Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Odp.: Boże uchowaj...

Autor: Gość  Wysłano: 18.11.2018, 23:19:06

Na początek taki gorący apel do pani Iwony G., aby zaniechała ciągłych wtrętów (analogii) do psów. Ja rozumiem, że jest to Pani drugi "konik", ale my tu nie o tym piszemy (wszyscy psy kochamy, ale to nie ten kącik). Natomiast do mej bezpośredniej przedmówczyni... Hola hola - droga pani. Po pierwsze skąd ocena: "pogardzani szejkowie"? Kto niby tu nimi pogardza - ja ? Proszę przytoczyć jeden fragment mej wypowiedzi, z której to wynika. Osobiście nawet specjalnie ich tu nie krytykowałem, bo oni kierują się swym interesem, co rozumiem i szanuję (jeśli czego nie rozumiem i nie szanuję, to tylko tego, że także "banda trojga" kierowała się ich interesem). Po drugie niby kto ich (rzeczoną trupę typu "jednością silni") do czegoś zmuszał przez dwie dekady niepodzielnych rządów - Tusk, Sawicki? Nie bądźmy śmieszni. Po trzecie odrzucam całkowicie fałszywe (jawnie ignoranckie) postawienie sprawy, że stadniny mogą się utrzymać finansowo tylko po "trupie naszego dziedzictwa hodowlanego" i tylko w całkowitym zorientowaniu się na Saklawi I or.ar. Teza ta nie tylko jest nieprawdziwa, ale wręcz obłąkańcza. Wcale nie jest tak, że jak chcemy mieć pieniądze, to musimy forować (po trupach) Saklawi I or.ar. i zamieniać "pure polish" na miejscową filię egipskiej ("Straight Egyptian Polska"). Wcale Saklawi I nie musi mieć tych 70 % (i wyżej) udziału w naszym stadzie, by mogło przynosić ono przychód (generować zyski) - już abstrahując od tego, że nawet za tych "geniuszy hodowlanych" nierzadko obie stadniny ratowały janowskie i michałowskie krowy (obory mleczne). Uważam, że można prowadzić nasze stado arabskie z sukcesem komercyjnym już przy 40 (a nawet 30)% udziale rodu Saklawi I, bo tak naprawdę nie rzecz w ilości, a w jakości (nie w masowości, a mądrości). Natomiast przy takim właśnie procencie udziału tego rodu automatycznie znalazła by się wreszcie przestrzeń dla innych. Wtedy Forman nie musiał by kryć ok. 3 klaczy rocznie, podobnie zresztą jak i janowskie "ilderimy"; wtedy można by poszukać sensownych reprezentantów "ibrahima", "kuhailana haifi" i "kuhailana afasa", ale też "bairactara" (a nawet "koheilana adjuze" czy "latifa"). Wtedy też znalazłyby się "wolne klacze" dla Mirage or.ar. (rodu bardzo potrzebnego naszemu stadu, gdyż z nim łatwiej będzie odtworzyć utracone potencjały). Wszystko to kwestia należytej (mądrej, dalekowzrocznej, odpowiedzialnej) polityki hodowlanej. Co więcej, uważam, że już dziś można/należy zadbać o to, gdyż łacno można sobie wyobrazić (już przy odrobinie tejże), iż już w niedługim czasie, ród Saklawi I or.ar, dziś tak (aż za bardzo) hołubiony i lansowany na świecie, się po prostu "przeje" (straci na wartości i popularności, z takich czy innych powodów /choćby nadprodukcji i różnych wynaturzeń/). W takim układzie niechybnie także my stracimy, opierając tylko na nim swą ofertę, co nie będzie miało miejsca, gdy owa będzie możliwie szeroka (urozmaicona). Choćby z tego powodu (tylko jednego z kilku ważnych) warto odbudowywać (mądrze i skutecznie) rodzime rody męskie (w ogóle naszą różnorodność; bogactwo naszej palety hodowlanej). Chodzi tu też o to, byśmy "nie obudzili się z ręką w nocniku", jak w pewnej chwili wielu poważnych "graczy" hodowlanych zacznie się rozglądać za alternatywą dla Saklawi I... Reaktywując Ibrahima or.ar., Kuhailana Haifi or.ar., Kuhailana Afasa
or.ar., Bairactara or.ar. (dodając Koheilana Adjuze or.ar. i Latifa or.ar.) oraz rozwijając Krzyżyka or.ar. i Ilderima or.ar. (utrzymując też Mirage or.ar.) - znów będziemy mogli stać się "źródłem" (dostawcą) ciekawego i pożądanego materiału zarodowego. Bardzo też chciałbym, aby polska hodowla arabów na powrót oparła się na prawach (w tym natury) i relacjach, w których to koń - w procesie hodowlanym - na powrót staje się podmiotem (przestając być tym samym marionetką; przedmiotem różnych, nierzadko też pseudonaukowych eksperymentów; maszynką do zarabiania pieniędzy; "mięsem komercyjnym"). W takim stanie rzeczy już za kilka lat Knocke Arabians przyjeżdżałoby do nas zobaczyć coś, czego u nich już nie będzie można uświadczyć, tj. konie arabskie hodowane w szacunku dla natury i na mocy jej praw; rodzące się w stajniach, na słomie, jak też z łona autentycznych, naturalnych matek (może się tak stać, gdy te ich "produkty koniopochodne" albo się znudzą, albo wyjdą z mody, albo też zaczną ujawniać swą destrukcyjną sztuczność /wszelką możliwą ułomność/). Mody i trendy mają to do siebie, że się zmieniają (tym bardziej oparte na błędach u podstaw i patologii), a to, co powstało w szacunku do praw i zasad (w zgodzie z naturą/konstytucją) jest wartością nadrzędną i tyleż nieprzemijająca (myślę)... R. Raznowiecki (ps. i znowu mi się nie udało w trzech zdaniach...)
Dodaj komentarz
Zasady komentowania*
Zawsze akceptuj komentarz zarejestrowanego użytkownika.
Tytuł*
Nazwa*
E-mail*
Strona www*
Ikona wiadomości*
       
Treść*
URL E-mail Link obrazka Zarządca obrazków Buźki Flash Youtube Kod Cytat

Pogrubienie Kursywa Podkreślenie Przekreślenie  Do lewej Wyśrodkowanie Do prawej  


Kliknij Podgląd aby zobaczyć zawartość po zmianach.
Opcje*
 
 
 
Kod potwierdzający*

Kliknij tutaj, aby odświeżyć obrazek, jeśli nie jest wystarczająco czytelny.


Wpisz znaki widoczne na obrazku
Kod rozróżnia małe i wielkie litery
Liczba prób, które możesz wykonać: 5