Nie tylko o końskich zaklinaczach

Data 31.05.2017, 14:47:41 | Temat: Felietony

Historia zaczyna si─Ö od arabskiego kind┼╝a┼éu. Potem mamy 31 sierpnia 1920, kiedy to polska kawaleria rozbi┼éa pod Komarowem konn─ů armi─Ö Siemiona Budionnego. W bitwie tej ranny zostaje kozacki ataman Tutkaluk. Pomaga mu si─Ö ukry─ç polski ch┼éop, który dostaje od atamana na przechowanie w┼éa┼Ťnie ów kind┼╝a┼é, a tak┼╝e kulbak─Ö. Skoro do naszych czasów przetrwa┼é kind┼╝a┼é, to mo┼╝e i kulbaka. I na poszukiwania tej kulbaki rusza bohater ksi─ů┼╝ki, alter ego autora. Znajduje j─ů, a w niej dziennik pisany po… polsku, gdzie pojawiaj─ů si─Ö nazwy miejsc znanych z hodowli konia arabskich na kresach oraz zapiski kozackiego zaklinacza konia sprzed lat. S─ů to recepty, jak post─Öpowa─ç z ko┼ämi, dziwnie bliskie naszemu bohaterowi, który jest znanym w okolicy zaklinaczem koni i mi┼éo┼Ťnikiem arabów czystej krwi. Bohater postanawia rozwik┼éa─ç t─Ö dziwn─ů zagadk─Ö. I udaje mu si─Ö. 


Aby tego dokona─ç, musi odby─ç wiele podró┼╝y i tych w czasie, i tych rzeczywistych na dzisiejsz─ů Ukrain─Ö w poszukiwaniu miejsc i ludzi, którzy hodowali konie arabskie na kresach. I tak na kartach ksi─ů┼╝ki pojawiaj─ů si─Ö nazwiska Polaków, najwi─Ökszych hodowców koni arabskich sprzed wieków, nazwy ich siedzib rodowych i nazwy historycznych koni. Emir Wac┼éaw Rzewuski i jego Sawra┼ä, Dzieduszyccy i Jarczowce, Sanguszkowie i S┼éawuta oraz Gumniska czy Dionizy Trzeciak i Taurów. Hodowla koni arabskich w tych miejscach i przez tych ludzi to historia dobrze znana, udokumentowane. Krzysztof Czarnota wplata je w swoj─ů poszukiwawcz─ů narracj─Ö beletrystyczn─ů, przez co staj─ů si─Ö barwniejsze, ciekawsze dla odbiorców, którzy nie s─ů „lubownikami” koni arabskich.

 

okładka

 

Okazuje si─Ö, ┼╝e prawie ka┼╝demu wielkiemu hodowcy z przesz┼éo┼Ťci towarzyszy┼é jaki┼Ť Kozak: Rzewuskiemu – Sokó┼é, Dzieduszyckiemu – Myko┼éa, Trzeciakowi – Zohar. Znani byli nie tylko z przywi─ůzania do swego pana, ale tak┼╝e z tego, ┼╝e potrafili robi─ç z ko┼ämi to, co innym by┼éo niedost─Öpne. Czy byli „zaklinaczami koni” w dzisiejszym tego s┼éowa znaczeniu – tego nie wiemy. Krzysztof Czarnota postanowi┼é jednak zrobi─ç z nich czarodziejów koni. Ma┼éo tego, doprowadzaj─ůc swoj─ů pasjonuj─ůc─ů histori─Ö do ko┼äca powi─ůza┼é ich, a tak┼╝e swego bohatera w─Öz┼éami rodzinnymi. W ten sposób wspó┼éczesny czarodziej koni sta┼é si─Ö nast─Öpc─ů kozackich zaklinaczy koni sprzed lat.

 

Histori─Ö poszukiwa┼ä naszego bohater czyta si─Ö niczym dobry krymina┼é. Styl autora jest zwi─Öz┼éy, przejrzysty. Postaci nakre┼Ťlone wyra┼║nie. Akcja toczy si─Ö wartko. A beletrystyka miesza si─Ö z przemy┼Ťleniami autora i faktami historycznymi, które warto sobie przypomnie─ç.

Ksi─ů┼╝k─Ö opublikowa┼éo wydawnictwo "Zysk i S-KA", a ilustracjami opatrzyli: Rafa┼é Walendowski i Weronika Kobyli┼äska.

Marek Szewczyk

 

 

 

 

 





Ten artykuł pochodzi ze strony HipoLogika Marka Szewczyka
http://hipologika.pl

URL tej publikacji:
http://hipologika.pl/modules/news/article.php?storyid=280