| Ministrze Jurgiel – wracaj! |
Nadesłany przez Marek Szewczyk Data 16.11.2019, 16:10:00 Panie Ministrze! Pan sobie przysypia na brukselskich korytarzach, a tu w kraju, w państwowej hodowli koni arabskich źle się dzieje.
Pan wyrzucił Jerzego Białoboka i Marka Trelę m.in. za to – jak Pan twierdził – bo jakby zostali na swoich stanowiskach, to za 10 lat nie byłoby już co hodować. Wszystko by wyprzedali. Konkurencja dostałaby wszystkie najlepsze klacze albo sprzedane, albo wydzierżawione z możliwością pobierania od nich zarodków, więc za 10 lat zagraniczna hodowla by nas wyprzedziła, a polska przestałaby się liczyć. Nie mógł Pan do tego dopuścić. Co prawda nie miał Pan racji. Panowie Białobok i Trela, owszem wystawiali na aukcję wielkie gwiazdy, ale po jednej na jedną aukcję. Poza tym dbali o to, aby w stadzie pozostały ich następczynie. Owszem dzierżawili młode obiecujące klacze (czy ogiery), ale pojedyncze osobniki raz na kilka lat, a nie całe stada gwiazd. Konie wypromowane na światowych pokazach kosztem dzierżawiącego podmiotu wracały potem do macierzystych stadnin, aby rodzić (lub płodzić) źrebięta, a kasa stadniny wzbogacała się o wielkie kwoty. Obie stadniny zawsze pod kierunkiem wyrzuconych fachowców były na plusie.
A co było w tym roku? Po trzech latach degrengolady aukcyjnej i po tym, jak obie stadniny zaczęły przynosić straty, na tegoroczną państwowe stadniny musiały wystawić gwiazdozbiór wybrany przez włoskiego handlarza i pośrednika Simone Leo. Wszyscy znający się na tej delikatnej materii, jaką jest hodowla koni arabskich, martwili się, że sprzedaż wszystkich tych gwiazd będzie dużą wyrwą w polskiej hodowli.
Na szczęście – dla hodowli – Adelita nie została sprzedana. Obie aukcje przyniosły ok. 7 mln zł, organizatorzy mogli więc odtrąbić finansowy sukces. Wyrwa w hodowli spora, ale trudno. Sukcesy finansowy i propagandowy dawały nadzieję, że teraz nastąpi uspokojenie i wszystko zacznie wracać w stare, dobre tory. Myśleliśmy, że kolejną sytuację, że trzeba się będzie martwić o wybór klaczy na aukcję, przeżyjmy dopiero w lecie 2020 roku. A tu grom z jasnego nieba! Zimowa aukcja na Służewcu.
Po co? Po to, aby obejść obietnicę. Głównodowodzący tegoroczną aukcją Tomasz Chalimoniuk – działający w imieniu ministra Jana Krzysztofa Ardanowskiego – dał słowo, że klacze, które nie znajdą nabywców podczas Pride of Poland, potem przez rok nie będą sprzedawane w stadninie. Wydawało się, że o Adelitę możemy być spokojni. Będzie miała czas urodzić następczynię (do tej pory dała jednego ogierka). No ale Simone Leo przyszedł z ofertą 200 tys. euro za Adelitę. No to zaczęło się myślenie, jak nie złamać obietnicy, ale klacz sprzedać. Zimowa aukcja jest tym sposobem. Adelita nie będzie sprzedana ze stadniny, z wolnej ręki, a na aukcji. A że nie będzie to Pride of Poland 2020, czy 2021, to co z tego. Grunt, że na aukcji.
Gdyby chodziło tylko sposób na sprzedaż Adelity, można by to jeszcze przeboleć i zrozumieć. Przeboleć, bo już ją „opłakaliśmy” jak znalazła się na liście tegorocznej Pride of Poland. Zrozumieć, bo janowska stadnina nie zasypała całej, olbrzymiej, bo ponad 3-milionowej straty i nadal jest w trudnej sytuacji.
O pomyśle na sprzedaż Adelity wiedziałem od Tomasza Chalimoniuka już od jakiegoś czasu, ale dopiero wczoraj zobaczyłem całą listę. Jest ona porażająca dla janowskiego stada! Adelita (nie ma następczyni w stadzie), Bambina (j.w.), Amarena (j.w.) – na sprzedaż, 15-letnia Pinga, 18-letnia Palmeta oraz młodziutka Atakama – do dzierżawy.
A propos Pingi! Stadnina w Janowie ciągle nie dostała ok. 75 tys. euro za szemraną dzierżawę tej klaczy sprzed kilku lat, którą to operację nadzorował Mateuszek-kłamczuszek. Panie Prezesie Czochański – co Pan zrobił, aby te pieniądze odzyskać? Jeśli się to przez tyle lat nie udało, to czy złożył Pan doniesienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa działania na szkodę spółki? Nie wstyd Panu szukać pieniędzy kosztem ikony? Po śmierci Pianissimy, to Pinga jest symbolem jakości janowskiego stada klaczy, jego ambasadorką, ikoną. Powinna mieć spokój, rodzić kolejne źrebięta. Powinna mieć dożywocie w macierzystej stadninie.
Panie Ministrze Ardanowski! Przed tegoroczną aukcją Pride of Poland zaprzeczał Pan, że mamy do czynienia z „wyprzedażą rodowych sreber”. A czy teraz, po opublikowaniu listy na zimową aukcję, przejdą Panu przez gardło te same słowa?
Oczywiście może być tak, że na zimowej aukcji z tego gwiazdozbioru zostanie sprzedana bądź wydzierżawiona tylko jedna klacz. Wówczas rozdzieranie szat może się wydać przesadą. Ale równie dobrze może być tak, że wszystkie 5 janowskich klaczy wyjedzie z Janowa Podlaskiego. To będzie grabież.
Panie prezesie Czochański, panie prezesie Chalimoniuk, panie ministrze Ardanowski – po 7 grudnia możecie przejść do historii. Jako grabarze janowskiej stadniny. Czy tego chcecie?
Panie Ministrze Jurgiel! Niech Pan wraca, bo teraz mamy naprawdę do czynienia z tym, czym Pan argumentował wyrzucenie Białoboka i Treli. Jeśli ich trzeba było wyrzucić, to co trzeba zrobić z Czochańskim, Chalimoniukiem, Ardanowskim? Marek Szewczyk
|

