Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Odp.: Kilka pytań do Anny Stojanowskiej i Jerzego Białobo...

Autor: Gość  Wysłano: 2.02.2019, 22:47:42

Droga Anonimko (osobo niepodpisana). Po pierwsze najczęściej (lub równie często) wypowiadam się tutaj jednak ad meritum. Po drugie nie chodziło mi o styl Beaty Kumanek, a tylko chciałem wyrazić swój sprzeciw - ogólnie i co do zasady – odnośnie tego, iż nie może być lansowaną na "opiniotwórczą", osoba, która nie ma ani stosownej wiedzy, ani należytego rozeznania w temacie (niestety, nie wszystko da się nadrobić dobrymi chęciami i entuzjazmem). Co zaś do samej kwestii (ad rem)... Rzecz w tym, że czegokolwiek byśmy tu nie napisali (wymyślili), to i tak nie przekonamy “dojnej zmiany”, iż należałoby zrobić tak la tak, czy pójść w takim czy innym kierunku. Z tego punktu widzenia, nasze tu starania są w gruncie rzeczy psu na budę (możemy sobie pisać na Berdyczów). No ale, żeby nie było, iż nic od siebie nie dałem… Otóż niemal nigdy hodowla oo w Polsce nie miała należytego wsparcia w organach nadzorczo-właścicielskich (jak by się one tam, w międzyczasie, nie nazywały) – a potwierdzenie czego można znaleźć w tekstach śp. R. Pankiewicza czy M. Grzybowskiego. Ba, nierzadko urzędniczy owych organów jawnie dążyli do sprywatyzowania czy to Janowa, czy Michałowa (czy obydwu tych stadnin). Takie głosy i intencje możemy też spotkać wśród ludzi obecnej władzy (mówił o tym bez ogródek na antenie jednej z telewizji, choćby niejaki Z. Girzyński, jeden z propagandystów PISu, były poseł). W tej mierze nie możemy mieć więc złudzeń, iż pisowcy "będą umierać za państwową hodowlę arabów" (jakby tylko mogli, to chętnie spuścili by ją na drzewo). Z drugiej jednak strony, doprowadzenie do takiego właśnie scenariusza byłoby jawnym przyznaniem się do porażki na tym polu, a przyznawanie się do błędów i porażek nie leży w pisowskiej naturze (do tego dewastowałoby to również mit "dobrej zmiany"). Na dwoje więc babka wróżyła... Prawda jest taka, że nie tylko ogromnym błędem, ale też wielkim nieszczęściem było uczynienie z wyżej wymienionych stadnin strategicznych Skarbu Państwa - spółek z o.o., mających się kierować zasadami komercji, gdyż to absolutnie chybiona próba pogodzenia wody z ogniem (to walory znoszące się wzajemnie). Zrazu, tj. za “wczesnych” Białoboka i Treli, nie upadło to z hukiem tylko dlatego, iż była jednak wtedy diametralnie inna sytuacja rynkowa, a owe stada prowadzili ludzie już dość “okrzepli” w temacie (pomimo tego nawet bywały takie lata, że jakikolwiek zysk musiały ratować tamtejsze stada bydła mlecznego /krowy/). Najgorsze, że tamta decyzja nie tylko stworzyła klasyczny oxymoron ("samozjadacz"), ale i doprowadziła do totalnego zapętlenia na wszelkich możliwych polach i poziomach. Ukazała też czarno na białym, że z podmiotu strategicznego, mającego misję do wykonania, nie należy robić - w sensie formalno-prawnym - spółki komercyjnej, bo to nie tylko się kłóci z zasadami "sztuki", ale też wyklucza się u podstaw (ba, wprowadza toksyczny układ między ideałami, a celami). Z drugiej strony nie ma istotnych przeciwskazań, by byt strategiczny (misyjny) miał nie odnosić sukcesów rynkowych. Ba, łatwiej jest sprostać elementarnym zasadom komercji, gdy można wypełniać misję w komforcie