Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
Archiwa
 

Archiwa

A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Czy ktoś przerwie (na czas) to szaleństwo ?

Autor: Gość  Wysłano: 9.12.2019, 20:57:09

Zapytany co innego mają robić włodarze w SK Janów Podlaski, jeśli nie ratować się sprzedawaniem najlepszych klaczy (by pod koniec roku kalendarzowego nie znaleźć się na minusie finansowym) – odpowiedziałem, iż po prostu sprzedawać na bieżąco te słabsze (stanowiące nadwyżkę hodowlaną)… To pewnie nie jedyne, ale bodaj najlepsze rozwiązanie, gdyż nie tylko najmniej destrukcyjne dla procesu hodowlanego, ale wręcz niezbędne w racjonalnym prowadzeniu stada. Najpewniej jednak nie ma na to większych szans przy aktualnych włodarzach, których deficyty na wielu polach (niezbędnej wiedzy merytorycznej, należytej troski o los stada, świadomości celów i metod ich osiągnięcia, jak też umiejętności odpowiadania na wyzwania rynku) są z każdą chwilą coraz bardziej dojmujące. Po tym co zobaczyłem na Winter Star Sale śmiem twierdzić, iż prowadzenie janowskiego stada w sposób oczywisty przerosło „tych dwoje”, tj. G. Czochańskiego (p.o. prezesa) i A. Stefaniuk (głównego hodowcę)...

Tym , którzy dotąd tego nie wiedzą, chcę powiedzieć, iż nie jest żadną (wielką) sztuką sprzedawanie najwybitniejszych, najcenniejszych klaczy w stadzie. To potrafi „każdy głupi”, bo to rzecz najłatwiejsza pod słońcem. Prawdziwą sztuką (z zachowaniem reguł) jest regularne, bieżące (skuteczne) zbywanie nadwyżki hodowlanej, w tym głównie koni słabszej jakości, ale też czy to już, czy pierwotnie zbędnych stadu. Co więcej, na tym właśnie polega właściwa i mądra, tj. wielowymiarowo korzystna selekcja ! Wyzbywanie się w pierwszym rzędzie najlepszych osobników, z naturalnie ograniczonej elitarnej puli, prowadzi niechybnie (w szybkim tempie) nie tylko do destrukcji (obstrukcji) procesu hodowlanego i biologicznej degradacji danego stada, ale też odbiera mu wszelkie atuty i walory wizerunkowo-marketingowe (markę, godność i przyszłość). Absolutnie jest więc pewnym „krokiem ku unicestwieniu” (zmarginalizowaniu). W rezultacie ta metoda „ratowania” finansów stadniny jest nie tylko najgorsza z możliwych, ale też zasadniczo przeciwskuteczna. Jej przeciwieństwem jest formuła bieżącego (elastycznego) zbywania nadwyżki hodowlanej – generująca co najmniej podwójną korzyść. Przy jej zastosowaniu stado pozbywa się przede wszystkim zbędnych osobników (redukując tak koszty utrzymania), ale też przysparza sobie określonych przychodów – niezbędnych środków na bieżącą działalność. W tym zobrazowaniu zasadnym więc wydaje się pytanie dlaczego obecni włodarze Janowa „ominęli szerokim łukiem” właściwe rozwiązania i postanowili pójść bezspornie „zgubną drogą” (prosto ku przepaści)? Na to pytanie zapewne nie uzyskam nigdy odpowiedzi, więc nie pozostaje mi nic innego, jak porównać dwa różne style, dwie zasadniczo odmienne „filozofie”, dwa różne „modele zarządzania hodowlą”…

