Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
Archiwa
 

Archiwa

A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Problem bliżej, niż sądzimy...

Autor: Gość  Wysłano: 2.03.2019, 11:32:53

Pani Beato, proszę z łaski swojej, odpowiedzieć na pytanie, co pani rozumie pod hasłem (pojęciem, apelem): "trzeba działać"?! Do czego ma się sprowadzać, wg pani, owo działanie i kogo dotyczyć ?... Dopytuję, bo rzucić coś w “eter”, to trochę mało, by nawet z najlepszych chęci mogło się coś “urodzić”. Nie rzecz bowiem w "okrągłych" hasłach i ogólnych apelach, a konkretnym ujmowaniu kwestii (proszę pamiętać, że "wszyscy", to tak naprawdę "nikt", a tak duży stopień ogólności nigdy nie przekształci się w coś konkretnego). Podam tu jeden przykład… Pomimo sporej rzeszy miłośników arabów w Polsce i “żywego” zainteresowania stanem ogólnym i poszczególnymi aspektami tejże hodowli, to nikt specjalnie – poza mną - nie przejął się faktem, że janowska strona internetowa przez 2 tygodnie nie aktualizowała listy wyźrebień, a michałowska zbliżała się do tej granicy (a jeśli się nawet przejął, to nic z tym nie zrobił). Ostatecznie więc to ja - z Niemiec – dzwoniłem do Janowa (A. Stefaniuk) i Michałowa, z prośbą by jednak pamiętali o tym, gdyż są tacy ludzie, których owa lista żywo interesuje. W rezultacie Janów już dokonał uaktualnienia, a Michałów wciąż nie, choć obiecał to zrobić w dniu, w którym dzwoniłem (chcę dodać, iż w obydwu stadninach spotkałem się z życzliwym podejściem, za co dziękuję). Rzecz więc w tym, by nie skupiać się wyłącznie na żonglowaniu słowem, a próbować też reagować na pewne zaniechania (niefrasobliwość) na jakimś polu. Samo bowiem apelowanie, iż "trzeba działać", jest tylko głosem “wołającego na puszczy"....

Po drugie. Uważam, że to nie tyle “wola polityczna (czy jej brak)” ma zasadnicze znaczenie dla danej (konkretnej) rzeczywistości polskiej hodowli koni arabskich, a przede wszystkim szczebel pośredni, między politykami a hodowlą, tj. organ nadzoru właścicielskiego. Jak by się on kiedy nie nazywał, to niemal zawsze był problemem dla państwowych stad, gdyż najczęściej zasiadali w nim ludzie, którzy aż przebierali nogami, by sprywatyzować wszystko w cholerę (w wielu przypadkach im się to, niestety, udało)… Dziś ów organ nazywa się wprawdzie inaczej, niż kiedykolwiek dotąd, gdyż KRAJOWY OŚRODEK WSPARCIA ROLNICTWA (KOWR) i funkcjonuje, jakby nie było, już w XXI w. rzeczywistości, jednak owe reminiscencje (intencje) są tam wciąż żywe… Skupmy się więc przez chwilę na owym KOWRze, a głównie jego Departamencie (Zespole) Nadzoru Właścicielskiego , bo też on stanowi tu zasadniczo cloo sprawy...

Jak się okazuje, spora część jego urzędników, to bliscy znajomi pani inspektor Anny Stojanowskiej (zwolnionej w trybie dyscyplinarnym w lutym 2016 r.), a część z nich do dziś nie pogodziła się z jej odejściem. Samo w sobie nie jest to niczym zdrożnym, o ile pozostaje prywatną sprawą i nie rzutuje na tryb pracy. Niestety, jest inaczej… Na średnim (newralgicznym) szczeblu tego zespołu powstał oto szemrany układ (swego rodzaju “fanclub”, czy “zakon AS”), który postanowił udowodnić wszem i wobec (wszelkimi metodami), iż nie może być mowy o jakimkolwiek uzdrowieniu sytuacji w państwowej hodowli koni arabskich bez uprzedniego powrotu do niej A. Stojanowskiej oraz M. Treli. W konsekwencji, z iście już “bandycką determinacją” – sabotują wszelkie racjonalne propozycje i sensowne próby rozwiązań podejmowane przez innych (ich współpracowników). Co więcej, w swej zawziętości nie cofają się też przed działaniami w istocie szkodzącymi narodowemu stadu (jawnie ignorując negatywne stanowisko osób merytorycznych), czego przykładem jest tutaj choćby “siłowe” wyselekcjonowanie Dębowej Tarczy. By było “śmieszniej” (straszniej), ową koterię tworzą kompletni ignoranci w temacie funkcjonowania stadnin (hodowli) koni. Ba, najbardziej “zażartą” (szkodliwą) w tym gronie jest Barbara Andrzejczak – zastępca kierownika w zespole i bliska przyjaciółka Stojanowskiej - która osobiście nie cierpi koni. Ona to reaguje najbardziej agresywnie na każdą zasadną próbę korekty w obrębie którejś ze stadnin, a już szczególnie alergicznie janowskiej. w której “trzymają straż” (pion operacyjno-hodowlany) ludzie Treli, a głównie koniuszy Artur Bieńkowski – nawet nie kryjący się z tym, że wygląda powrotu szefa. W efekcie, o co już postara się pani Andrzejczak, nie może zaistnieć tam nic, co nie spodobałoby się panu koniuszemu, a jak ktoś za bardzo próbuje forsować jakieś inne rozwiązania, to jest “brany na dywanik” lub odsuwany od nadzoru nad ową…

Rekapitulując - rzecz wygląda następująco, wedle owego układu w zespole nadzoru właścicielskiego... Albo wracają na dawne stanowiska Stojanowska i Trela i wszystko będzie “po staremu”, albo “choćby potop”… Wobec nie zaistnienia ich oczekiwań, ta, nie przymierzając “piąta kolumna” nie będzie mieć żadnych oporów, by doprowadzić do bankructwa (zlicytowania) nie tylko Janowa Podlaskiego, ale całej państwowej hodowli koni arabskich… Nie trzeba więc specjalnie daleko szukać (rozpisywać się w 5 częściach i setkach tysięcy znaków), by znaleźć zasadnicze źródło degrengolady, degeneracji i degradacji rodzimej sceny hodowlanej. Z tymi (takimi) ludźmi na tych stanowiskach nie ma co marzyć o tym, że “sprawa jest do uratowania”. Nie wiem jak ktoś, ale ja absolutnie nie nie godzę się na to, żeby takie typy (szemrane układy) nadal dewastowały polską hodowlę koni (w tym też w Prudniku). R. Raznowiecki *
Dodaj komentarz
Zasady komentowania*
Zawsze akceptuj komentarz zarejestrowanego użytkownika.
Tytuł*
Nazwa*
E-mail*
Strona www*
Ikona wiadomości*
       
Treść*
URL E-mail Link obrazka Zarządca obrazków Buźki Flash Youtube Kod Cytat

Pogrubienie Kursywa Podkreślenie Przekreślenie  Do lewej Wyśrodkowanie Do prawej  


Kliknij Podgląd aby zobaczyć zawartość po zmianach.
Opcje*
 
 
 
Kod potwierdzający*

Kliknij tutaj, aby odświeżyć obrazek, jeśli nie jest wystarczająco czytelny.


Wpisz znaki widoczne na obrazku
Kod rozróżnia małe i wielkie litery
Liczba prób, które możesz wykonać: 5