Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
Archiwa
 

Archiwa

A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Odp.: Problem bliżej, niż sądzimy...

Autor: Gość  Wysłano: 3.03.2019, 13:31:18

"sukces finansowy Michałowa za Jerzego Białoboka został okupiony niezwykłym wprost uszczupleniem liczby rodów męskich. Jeśli ktoś twierdzi, że Jerzy Białobok nie miał wyjścia bo musiał wypracować zysk, tym bardziej winien obecnie optować za tym, by państwowe stadniny koni arabskich mogły otrzymywać wsparcie finansowe państwa."

Sytuacja jest zdecydowanie bardziej skomplikowana.
Problemy z utrzymaniem linii męskich są „od zawsze”. Po prostu polska populacja arabów jest za mała, by można było swobodnie przetestować odpowiednią liczbę młodych ogierów. Nie każdy testowany ogier sprawdzi się jako ojciec następnego pokolenia z uwagi na niską jakość przychówku i nie z każdego kojarzenia odchowa się ogierka (klacze jałowią lub ronią, źrebięta padają, a statystycznie tylko połowa z odsadków to ogierki). W rezultacie mamy to co mamy, czyli problemy z utrzymaniem linii męskich i nie dotyczy to tylko obecnych czasów..
Wystarczy przypomnieć następujące przypadki:
linia Kuhailana Haifi/Witraż - sublinia utrzymana dzięki reimportowi Celebesa w wieku 18 lat (z cyrku!) i bardziej współcześnie przez Monogramma, wnuka Baska.
Linia Kuhailana Afasa - utrzymana dzięki Probatowi, szwedzkiemu synowi Pohańca
linia Bairactara - utrzymana dzięki Tallinowi, synowi sprzedanego do Tierska Araxa
linia Ibrahima - nie byłoby tej linii w powojennej hodowli, gdyby nie import z Tierska Negatiwa, wnuka Skowronka.
Niestety, od lat 1990-tych sytuację pogorszył zbyt mały odsetek testowanych ogierów (do lat 1980- średnio 10% rocznika, w latach 1990-tych 5%, teraz pewnie nie więcej niż 1-2%). Przypuszczam, że to wynik stosowania sztucznego unasieniania- krycie naturalne jest limitowane względami biologicznymi, więc potrzeba więcej ogierów w sezonie, co stwarza szanse także dla ogierów młodszych lub mniej cenionych. Jak się ma do dyspozycji świeże lub mrożone nasienie, problem znika i można kryć do woli faworyzowanym ogierem.
Dawni dyrektorzy ratowali się importem zagranicznych potomków traconych linii (przykłady wyżej), niestety w ostatnich latach import dotyczył głównie koni (nasienia) z linii Saklawi I. I to niewątpliwie wina decydentów, że wybrali te właśnie konie. Jeszcze się zdarzył Monogramm za starej dyrekcji, a potem to już przede wszystkim Saklawi…

Oczywiście tracono też linie żeńskie, ale głównie w wyniku wojen. Po I wojnie niektóre odzyskaliśmy w wyniku podziału koni z likwidowanych stadnin CK pomiędzy państwa wyłonione z d. Austro-Węgier. Po II wojnie, dzięki importowi z Tierska. Warto tu wspomnieć o linii Szamrajówki. Nie byłoby sukcesów Pianissimy, gdyby nie import Kewy z Inocenzdvoru i Piewicy z Tierska. A tego importu by nie było bez wielkich hodowców i działaczy tamtych czasów.
IG
Dodaj komentarz
Zasady komentowania*
Zawsze akceptuj komentarz zarejestrowanego użytkownika.
Tytuł*
Nazwa*
E-mail*
Strona www*
Ikona wiadomości*
       
Treść*
URL E-mail Link obrazka Zarządca obrazków Buźki Flash Youtube Kod Cytat

Pogrubienie Kursywa Podkreślenie Przekreślenie  Do lewej Wyśrodkowanie Do prawej  


Kliknij Podgląd aby zobaczyć zawartość po zmianach.
Opcje*
 
 
 
Kod potwierdzający*

Kliknij tutaj, aby odświeżyć obrazek, jeśli nie jest wystarczająco czytelny.


Wpisz znaki widoczne na obrazku
Kod rozróżnia małe i wielkie litery
Liczba prób, które możesz wykonać: 5