| Upudlowane araby |
Autor: Gość Wysłano: 10.12.2019, 23:12:11 Na wstępie cytat z wywiadu z Patrycją Berezowską, multimedalistką w biegach długodystansowych: „mój ukochany koń Artbi, czystej krwi arab był stworzony do rajdów długodystansowych. To z nim, i dla niego zaczęłam biegać”. Jak miło poczytać nie tylko o arabskich sukcesach wystawowych, lecz tak po prostu - o dzielnym janowskim koniu, który zapisał się w pamięci swojej właścicielki jako wybitny koń rajdowy. Nie uświadczysz takich opisów na Araby Magazine czy na innych portalach. W dominującym tonie obecnej narracji polski arab to odpowiednik pudla ufryzowanego „na lwa”, który na wystawach bryluje jedynie dzięki puklom dziwacznie przyciętych włosów. Ta fryzura sprawiła, że pudla powszechnie uważa się za głupiego, tymczasem pudle to przecież bardzo dobre i inteligentne psy użytkowe, które żadną miarą nie zasługują na tak fatalną opinię spowodowaną jedynie przez wystawowy snobizm ich właścicieli. Z arabami jest podobnie. Nie zasługują na szufladę, w której zostały zamknięte. Piękne konie, dawniej chwalone za swoją dzielność i liczne przymioty charakteru i zdrowia, promowane są teraz (prawie) wyłącznie jako wystawowe maskotki obwieszone medalami, które finalnie służą multiplikowaniu ich ceny na aukcjach. Pytam: dlaczego i za jakie grzechy? W nieskończoność można toczyć jałowe dyskusje o Paryżu, o grudniowej niby-aukcji i o niszczeniu hodowli przez krajowych decydentów i zagranicznych pośredników. Jednakże, moim zdaniem, największym wrogiem polskich arabów jest właśnie ta pokazowa szuflada, w której zamknęło nasze araby własne środowisko. W tej szufladzie arab niepokazowy nie ma żadnej rynkowej wartości, bo wystawowa propaganda wmówiła ludziom, że arab do niczego się nie nadaje. Nie dziwi więc zdanie pani Bojanowskiej: „Ale Dębowa Wola była klaczą użytkową, nigdy nie była zaźrebiana i stadnina chciała ją sprzedać. Widać pani Słowik doszła do wniosku, że woli wziąć oferowane 2 tys.€ niż ponosić dalsze koszty utrzymywania konia.” Tak, w tej narracji polski arab z PSK może być mniej cenny niż przykładowo marny dwulatek sp pod siodło czy koń sokólski na mięso, bo nie ma szans na tym czy innym ringu… Szukałam na stronie PZJ informacji o rajdach konnych, znalazłam tylko dwie imprezy w roku (sic!). Czy warto pytać, czemu ten rodzaj aktywności sportowej, do której araby nadają się jak żadna inna rasa, nie jest promowany? Dlaczego ekran komputera moknie od krokodylich łez wylewanych przez uczestników internetowych dyskusji, że rynek padł, zamiast promocji hasła, że arab też potrafi! Że kochać trzeba araba za jego dzielną końską duszę, a nie jedynie za liczne flo, obwieszające jego szyję. Jeżeli nie rozpropagujemy nowego kierunku użytkowania polskich arabów (innego niż wyścigi), to ich przyszłość maluje się w ciemnych barwach. Mody i snobizmy przemijają, co dobitnie pokazuje historia wielu wystawowych ras psów, które teraz tylko z rzadka można dostrzec na wystawach. Oby to nie spotkało też „pokazowych arabów”, który to obrzydliwy termin wielokrotnie powtarzał współprowadzący tę służewiecką niby-aukcję. IG |

