| Odp.: Ad vocem |
Autor: Gość Wysłano: 6.03.2019, 10:36:34 "przy jakim natężeniu chowu w pokrewieństwie a bez jakiejś dość rzetelnej selekcji na dzielność można się spodziewać jego negatywnych skutków ?" Spróbuje odpowiedzieć w miarę wyczerpująco i łopatologicznie. Wysoki poziom inbredu może być szkodliwy w dwóch sytuacjach: 1/ W puli genowej są szkodliwe geny (dokładniej: warianty genów, czyli allele), które powodują choroby i wady dziedziczne. Jeżeli taki gen jest dominujący, wada/choroba wystąpi u każdego nosiciela i łatwo ją dostrzec oraz usunąć każdego nosiciela z hodowli. Jeżeli są to geny recesywne, to do wystąpienia wady/choroby potrzeba dwóch genów. Jeżeli frekwencja takiego genu w populacji jest znikoma, to jest mała szansa, że się spotkają u danego osobnika dwa takie geny i że choroba się ujawni u jakiegokolwiek osobnika w stadzie. Ale ta szansa wzrasta, jeżeli stosuje się chów w pokrewieństwie. I to jest pierwsza przyczyna, dlaczego inbred może być szkodliwy. Choć jest jeden warunek: jeżeli pula genowa jest wolna od danego szkodliwego genu, nawet kojarzenie typu ojciec/córka czy matka/syn nie zaszkodzi. Stąd też nie sposób odpowiedzieć na pytanie, jaki poziom inbredu już szkodzi, a jaki jeszcze nie. W moich ostatnich badaniach inbred polskich arabów wyniósł ok. 5,5% (max. 16,7%), ale największy, z jakim miałam do czynienia to średnio ok. 37% (max. 54%) u ogarów polskich. Więc jak widać i taki inbred może istnieć w funkcjonującej populacji, choć ze zdrowiem ogarów bywa w kratkę... 2/ Inbred może szkodliwy także z innego powodu, a mianowicie ogranicza możliwości plastycznej reakcji organizmu na zmiany w środowisku. Jest wiele badań wskazujących na lepsze przetrwanie osobników w zmieniających się warunkach, jeżeli są to heterozygoty a nie homozygoty. Wracając do Pana pytania. Nie problem w inbredzie polskich arabów, a w ich doborze i selekcji. Jeżeli reproduktory wybiera się według zdobytych pucharów, a nie według walorów użytkowych, zdrowia i witalności, to rodzić się będą konie piękne, w sam raz na wystawy, a nie konie dzielne i radzące sobie z wysiłkiem na torze. Na blogu toczy się dyskusja o okolicznościach śmierci Pianissimy, a ja pozwolę sobie na kontrowersyjne stwierdzenie, że co z tego, że wybitnie piękna, jak z rodziny podatnej na skręt jelit. A rodzinna podatność sugeruje genetyczne podłoże przypadłości... Więc zamiast ubolewać, że przedwcześnie padła, może warto pomyśleć, czy genetyczne przyczyny choroby, która ją zabiła, nie rozprzestrzeniają się nadmiernie po populacji... Iwona G. |