1. (SK Michałów Sp. z o.o.) Monika Słowik z Weroniką Sosnowską nie miały żadnego problemu z tym, by – na Winter Star Sale – zaczynać licytacje michałowskich koni, w tym też klaczy stadnych (vide Złota Gaza) – od poziomu tysiąca czy dwóch tysięcy euro. Pokazały w ten sposób nie tylko swą elastyczność, właściwą logikę i konsekwencję (jeśli realnie chcę sprzedać osobniki zapisane na listę aukcyjną/przetargową, to nie utrudniam ponad miarę – wygórowanymi warunkami wstępnymi - pomyślnego skutku każdej kolejnej transakcji). Udowodniły tak, że znają i rozumieją uwarunkowania aktualnej rzeczywistości i należycie odczytują realia rynku (wsłuchują się w jego „mowę” i nastroje).Taka postawa została doceniona przez klientów , skutkując udanymi transakcjami satysfakcjonującymi obie strony. W rezultacie SK Michałów sprzedała połowę zapisanych na listę koni. Co ważne podkreślenia nie było w tej stawce żadnej gwiazdy, a tylko konie będące klasyczną nadwyżką hodowlaną. W ten sposób - bez żadnego zadęcia, a przy tym realizując zakładane cele selekcyjne – udało im się sprzedać nie tylko tyleż piękną, co użytkową Dębową Wolę (za 2 tys. euro) czy obiecującego, efektownego Esmanora (za 3 tys. euro), ale też swą najcenniejszą klacz, tj. klasową Elberę (za 41 tys. euro). Michałowski zarząd, w przeciwieństwie do janowskiego nie obraża się na rzeczywistość i nie gardzi mniejszymi kwotami (rzędu kilku tysięcy euro), gdyż wie, iż pewnym momencie z tych drobniejszych kwot zrobi się pokaźna suma. Po drugie zdecydowanie rozsądniej, (mądrzej) jest sprzedać konia za 5 tys euro, niż nie sprzedać za 10 tys. To jest kwestia nie tylko generowania przychodów i eliminowania kosztów, ale też właściwej organizacji (kontroli) procesu hodowlanego, choćby w wymiarze pozyskiwania wolnego miejsca dla kolejnych roczników. Brawo.

2. (SK Janów Podlaski). Na powyższym tle działania janowskiego duetu Czochański – Stefaniuk wydają się istnym koszmarem „z ulicy wiązów”. Z powodu niczym nie umotywowanego zadęcia tych państwa, jak też ich – przekraczających wszelką miarę – żądań cenowych, na Winter Star Sale nie został sprzedany ani jeden janowski koń (jedynie „przyklepano” wyjściowe oferty za Adelitę, Amarenę, Bambinę i dzierżawę Pingi) ! Co więcej wobec żadnego z nich nie została podjęta jakakolwiek licytacja ! Stadnina/hodowla janowska tylko więc z pozoru wyjechała z tej aukcji, jako „wygrany” (pozyskawszy nominalnie 405 tys. euro), gdyż w istocie okazała się największym przegranym. Co więcej, tak katastrofalnego braku atrakcyjności janowskiej oferty i tyleż nieskuteczności zabiegów w jednym czasie i miejscu „nie pamiętają najstarsi górale” ! Najgorsze, iż rzecz nie była dziełem przypadku, tylko wynikiem jawnej niekompetencji zarządu i jego oderwania od rzeczywistości (całkowitego niezrozumienia zasadniczych uwarunkowań i praw rynku), który ustanowił kosmiczne (w istocie zaporowe) progi wyjściowe. Dość powiedzieć, że licytacja słabej ogólnie („trzecioligowej”) Barty i tylko ciut lepszej, „drugoligowej” Elsandry zaczynała się od 10.000 euro; Eufrazji (następnej z tej kategorii) od 12.000, a Biruny od 15.000 euro (ktoś tu ewidentnie „odleciał”) ! W świetle powyższego można/trzeba wytknąć totalne pogubienie p.o. prezesa i głównej hodowczyni (błądzenie w światach równoległych), natomiast sam ów fakt musi wzbudzić zasadniczy niepokój każdego, komu jest bliski los hodowli janowskiej. To, iż kolejny już raz owe klacze zeszły niesprzedane z ringu aukcyjnego (Elsandry nie udało się sprzedać nawet w trybie przetargowym, w którym „wisiała” przez cały rok), jest nie tylko jawnym dowodem nieudolności (nieskuteczność) tych państwa, ale też realnym problem dla stadniny, gdyż wpływa bardzo niekorzystnie na jej równowagę finansową (jej los). Co gorsze, nie dojdzie do żadnej poprawy na tym polu dopóty, dopóki janowscy włodarze – ci lub inni – nie wprowadzą podstawowych reguł selekcji i nie zaczną szanować realiów rynku (w tym stanie rzeczy muszą m.in. zapomnieć o kwotach zaczynających się od 10.000 euro za konie trzeciej kategorii, bo to i śmieszne i zgubne). W innym przypadku, pod koniec przyszłego roku znów przyjdzie im sięgnąć po kolejne – tylko, że tym razem już ostatnie – gwiazdy janowskich stajni. Pytanie co stanie się potem; co będzie po grudniu 2020 r. - potop?!