zachowań, a więc w dostępności źródeł finansowania. Nic nie stoi na przeszkodzie, by dobrze zarządzana strategiczna spółka skarbu państwa (de jure), mogła działać na poziomie (de facto) komercyjnym, tj. nie tylko zarabiać na siebie , ale też generować zysk (to kwestia głównie dobrego pomysłu, inwencji i wyobraźni). Takowa jednak musi mieć zapewnione łatwo dostępne wsparcie finansowe Skarbu Państwa, w obliczu przejściowych trudności, nieprzewidzianych sytuacji, czy choćby “wahnięcia rynku”; by, w obliczu problemów obiektywnych nie musiała stawać pod ścianą, rezygnując w pierwszym rzędzie ze swych priorytetów, na rzecz bezwględnego (za wszelką cenę) utrzymania doraźnej płynności finansowej. W tej mierze, w pierwszym rzędzie – na drodze ratowania naszych słynnych stadnin arabskich – powinno się je formalno-prawnie pozbawić rygorów i okowów spółek komercyjnych, a w drugim rzędzie należy wypracować takie mechanizmy czy instrumenty prawno-finansowe, które pozwoliły bym im niechybnie sięgać po adekwatne (zasadniczo doraźne) wsparcie finansowe, pozwalające im utrzymać spójność działań i hierarchię celów (a nie kombinować, nie iść na skróty i nie poprawiać jednego kosztem drugiego). Oczywiście jako laik na tym polu, nie jestem w stanie zaproponować tu konkretnych rozwiązań formalnych (prawno-finansowych), które mogłyby być tu użyte. Może mógłby to być np. swego rodzaju mechanizm "otwartego i nie komercyjnego kredytu właścicielskiego”, po który mogłaby sięgać taka spółka strategiczna w razie potrzeby, a który byłby następnie spłacany na określonych zasadach (nie zakłócających w żaden sposób bieżącego toku jej działalności). Jeśli możliwe byłoby tego “ogarnięcie”, to mielibyśmy tak i "wilka sytego" i "owcę całą" (ergo grę wartą świeczki)... Uważam, iż Państwo Polskie (poprzez wyznaczone do tego organy nadzoru właścicielskiego) powinno wziąć na siebie obowiązek (ciężar) ratowania nad Wisłą rasy arabskiej (jakby nie było swej własności, a do tego elementu dziedzictwa narodowego) i stać się odpowiedzialnym właścicielem na tym polu. Rzecz w tym, by nie uciekać się tu do zwyczajowego “nie da się”, czy do klasycznego dotowania (łożenia), gdyż zapewne można to uczynić w znacznie bardziej finezyjny sposób. Ot pomarzyć... Chcę to wyrazić jeszcze z tego powodu, iż niestety, nie widzę jakiejś poważnej, realnej szansy ratunku, w obecnym stanie rzeczy (przy zachowaniu całej tej patologii formalno-prawnej), jak też z ludźmi - w KOWRze i zarządach stadnin - którzy nie tylko nie mają bladego pojęcia w temacie stricte hodowlanym, ale i żadnego sensownego pomysłu odnośnie tego co robić, jak i dlaczego (by było dobrze w obszarze, o którym tu rozmawiamy)... R. Raznowiecki
Dodaj komentarz
Zasady komentowania*
Zawsze akceptuj komentarz zarejestrowanego użytkownika.
Tytuł*
Nazwa*
E-mail*
Strona www*
Ikona wiadomości*
       
Treść*
URL E-mail Link obrazka Zarządca obrazków Buźki Flash Youtube Kod Cytat

Pogrubienie Kursywa Podkreślenie Przekreślenie  Do lewej Wyśrodkowanie Do prawej  


Kliknij Podgląd aby zobaczyć zawartość po zmianach.
Opcje*
 
 
 
Kod potwierdzający*

Kliknij tutaj, aby odświeżyć obrazek, jeśli nie jest wystarczająco czytelny.


Wpisz znaki widoczne na obrazku
Kod rozróżnia małe i wielkie litery
Liczba prób, które możesz wykonać: 5