| Likwidacja państwowej hodowli koni to barbarzyństwo |
Autor: Gość Wysłano: 27.02.2019, 18:25:09 Niestety jest tak jak napisał Marek Szewczyk, Z jednym wszakże zastrzeżeniem. Nie można oddać walkowerem państwowej hodowli koni arabskich. Należy głośno protestować, by nie popełnić grzechu zaniechania. Ewentualna likwidacja tej hodowli oznaczać będzie barbarzyństwo na niespotykaną skalę. Z jednej strony chodzi o bezcenne dziedzictwo kulturowe naszego narodu. Lecz co ważniejsze, lekceważenie pod naporem złotego cielca znaczenia bioróżnorodności, najpierw w zakresie hodowli koni, a następnie w kolejnych obszarach, zemści się na nas i na ludzkości okrutnie. Zachowanie państwowej hodowli koni arabskich wymaga woli politycznej by państwo dotowało należące doń stadniny, czego pierwszym przejawem byłaby zmiana formy prawnej funkcjonowania tych stadnin. Jako spółki z o.o. albo zbankrutują, albo roztrwonią ową pulę genetyczną, której miały chronić. Zgadzam się, że tej woli politycznej brak. Woli tej nie ma więc również minister rolnictwa, który powołał radę ds hodowli koni okraszoną znanymi nazwiskami jedynie po to, by zapewnić sobie spokój ze strony arabiarzy w okresie przedwyborczym. Tylko dlatego. Nie rozumiem więc, dlaczego osoby tak znane w środowisku koni arabskich dalej zasiadają w tej radzie mimo świadomości istniejącej sytuacji. Być może jestem naiwna i nie mam nic do stracenia jako osoba zupełnie spoza środowiska. Uważam jednak, że właśnie teraz, przed wyborami, należy wywierać silną presję na ministra by podjął konkretne kroki celem ratowania Janowa i Michałowa oraz innych państwowych stadnin. Zasiadający w tej radzie winni stanowczo zażądać od ministra, a nie od prezesów stadnin, planu "naprawczego" dla państwowej hodowli koni zakładającego państwowe dotacje dla stadnin. W razie niespełnienia tego warunku, rezygnują z hukiem i trzaskiem z zasiadania w radzie oraz wykorzystują wszystkie swoje wpływy w środkach masowego przekazu by wywierać dalszy nacisk na władzę. Nie wiem czy coś by to dało, ale przynajmniej eksponowani przedstawiciele środowiska koni arabskich zaznaczyliby swój sprzeciw wobec nadchodzącego barbarzyństwa. Natomiast milczące zasiadanie w ministerialnej radzie właśnie teraz, w okresie przedwyborczym, oznacza wpisywanie się w strategię wyborczą obecnej władzy, co w niczym nie służy janowskim czy michałowskim koniom arabskim. Jako wielka miłośniczka janowskich arabów i janowskiej stadniny nie tracę nadziei, że jednak nie wszystko straccone. Ale trzeba działać. Beata Kumanek |

