Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
Archiwa
 

Archiwa

A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Odp.: Riposta

Autor: Gość  Wysłano: 25.11.2019, 12:59:01

Szanowna Pani Beato,

Pani pogląd o konieczności zmiany statusu stadnin arabskich ze spółek skarbu państwa na taki, który umożliwiałby państwowe dotacje jest czytelnikom tego bloga doskonale znany. Jaki dokładnie ten status miałby być zapewne i Pani nie wie - jego sprecyzowanie wymagałoby kompetentnych analiz ekonomicznych i prawnych. Trudno nie zgodzić się z Pani postulatem, by janowska stadnina, uznana za zabytek, przynajmniej otrzymywała finansowe wsparcie państwa przy remoncie zabytkowych stajni, i to takim remoncie, który by nie niszczył zabytkowej substancji, jak to się stało przy renowacji stajni prywatnych i stajni zegarowej za kadencji pana Pietrzaka. Kłopot w tym, że ew. zmiana statusu prawnego stadnin wymaga zmian ustawowych, więc póki co niestety jest to myślenie życzeniowe i w rozwiązaniu bieżących dylematów nie pomoże. Dzisiaj, pod koniec listopada szykuje się „ wyprzedaż klejnotów koronnych” - najlepszych klaczy ze stadniny, po to by zasypać wielką dziurę w finansach. Pani uważa, że sprzedaż gwiazd na grudniowej aukcji jest jedynym wyjściem - ja, i nie tylko ja, sądzę że to bardzo niebezpiecznie podcina potencjał hodowlany i usilnie trzeba szukać innego rozwiązania. Pani postrzega więc pośpiesznie zorganizowaną aukcję grudniową jako wyciągnięcie pomocnej ręki janowskiej stadninie przez Jockey Club i prezesa Chalimoniuka. Mną zaś wstrząsnęła notatka w Arabian Horses, której autor, zapewne znakomicie zorientowany w arabskim swiecie, zupełnie inaczej i bardzo jednoznacznie ocenia grudniową imprezę jako sposób na „legalne przyklepanie” z góry ukartowanych sprzedaży i dzierżaw, które stadninę rujnują.

Nie widzę sensu w podejmowaniu polemiki dotyczącej oceny pracy odwołanych prezesów Janowa i Michałowa. Na pewno nie mamy takiego samego zdania, a niektóre Pani tezy uważam za błędne i niesprawiedliwe ( na przykład tę dotyczącą braku opieki weterynaryjnej w Janowie ). Nie widzę sensu, bo w obecnej sytuacji jest to zupełnie bez znaczenia i tylko odwraca uwagę od bieżącego problemu - dymisje wszak miały miejsce prawie cztery lata temu. Stańmy twardo na gruncie faktów: w momencie odwołania prezesów obie stadniny finansowo były na dużym plusie, ze świetnie funkcjonującymi oborami i sukcesami pokazowymi na najważniejszych światowych ringach. Jakość młodych koni nad sprzedażą których właśnie bolejemy, lub boleliśmy świadczy o poziomie hodowli, jaką pozostawili prezesi odchodząc.

Wracając do sytuacji dzisiejszej i roli KOWR. Ja nie napisałam, że KOWR działa wbrew swojemu długofalowemu interesowi - napisałam, że działa wbrew długofalowemu interesowi stadnin, a to jest co innego. Niespodziewana dla władz medialna burza, która rozpętała się po odwołaniu prezesów sprawiła, że sukces Pride of Poland stał się sprawą polityczną. Dlatego, by zapewnić sukces jubileuszowej 50 aukcji, co się zresztą udało, wyciągnięto na nią same gwiazdy - tak na aukcję główną jak i na Summer Sale. Tak jak pisze autor wspomnianej notatki w Arabian Horses, zawsze na aukcji głównej oferowana była jedna, dwie gwiazdy i bardzo dobre klacze, na Summer Sale klacze drugiego sortu, a te trzeciego sortu były sprzedawane na przetargach. Janowskie klacze oferowane teraz w grudniu, to klacze klasy Pride of Poland! Każda z nich po odpowiedniej promocji mogłaby być lokomotywą sierpniowej aukcji. A tak „ quietly and silently” odejdą ze stadniny nie wykorzystane hodowlanie. Sprzedaże i dzierżawy budzą mój protest jeszcze z jednego powodu. Inna jest sytuacja, gdy hodowca decyduje się wystawić klacz na aukcję, a inna gdy nadzór właścicielski mówi, że ma kupca lub dzierżawcę na daną klacz i naciska, by stadnina konia sprzedała lub wydzierżawiła. To, że tak się teraz dzieje sugeruje autor notatki w Arabian Horses. Naciski oczywiście nie odbywają się przy otwartej kurtynie, więc ja nie wiem, lecz tylko podejrzewam, że na przykład dzierżawa Pustynnej Malwy i Wieży Bajek nie była inicjatywą michałowskiej stadniny.

Pisząc bym wskazała 30 klaczy z Janowa, które można by sprzedać zamiast owych kilku gwiazd chyba się Pani w polemicznym ferworze zapędziła. Z każdego rocznika do stada matek wciela się kilka, czasem kilkanaście klaczy. Pozostałe trzeba sprzedać. Wybór, które zostawić to właśnie trudna sztuka selekcji hodowlanej za którą odpowiada główny hodowca. Oczywiście im wyższa średnia jakość rocznika, tym łatwiej znaleźć klienta i tym wyższy dochód ze sprzedaży. Nie wiem, jakie są wyniki selekcji w Janowie i czy udało się zbyć konie, które tej selekcji nie przeszły.

O tym jak wielką rolę w hodowli odgrywają wybitne klacze pisać tutaj nie będę - każdy kto się hodowlą interesuje, wie to doskonale.


Agnieszka Bojanowska
Dodaj komentarz
Zasady komentowania*
Zawsze akceptuj komentarz zarejestrowanego użytkownika.
Tytuł*
Nazwa*
E-mail*
Strona www*
Ikona wiadomości*
       
Treść*
URL E-mail Link obrazka Zarządca obrazków Buźki Flash Youtube Kod Cytat

Pogrubienie Kursywa Podkreślenie Przekreślenie  Do lewej Wyśrodkowanie Do prawej  


Kliknij Podgląd aby zobaczyć zawartość po zmianach.
Opcje*
 
 
 
Kod potwierdzający*

Kliknij tutaj, aby odświeżyć obrazek, jeśli nie jest wystarczająco czytelny.


Wpisz znaki widoczne na obrazku
Kod rozróżnia małe i wielkie litery
Liczba prób, które możesz wykonać: 5