Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Odp.: Boże uchowaj...

Autor: Gość  Wysłano: 15.11.2018, 21:42:38

Pani Iwono, pani pytania są ważne (dlaczego poszli w kierunku tak intensywnego wykorzystania zagranicznych reproduktorów; postawili na jedną linię; doprowadzili do tak dużej nierównowagi w hodowlanym wykorzystaniu ogierów ?), a nawet zasadniczo elementarne, ale dość łatwo samemu znaleźć na to odpowiedź... Gdyż widzieli w tym wymierną korzyść (w tym także dla siebie; choćby swego imagu), a do tego łatwość tak obranej drogi (z Saklawi I or.ar. jest bowiem prosto. łatwo i przyjemnie). Zamiast mozolić się z jakimiś "krzyżykami" czy "bairactarami", z których to nigdy nie było większych pieniędzy (najdroższy Banat za 525 ty.s. dol), to poszli w coś, co było modne, "chodliwe", dobrze płatne i co "fajnie się hodowało". Wszystko pięknie, ładnie - tyle tylko, że nawet spółki z o.o. (a przynajmniej te konkretne) miały też jakąś misję do wykonania, a było nią utrzymanie ciągłości hodowlanej otrzymanych w spuściźnie 7-8 rodów męskich i 15 rodzin żeńskich. Jakby nie patrzeć to właśnie (przede wszystkim) było obowiązkiem Jerzego Białoboka i Marka Treli - tymczasem podeszli do tego z całą nonszalancją (klasycznym "tumiwisizmem"). Nie bez kozery też zignorowali jawnie i całkowicie nakreślony ongiś "program hodowli koni arabskich w Polsce", choć jednym z jego autorów była sama śp. I. Zawadzka. Zapyta ktoś: "dlaczego go "nie zauważyli"? Ano dlatego, że jego respektowanie nakładało by na nich określone obowiązki, a tym samym ograniczenia; uniemożliwiałoby też ich samowolę odnośnie kształtowania stada i polityki hodowlanej (doboru osobniczego) - czego oni sobie absolutnie nie życzyli, gdyż (krótkowzrocznie, egoistycznie i prymitywnie) woleli działać wedle swego widzimisię i przy braku jakiejkolwiek kontroli. Jeśli tych dwóch można jeszcze jakoś zrozumieć (każdy pragnie jak największej swobody działania), choć ewidentnie ujmujące dla nich było to wąskie patrzenie na stado, jak też kompletny brak wyobraźni i odpowiedzialności w wymiarze nieodległej wszak perspektywy (takie praktyki prowadziły bowiem do nieuchronnego - co słusznie podniosła prof. Olech - zmniejszenia zróżnicowania genetycznego populacji i w konsekwencji do ograniczenia możliwości uzyskania postępu hodowlanego), to już akceptacja takiego stanu rzeczy przez inspektor Annę Stojanowską, pełniąca jakby nie było nadzór właścicielski nad ową hodowlą, jest dla niej oczywiście dyskwalifikującą. Ta trójka - w poszukiwaniu, no właśnie czego" (poklasku, pieniędzy, fanu) - nie tylko kompletnie "odjechała", zapominając o swych obowiązkach i powinnościach wobec powierzonego im stada (w sztafecie pokoleń), ale też dopuściła się swego rodzaju "zdrady" wobec naszej spuścizny i credo hodowlanego na rzecz mód i obcych oczekiwań (szejków bliskowschodnich). Owa "banda" nie tylko zagarnęła pełnię władzy w rzeczonym przedmiocie, to jeszcze w sposób niebywały strzegła swej władzy, na ile to tylko możliwe nie "spoufalając się" z rodakami. Na ile więc i kiedy tylko mogli, to otaczali się obcokrajowcami, do jakiejkolwiek Polakami odnosząc się przeważnie wrogo (często z pogardą) i niechętnie... Taki np. Białobok wolał utracić ród męski Bairactara or.ar., niż poprosić prywatnego hodowcę o użyczenie sprawdzonego wszak pozytywnie w hodowli FS Bengali (DE) - ojca topowych synów, w tym Championów Świata. Z kolei Trela bez mrugnięcia okiem odrzucił ofertę współpracy najmłodszego w Polsce profesora, wybijającego się fachowca od żywienia koni, choć absolutnie nie miał tej kwestii pod kontrolę (efektem liczne upadki koni). Tak naprawdę (w efekcie) ludzie ci uczynili więcej złego, niż dobrego naszej hodowli koni arabskich - którą to tezę jestem gotów bronić przed każdym sądem. I na koniec... Nikt o zdrowych zmysłach nie mógł być przeciwny używaniu w naszej hodowli topowego i modnego rodu Saklawi I or.ar. Tu chodziło tylko o to, by ów "dolew" nie przeistoczył się w "zalew" - do czego ewidentnie doszło; by forowanie Saklawi I or.ar. nie odbywało się kosztem wszystkich pozostałych rodów męskich - co jawnie miało/ma miejsce; byśmy wreszcie zasadniczo nie wygubili rodzimego modelu konia arabskiego (nie odżegnując się od takich czy innych jego modyfikacji), opartego niezmiennie na rodzimej tradycji i filozofii hodowlanej - co absolutnie nastąpiło! W związku z tym nie widzę absolutnie uzasadnienia dla rozważań dopuszczających powrót owej trójki do stadnin w roli nowych/starych włodarzy.. Uchowaj Bóg (x3). R. Raznowiecki
Dodaj komentarz
Zasady komentowania*
Zawsze akceptuj komentarz zarejestrowanego użytkownika.
Tytuł*
Nazwa*
E-mail*
Strona www*
Ikona wiadomości*
       
Treść*
URL E-mail Link obrazka Zarządca obrazków Buźki Flash Youtube Kod Cytat

Pogrubienie Kursywa Podkreślenie Przekreślenie  Do lewej Wyśrodkowanie Do prawej  


Kliknij Podgląd aby zobaczyć zawartość po zmianach.
Opcje*
 
 
 
Kod potwierdzający*

Kliknij tutaj, aby odświeżyć obrazek, jeśli nie jest wystarczająco czytelny.


Wpisz znaki widoczne na obrazku
Kod rozróżnia małe i wielkie litery
Liczba prób, które możesz wykonać: 5