Z powyższego porównania wynika, iż Zarząd Janowa ewidentnie nie radzi sobie ze złożoną rzeczywistością (sprawami, wyzwaniami i problemami) wielkiej stadniny państwowej. Nie ma on wystarczającej wizji tego co i jak należy robić, jak też stosownej energii, by podjąć niezbędne działania. Jest zasadniczo bierny i apatyczny, a do tego bezwolny. Nie wykazuje najmniejszej troski o należyty bieg spraw; nie ma też większego pojęcia o podstawowych kwestiach współczesnej hodowli (selekcji, marketingu itd.), podobnie zresztą jak i o metodach kształtowania rynku. Wszystko to całkowicie go przerosło. Taka jest moja konstatacja - tylko i aż, gdyż już do żadnych wniosków z tego stanu rzeczy wypływających, nie jestem uprawniony...

Jak się okazało, „nowatorskie rozwiązania dzierżaw”, zaproponowane przez zespół Chalimoniuka nie „rzuciły świata na kolana”, gdyż zainteresowanie nimi było umiarkowane, by nie powiedzieć żadne (w efekcie tylko zarezerwowana wcześniej Pinga pójdzie w „takową”). Myślę, że rynek woli jednak bardziej proste i sprawdzone rozwiązania - przedkładając je ponad „wyrafinowane eksperymenty”, gdyż za każdym takim kryje się tyle samo obietnicy, co ryzyka (dla wielu jest to próg nie do przeskoczenia). Jeśli zaś chodzi o datę (7 XII) zorganizowania tej aukcji, to była ona dramatycznie nieodpowiednia choćby z racji na wysoko źrebne klacze (vide Bambina czy Elsandra). W imię czego, pytam, klacze w tym stanie są zabierane ze swych boksów i ponoszą tyle trudu? Czy muszą przechodzić tę udrękę z tego powodu, iż komuś się zamarzyło „przytulić kilka euro extra pod choinkę”? Czy nie ma już żadnych granic w tym bezwzględnym pędzie za pieniądzem i władzą? Apeluję o opamiętanie, a tym samym zejście z kursu dążącego do sukcesu/zysku za wszelką cenę, gdyż ta cena zaczyna już być za wysoka...

Proszę również o zrezygnowanie z rozwiązań sprowadzających się do zbyt dalekoidącej ingerencji urzędników w ten wymiar procesu selekcji (do „ręcznego sterowania” państwową hodowlą koni arabskich przez ministra rolnictwa). Nasza duma narodowa nie może być też sprowadzona do roli swoistego "butiku" dla specjalnych klientów, do którego ów może wejść o dowolnej porze i wybrać odpowiadające mu „cacko”. Proszę o pilne przerwanie tego procederu, gdyż w przeciwnym razie (w bliskiej perspektywie) nie będzie już możliwy jakikolwiek happy end tej części naszej historii… R. Raznowiecki
Dodaj komentarz
Zasady komentowania*
Zawsze akceptuj komentarz zarejestrowanego użytkownika.
Tytuł*
Nazwa*
E-mail*
Strona www*
Ikona wiadomości*
       
Treść*
URL E-mail Link obrazka Zarządca obrazków Buźki Flash Youtube Kod Cytat

Pogrubienie Kursywa Podkreślenie Przekreślenie  Do lewej Wyśrodkowanie Do prawej  


Kliknij Podgląd aby zobaczyć zawartość po zmianach.
Opcje*
 
 
 
Kod potwierdzający*

Kliknij tutaj, aby odświeżyć obrazek, jeśli nie jest wystarczająco czytelny.


Wpisz znaki widoczne na obrazku
Kod rozróżnia małe i wielkie litery
Liczba prób, które możesz wykonać: 5