| Rybka, wędka, rak.. |
Autor: Gość Wysłano: 24.11.2019, 13:19:43 Pozwolę sobie odnieść się do słów pani Aliny: "Nie chcę dywagować na ten temat, ale chcę zwrócić pani Beacie uwagę na fakt, że w tym samym systemie do 2015 roku stadniny wykazywały mniejszy lub większy dodatni bilans, a ilości „gwiazd” w stajniach zazdrościł nam cały świat." Tak, ale jakim kosztem? Moim zdaniem za dodatni bilans handlowy tamtych lat i za te gwiazdy w stajniach, PSK zapłaciły utratą tożsamości polskich koni (wypieranie polskich linii męskich) i rezygnacją z podstawowych założeń hodowlanych obowiązujących od przedwojnia albo i wcześniej, od czasów Antonin i Sławuty. Czyli hodowli, której celem był koń jednocześnie piękny, zdrowy i dzielny użytkowo. Konie z PSK początków XXI wieku to konie przede wszystkim wystawowe. Zachwyceni urodą i sukcesami Pianissimy nie zauważają (?) przypuszczalnie dziedzicznych problemów zdrowotnych w tej linii, i tego, że Pianissima nie biegała na wyścigach. Ani tego, jak wyglądała w Polsce jej kariera hodowlana: wcielona do hodowli w 2008, wśród 9 źrebiąt odnotowanych w bazie janow.arabians.pl osiem (!) źrebiąt (w tym z embrionów) wpisanych zostało do księgi stadnej USA; pokryta w 2012 jałowiła, w 2013 nie pokryta, a kolejny źrebak, ten polski, czyli Pamina, dopiero w 2015. Jak na taką mega-gwiazdę Janowa, zadziwiająca kariera stadna... Przychylam się do zdania pani Beaty-obecny model finansowy to dalsze podcinanie gałęzi, na której "siedzą" PSK. I dziwię się, że to nie jest jasne dla wszystkich. Iwona Głażewska |

