| I to jeszcze jak... |
Autor: Gość Wysłano: 27.11.2019, 22:54:11 Byłem naocznym światkiem sprzedaży sk.gn. Fugi po El Azrak (ilu z zagorzałych miłośników polskich arabów może to o sobie powiedzieć?). Nigdy nie zapomnę tej licytacji - mimo, iż widziałem później wiele bardziej spektakularnych co do postaci czy przyklepanej ostatecznie sumy. Wyjątkowość rzeczonej przejawiła się w tym, iż klacz piękniała z każdą kolejną minutą owej licytacji i każdym postępionym tysiącem dolarów; iż podczas jej trwania, z "brzydkiego kaczątka" przerodziła się w "pięknego łabędzia". To było, zaiste, coś urzekającego (bajka). Nigdy potem czegoś podobnego nie doświadczyłem, ale też nigdy potem nie mieliśmy już do czynienia z tak ekstremalnym przypadkiem egzotycznego araba w starym, polskim stylu" (vide El Azrak-Forteca/Czardasz od Forta/Kuhailan Abu Urkub)... Marek Grzybowski zrobił bardzo wiele dobrego (zasłużył się) dla polskiej hodowli koni arabskich lat 80 i 90. XX w. - czego mu nikt nigdy nie odbierze. Natomiast po latach, już w XXI w. odlatywał (w swych wypowiedziach) co najmniej kilkukrotnie. Przy całym uznaniu i całej sympatii dla niego (z dawnych lat) ja również nie mogę się zgodzić z tezą, iż "licytowanie ze 'ścianą' to nic złego". Wręcz przeciwnie - dla mnie to jawne i ordynarne oszustwo, które nie powinno mieć miejsca nigdzie tam, gdzie obowiązują określone zasady oparte na "czystej grze". Koń albo się sprzedaje, ale też nie; albo są na niego chętni, albo też nie; osiąga też taką cenę, jaką ktoś chce za niego zapłacić. Oczywiście można go wcześniej (przed aukcją) próbować "podkoloryzować" (treningiem, potnikiem, makijażem) czy zbudować umiejętnie jego image (legendę), a tym samym "podrasować" wartość marketingową. To jest jak najbardziej dozwolone, natomiast tępe licytowanie "ze ścianą" by sztucznie podbić jego cenę jest haniebną próbą wyłudzenia/oszustwa (wyczerpuje znamiona przestępstwa). Dalece więc przeciwskuteczną jest każda próba obrony tego procederu, a już na pewno z tak naciąganym/infantylnym "argumentem" jak ten z "anonimową licytacją telefoniczną przez biuro aukcyjne". Jak dla mnie to się kupy nie trzyma... R. Raznowiecki |

