konkretna klacz, na takie zabiegi, zareaguje podobnie neutralnie, jak tamta ! Naprawdę tego nie wiecie, nie rozumiecie ?! Co więcej, po tych już blisko kilkunastu latach owego procederu nawet naocznie możemy już stwierdzić, że owe płukania zarodków w USA i w Belgii - mniej lub bardziej, ale odbiły się na dalszej karierze hodowlanej poddanym im klaczy (takich przykładów jest niemało). Tym samym widać, iż owe mechanizmy nie były takie obojętne dla ich organizmów, jak chce to widzieć Pan i niektórzy inni - ślepo zapatrzeni "w geniuszowstwo", nieomylność i jak najlepsze intencje byłych prezesów... Proszę wyjść więc z błędu, bo nie ma nic gorszego, jak w nim tkwić. RR
Dodaj komentarz
Zasady komentowania*
Zawsze akceptuj komentarz zarejestrowanego użytkownika.
Tytuł*
Nazwa*
E-mail*
Strona www*
Ikona wiadomości*
       
Treść*
URL E-mail Link obrazka Zarządca obrazków Buźki Flash Youtube Kod Cytat

Pogrubienie Kursywa Podkreślenie Przekreślenie  Do lewej Wyśrodkowanie Do prawej  


Kliknij Podgląd aby zobaczyć zawartość po zmianach.
Opcje*
 
 
 
Kod potwierdzający*

Kliknij tutaj, aby odświeżyć obrazek, jeśli nie jest wystarczająco czytelny.


Wpisz znaki widoczne na obrazku
Kod rozróżnia małe i wielkie litery
Liczba prób, które możesz wykonać: 5