| Odp.: Przypadek Pianissimy |
Autor: Gość Wysłano: 30.11.2016, 6:51:29 Ale żeby operować konia ze skrętem potrzebny jest zespół doświadczonych w temacie weterynarzy! Kto miał tą operację wykonać na miejscu? Masztalerze? Większej głupoty dawno nie czytałam. Pozwolę sobie również na małą, prywatną wycieczkę W kwietniu tego roku mój koń rekreacyjny (również arab) miał operację skrętu okrężnicy. Żaden z weterynarzy, który przyjechał do jego kolki (było ich 3) skrętu nie stwierdził. W rezultacie koń trafił na stół operacyjny po 23 godzinach! I tą operację przeżył. Było ciężko, bo przez zwłokę dostał przepukliny pezeponowo-jelitowej. Potrzebna była resekcja jelita cienkiego. Po operacji wystąpiła atemia jelit, refluks żołądkowy. Koszta ogromne i w zasadzie nikłe szanse, że się uda. Ale się udało. Koń wrócił do domu i zaczęliśmy żmudną rehabilitację. Kiedy pół roku później dostał kolkę nie czekaliśmy na nic tylko od razu zapakowaliśmy go do przyczepy i jechał do kliniki, i mimo na prawdę szybkiej reakcji tym razem się nie udało. Także może sobie pan/pani gdybać, ale ja z własnych doświadczeń wiem, że dla Pianissimy zrobiono wszystko, co można było by ją uratować. |

