| Konkursy rozstrzygnięte |
Nadesłany przez Marek Szewczyk Data 1.04.2020, 14:13:09 KOWR wreszcie zakończył proces wyłaniania prezesów stadnin w Janowie Podlaskim i Michałowie. Zatytułowałem ten tekst, jak powyżej, a właściwie należałoby napisać: konkursy nierozstrzygnięte. W przypadku obu stadnin bowiem nie wybrano żadnego z kandydatów, którzy przystąpili do konkursów. A dziś w obu stadninach zjawili się nowi pełniący obowiązki prezesa. I tak w Janowie Podlaskim tym p.o. prezesa będzie Marek Gawlik, a w Michałowie – Marek Romański. Przypomnę tylko, że wcześniej rozstrzygnięty został konkurs na prezesa Małopolskiej Hodowli Roślin, któremu to przedsiębiorstwu rolniczemu podlega stadnina koni arabskich i stado ogierów w Białce. Zgodnie z przewidywaniami prezesem został Marek Serafin, przez ostatnich kilka miesięcy pełniący obowiązki prezesa w tejże instytucji, a wcześniej – przez kilka miesięcy p.o. dyrektora generalnego KOWR.
Jeśli chodzi o Janów Podlaski, to fakt, że nie został wybrany nikt spośród osób, które się zgłosiły, nie jest zaskoczeniem. Tak przypuszczałem, że ten konkurs zostanie nierozstrzygnięty, ale zaskoczeniem jest to, że to nie Grzegorz Czochański będzie dalej ciągnął ten wózek jako p.o.
Dużo większym zaskoczeniem jest rozstrzygnięcie w przypadku Michałowa. A konkretnie to, że Monika Słowik, która przystąpiła do konkursu, nie została zaakceptowana. Pani Monika nie jest „arabiarzem”, ale wyglądało na to, że spółka, po zapaści finansowej, jaką stadninie zafundowała para poprzednio nią rządząca, wychodzi pod tym względem na prostą. Choć na oficjalne wyniki trzeba będzie poczekać do maja. Wygląda na to, że nie stan finansów spółki, a inne względy (jakie? – nie wiem) zadecydowały, że kierująca stadniną przez blisko dwa lata Monika Słowik nie znalazła uznania w oczach kierownictwa KOWR.
I na koniec tej informacyjnej części – jak mnie poinformował Tomasz Chalimoniuk, pełnomocnik ministra ds. koni, za kilka miesięcy ma być rozpisany nowy konkurs.
Jak interpretować takie zakończenie konkursów na prezesów dwóch sławnych stadnin?
Po pierwsze, jak bumerang wraca pytanie, gdzie są ci fachowcy, których zastępy widział były minister rolnictwa, największy szkodnik w historii państwowej hodowli koni arabskich w Polsce – Krzysztof Jurgiel?
Ale jest też coś pozytywnego w tym zakończeniu – konkursy nie były ustawione. To nie było tak, że KOWR miał już swoich kandydatów, a konkurs został rozpisany, bo tego wymagają procedury. Skoro nikt nie został wybrany, to znak, że obecny minister, jego pełnomocnik i KOWR mają problem. Nie ma fachowców.
A propos fachowców. Tomasz Chalimoniuk już w trakcie konkursu (widząc mizerię kandydatów) zwrócił się z propozycją do pewnego byłego prezesa stadniny (nie mam na myśli ani Jerzego Białoboka, ani Marka Treli), który został wyrzucony przez ANR z powodów pozamerytorycznych, czy by nie zechciał podjąć się kierowaniem janowską stadniną. Ów były prezes – nie jestem upoważniony do podawania nazwiska – nie arabiarz, ale koniarz i dobry menedżer, bił się z myślami, ale ostatecznie nie zdecydował się. Trudno się dziwić. Dziś Tomasz Chalimoniuk ma coś do powiedzenia, ale jutro się to może zmienić, a kolejnemu Sutkowskiemu nie drgnie powieka, kiedy trzeba będzie wyrzucić nawet największego fachowca, by zrobić miejsce dla jakiegoś kolesia jakiegoś lokalnego, partyjnego kacyka.
Przypomnę jeszcze raz, wszystkie rządy: i SLD + PSL, i PO + PSL, a w największym stopniu obecnie rządząca zjednoczona prawica, traktowały i traktują stanowiska w spółkach skarbu państwa (nie tylko w stadninach) jako łupy do rozdawania swoim. Miernym, ale wiernym. Którym trzeba dawać stanowiska kosztem fachowców. I wszystkie rządy wycinały fachowców. No i teraz mamy posuchę. Nie ma skąd ich brać. A ci, którzy by się nadawali, ale zostali swego czasu kopnięci w pewną część ciała, nie chcą się narazić na kolejnego kopa.
Oba nazwiska, Marek Gawlik i Marek Romański, nikomu w naszym, końskim środowisku (nie mówiąc już o arabiarzach) nic nie mówią. Niestety, źle to wróży. Niestety, trzeba się liczyć, że będziemy świadkami dalszego ciągu równi pochyłej, zwłaszcza w przypadku stadniny w Janowie Podlaskim. Zwłaszcza, bo jej obecna sytuacja finansowa jest fatalna.
Nowi ludzie na mostkach kapitańskich obu stadnin w czasach, kiedy zaraza sprawia wielkie kłopoty całej gospodarce, którzy od 1 kwietnia dopiero będą się uczyć nowej branży, w jeszcze większym stopniu stawiają pod znakiem zapytania tegoroczną aukcję. A jak nie da się zorganizować aukcji, to co wówczas?
Ja już się na temat państwowej hodowli i Janowa Podlaskiego wypowiadałem i nie zmieniam zdania. To musi upaść. Marek Szewczyk |

