Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
Archiwa
 

Archiwa

A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Odp.: Jaka ta ocena?

Autor: Gość  Wysłano: 10.12.2019, 13:12:22

Pani Beata ma rację - autorem umowy dzierżaw klaczy jest Ministerstwo Rolnictwa i tylko ono. To czy do umieszczenia w umowie zapisów precyzujących warunki pobierania zarodków przyczyniły się moje pytania na konferencji prasowej, jak pisze redaktor Szewczyk, czy były w niej wcześniej, jak pisze Pani, jest mi całkowicie obojętne i jest bez znaczenia. Ważne, że te zapisy tam są i cieszę się z tego. Tak więc na Pani sarkazm i złośliwości pod moim adresem w tej kwestii mogę tylko wzruszyć ramionami - nie boli. Natomiast Pani słowa oceniające pracę wyrzuconych prezesów mnie poruszyły. Obaj prowadzili hodowlę przez kilkanaście lat i gdyby było tak, jak Pani pisze, że nie było żadnego planu hodowlanego tylko chaotyczna wyprzedaż w pogoni za zyskiem, to nie byłoby tylu sukcesów i w końcu nie miałaby czym stadnina ratować swojego budżetu - wszak te gwiazdy na „star auction” nie spadły z nieba, tylko wyhodował je Marek Trela. Najlepiej będzie Pani Beato, jak Pani ze znawstwem wytłumaczy tym wszystkim ignorantom z WAHO, którzy w uznaniu talentu hodowlanego Marka Treli zaprosili go do swojego grona, że są w głębokim błędzie, bo ten człowiek zniszczył hodowlę w Janowie. Pisząc o Jerzym Białoboku słowo wybitny ujmuje Pani w pogardliwy cudzysłów - proszę powiedzieć gremium z Paryża, które przyznało w 2015 roku stadninie Michałów nagrodę dla najlepszego hodowcy, że mieli zaćmienie umysłu i Pani wie lepiej, że żadne takie laury Jerzemu Białobokowi się nie należą. Nie znaczy to oczywiście, że nie można dyskutować o decyzjach hodowlanych, w tym o zubożeniu puli rodów męskich. Tyle, że dzisiaj te dysputy nie są konstruktywne. Trzeba usilnie myśleć, co robić by hodowla przetrwała i mogła się dalej rozwijać i jaki jej nadać kierunek. Nie brakuje bowiem głosów, że władza PiS zadała jej cios śmiertelny i teraz mamy powolne i nieuchronne konanie. Nie chcę być aż taką pesymistką.

Pisze Pani o polskim programie hodowlanym. Z tym planem w ręku prezentowała panu Waldemarowi Humięckiemu swoje kompetencje pani prof. Krystyna Chmiel. Jej wpływ na stanówki w Janowie wedle słów Anny Stefaniuk był zaledwie marginalny, za to w Michałowie jako doradca hodowlany stadniny za czasów Hanny Sztuki mogła mieć i być może miała wpływ na decyzje hodowlane. I co? Głównymi ogierami kryjącymi w 2018 roku było trzech kiepskich reprezentantów rodu...Saklavi I! Pokryto nimi najlepsze klacze, ale nawet one w większości nie dały rady. Do tego doszła rabunkowa wyprzedaż młodych obiecujących klaczek nie sprawdzonych w hodowli oraz kilku już sprawdzonych młodych matek, których teraz bardzo brak przy planowaniu stanówek. Lata miną, by przy dobrze prowadzonej hodowli tę wyrwę załatać.

Bo nie tylko linie męskie się liczą - żeńskie są równie ważne. Jak się je prześledzi, to widać że czasem jedna klacz potrafi być kluczowa - nie byłoby potęgi W w Michałowie bez Warmii, potęgi E bez Emigracji, potęgi janowskiej A bez Algerii itd. Klacze, które rokują na wartościowe matki trzeba wypróbować zanim się je sprzeda, bo nawet jeżeli sytuacja materialna stadniny jest zła, to wyzbywanie się ich jest krótkowzroczne. Tym bardziej, że minister Ardanowski deklarował wsparcie finansowe, by chronić hodowlę. Głównym hodowcą w Janowie jest pani Anna Stefaniuk - dopóki nie powie publicznie, że wytypowała te klacze do sprzedaży, to nie uwierzę. Jeśli chodzi o kwotę za dzierżawę Pingi - za porównywalny okres było to kiedyś 180+75 tys. €. (To, że warunki tamtej dzierżawy nie zostały dotrzymane, to już inna kwestia. Nie rozumiem zresztą, dlaczego do dzisiejszego dnia nie udało się wyegzekwować należnych stadninie niemałych pieniędzy. Pan prezes Czochański spałby spokojniej, gdyby je dostał. ) W tym roku zarodek od Emandorii kosztował nabywcę 100 tys. € - a to też kupowanie „kota w worku”, bo nie wiadomo co się urodzi. Porównanie tych kwot z 40 tys za dzierżawę Pingi pozostawiam bez komentarza. Zawsze dzierżawca ponosił koszt ubezpieczenia klaczy, więc to nic nowego.

Z lubością krytykuje Pani stadninę w Michałowie. Dębowa Wola była tak na prawdę pierwszą licytowaną klaczą. Wyglądała znakomicie, co pokazuje, jak świetnie na wygląd i kondycję konia wpływa praca pod siodłem, i cena za jaką została sprzedana jest niska, może zbyt niska. Ale Dębowa Wola była klaczą użytkową, nigdy nie była zaźrebiana i stadnina chciała ją sprzedać. Widać pani Słowik doszła do wniosku, że woli wziąć oferowane 2 tys.€ niż ponosić dalsze koszty utrzymywania konia. Tak jak pisze poniżej pan Raznowiecki, Michałów przywiózł na aukcję nadwyżkę hodowlaną, a nie gwiazdy i sprzedał ponad połowę przywiezionych koni. Odniosłam wrażenie, że Panie były zadowolone z wyniku aukcji.

Jeżeli zimowa aukcja na Służewcu ma wejść na stałe do kalendarza, to koniecznie trzeba koniom zapewnić dużo lepsze boksy, nie mogą być one także stresowane hukiem samochodów rajdowych i dobrze by było, gdyby ring umożliwiał pokazanie konia w kłusie, co przy arabach jest istotne. Termin w niecały tydzień po Paryżu też szczęśliwy nie jest....


Agnieszka Bojanowska
Dodaj komentarz
Zasady komentowania*
Zawsze akceptuj komentarz zarejestrowanego użytkownika.
Tytuł*
Nazwa*
E-mail*
Strona www*
Ikona wiadomości*
       
Treść*
URL E-mail Link obrazka Zarządca obrazków Buźki Flash Youtube Kod Cytat

Pogrubienie Kursywa Podkreślenie Przekreślenie  Do lewej Wyśrodkowanie Do prawej  


Kliknij Podgląd aby zobaczyć zawartość po zmianach.
Opcje*
 
 
 
Kod potwierdzający*

Kliknij tutaj, aby odświeżyć obrazek, jeśli nie jest wystarczająco czytelny.


Wpisz znaki widoczne na obrazku
Kod rozróżnia małe i wielkie litery
Liczba prób, które możesz wykonać: 5