| O M.G. i Radzie |
Nadesłany przez Marek Szewczyk Data 12.04.2016, 11:26:40 W tej sprawie okazałem się kiepskim prorokiem. Osoba o inicjałach M.G. nie będzie prezesem stadniny koni w Janowie Podlaskim. Proszę więc wszystkich, aby zaprzestali drążyć temat, kto może się kryć za tymi inicjałami. Przepraszam też wszystkich M.G., których nazwiska zaczęły się pojawiać na „giełdzie”, co zapewne nie było dla nich miłe. Nic więcej na o tej sprawie nie mogę napisać. Temat zamknięty. Koniec, kropka.
A co do Rady ds. Hodowli Koni w Polsce...
Moim pierwszym odruchem była irytacja. Powołanie takiego ciała jest bowiem zagrywką czysto propagandową. Przecież programy hodowli poszczególnych ras koni hodowanych w Polsce istnieją. Co jakiś czas są korygowane przez powołane do tego ciała. Istnieje Polski Związek Hodowców Koni, który koordynuje całość tych zagadnień, z wyjątkiem ras czystych, czyli m.in. koni arabskich.
Powoływanie Rady ds. Hodowli Koni w Polsce ma więc stworzyć wrażenie na osobach mniej zorientowanych, czyli na 99% Polaków, mniej więcej takie: patrzcie, jak do tej pory źle się działo z hodowlą koni w Polsce, skoro nie było ciała, które by stworzyło program tejże hodowli. Ale nic to – teraz dobry minister Krzysztof Jurgiel z jedynej słusznej partii naprawia ten błąd. Oto kolejna „dobra zmiana”. Chwalcie zatem ministra i PiS. Nie zmieniam swojego zdania co do propagandowych powodów powołania Rady. Ale spróbujmy znaleźć w tym pozytywy. PozytywyPierwszy jest znaleźć bardzo łatwo. Obecna władza, głównie w osobie ministra Jurgiela, napsuła już bardzo dużo w bardzo krótkim czasie w obszarze państwowa hodowla koni arabskich, ale przecież zawsze można napsuć więcej. Może ciało złożone w większości z osób zacnych i uczciwych zdoła zapobiec dalszemu psuciu?
A oto drugi potencjalny pozytyw. Może głos tego gremium zdoła się przebić do publicznej świadomości, a przede wszystkim do świadomości decydentów (posłów, urzędników ministerialnych), że schemat organizacyjny, wg którego państwowa hodowla koni podlega pod Agencję Nieruchomości Rolnych jest – i był od początku – chory. Głównym zadaniem Agencja jest bowiem sprzedaż bądź wydzierżawianie ziemi rolniczej będącej w gestii państwa, głównie pozostałości po PGR-ach i różnych innych państwowych tworach.
Jeśli zaś chodzi o rolę Państwa w hodowli koni, to głównym zadaniem powinno być:
• Zachowanie wszystkich ras, przede wszystkim rodzimych, czyli utrzymywanie określonej liczby puli genów. Jednym słowem - utrzymywanie określonej liczby stadnin, gdzie te poszczególne rasy powinny być hodowane.
• Postęp biologiczny, czyli zapewnianie hodowli coraz lepszych reproduktorów. Jednym słowem - utrzymywanie pewnej, dobrze przemyślanej liczby stad ogierów.
Może przebije się do opinii publicznej pogląd, że aby stadniny i stada mogły te cele realizować, trzeba:
• Odebrać je spod gestii ANR, a skupić w je strukturze organizacyjnej podporządkowanej bezpośredni ministerstwu rolnictwa. Takie ciała już kiedyś istniały i dobrze funkcjonowały. Nazywały się: Państwowe Zakłady Chowu Koni, Centralny Zarząd Hodowli Koni, Zjednoczenie Hodowli Zwierząt Zarodowych, czy wreszcie Zjednoczenie Hodowli i Obrotu Zwierzętami.
• Cofnąć złą decyzję sprzed lat, przekształcającą stada i stadniny w spółki prawa handlowego. Takie spółki nie mogą realizować narzuconych im celów w pełni, gdyż muszą gonić za zyskiem. Dotyczy to przede wszystkim stad ogierów (bo stadniny mają często jeszcze inne działy rolnicze), które bez państwowych dotacji nie mogą egzystować. Zresztą widać to jak na dłoni, jedno po drugim stado umiera, a te, które jeszcze dychają, to tylko dlatego, że je podłączono kroplówką do innych, bogatszych spółek.
Trzymajmy więc kciuki, aby członkom Rady ds. Hodowli Koni w Polsce udało się zrobić coś pozytywnego dla tej hodowli, bo jest to możliwe. Marek Szewczyk
|

