| Hodowla to nie arytmetyka |
Autor: Gość Wysłano: 11.12.2019, 12:04:56 Hodowla to nie arytmetyka. Sprzedaż na słynnej niegdyś polskiej aukcji w Janowie Podlaskim to nie były wyprzedaże niechcianych koni. Na każdej aukcji musiały być klacze, które przyciągnęłyby uwagę do całej oferty, na której nie było "odpadów", a jedynie klacze różnych kategorii (wybitne, bardzo dobre i dobre). Jeśli nie traktuje się potencjalnych kupców jak dyletantów, to trzeba im przedstawić cenny towar. Tu jednak było potrzebne oko mistrza -- jak wybrać coś, czego stadninie w oczywisty sposób będzie "żal", a jednocześnie nie uczynić uszczerbku w hodowli. Czasem argumentem była świetnie rodząca matka, znakomite półsiostry, młode bardzo blisko spokrewnione klacze, które były planowane na pozostawienie w stadzie matecznym. Czasem kalkulacja mogła być następująca -- klacz jest wybitna, ale nie ma pewności, że urodzi cokolwiek zbliżonego klasą, a są kupcy, których nie interesuje hodowla tylko starty na pokazach tu i teraz. Sukcesy na pokazach nawet w obcych rękach to najlepsza promocja hodowli -- tam przecież najwyżej ceniony jest typ konia. Jeszcze kilka lat temu ułożenie listy to była "wyższa szkoła jazdy". Właśnie to zadania można tak nazwać, a nie obecne niby prowadzenie stadniny (jak sugerowano na tym blogu całkiem niedawno). Teraz oczywiście sprowadzono je do prostego, żeby nie powiedzieć prostackiego algorytmu -- bierzemy wszystko, co zabłysnęło na pokazach w poprzednim sezonie. Albo i gorzej -- bierzemy to, po co zgłoszą się pośrednicy. Pozdrawiam Lidia Pawłowska PS Jak zamieszczone przez Panią/Pana zestawienia ma się do transparentności czy jej braku? Pytam, bo tytuł wpisu sugeruje... Nawiasem mówiąc, w zestawieniu konie wybitne stoją obok dobrych (nawet nie bardzo dobrych). |

