| Kiedyś odlecę |
Autor: Gość Wysłano: 28.11.2019, 11:14:41 Marek Szewczyk i pan Robert wysłali mnie gdzieś w kosmos, aby nie zajmować się argumentami. Jeśli odlecę, może niedługo, to do Pana Boga. Na razie trzymam się tej rzeczywistości, w której żyjemy i nie jest to zła rzeczywistość. Polska się rozwija gospodarczo, społecznie, militarnie. Bezrobocie najniższe, PKB najwyższe. Nie musimy wstydzić się za prezydenta i premiera. Prawda, że w hodowli koni „dobra zmiana” nie ma się czym pochwalić, ale regres nie rozpoczął się, gdy PiS doszedł do władzy, tylko w latach 90, gdy rozwalono państwowy system hodowli koni. Dlaczego wtedy nie protestowaliście? Ja zrobiłem wszystko co mogłem, aby prywatyzacja nie dotknęła chociaż Janowa i Michałowa. Za moje działania Polish Prestige poniósł konsekwencje. Kto chce ze mną dyskutować niech wpierw przeczyta ze zrozumieniem tekst „Zło prywatyzacji” w HiJ, lub na moim blogu. Moje teksty piszę nie po to, aby rozwodzić się nad przeszłością. Przedstawiam doświadczenie, z którego może skorzysta ktoś, kto będzie chciał aukcję i hodowlę „postawić na nogi”. Nie trzeba być oburzonym naiwnym. Zwłaszcza pan Robert lubi egzaltować się określeniami „jawne oszustwo”, „odrażające”, „haniebne”. Wszystkie profesjonalne aukcje mają swoją taktykę, aby osiągać ceny w przybliżeniu zgodne z oczekiwaniami właścicieli wystawianych koni. Tę taktykę realizuje aukcjoner, albo sami właściciele, np. licytując własne konie. Gdyby jakiejś taktyki nie stosowano to niewiele koni osiągałoby ceny rezerwowe, a aukcje ciągnęły by się tak, jak ostatnie Pride of Poland. Do ceny rezerwowej aukcjoner może licytować „ze ścianą”. Jeśli zostanie „ze ścianą” koń jest niesprzedany i nikt rozsądny nie ma pretensji. Ogłasza się wtedy, że koń nie uzyskał ceny rezerwowej. Proste? |

