| Odp.: Racja Hanny Sztuki |
Autor: Gość Wysłano: 13.12.2019, 22:53:21 Pani Beato, myślę, że podpisuje się pani pod zbyt uproszczoną opinią. Przede wszystkim handel embrionami w takiej rasie jak araby to zabawa bogatych w wyręczanie pana Boga. Ale Bóg jest jeden i nie da się go zastąpić w wypełnianiu Jego roli (wariant dla niewierzących: nie Bóg, lecz losowe przekazywanie genów do następnego pokolenia). Dany osobnik bywa cenny, bo ma wyjątkowo udaną kombinację matecznych i ojcowskich genów, a odtworzenie tej kombinacji drogą embriotransferu jest niemożliwe, więc i obawa o psucie rynku nie jest do końca sensowna. Tu potrzebne byłoby klonowanie, ale o ile wiem, jeszcze nikt nie handluje materiałem biologicznym niezbędnym do klonowania. Problem z pobieraniem embrionów dotyczy dobrostanu klaczy: procedura nie jest normalnym procesem biologicznym i może spowodować problemy zdrowotne danej klaczy. Patrząc na hodowlane życiorysy takich klaczy jak Pianissima, Pinga czy Zagrobla, widzimy zadziwiająco małą liczbą odchowanych źrebiąt z Polską jako krajem pochodzenia. W kontekście tego faktu, zarówno utrata płodnych lat klaczy z uwagi na pobieranie embrionów dla zagranicznego kontrahenta jak i dzierżawa tak wybitnych klaczy jest wyzbywaniem się rodowych sreber. Ale jest jedno "ale". Jak mawiał trener Górski: "tak się gra, jak przeciwnik pozwala". Ci tak brzydko przez Panią nazwani hodowcy, czyli odwołani prezesi stadnin, bardzo dobrze rozegrali swój hodowlany mecz w warunkach narzuconych nie tylko przez światowy rynek, ale przede wszystkim przez macosze państwo i niekompetente rolnicze władze. Czy mogli prowadzić inną politykę handlową? Zapewne były różne opcje, lecz przecież: "po owocach ich poznacie". Tu ekonomiczne owoce były udane i do tego trzeba się odnosić, pani Beato, a nie do stronniczych opinii dobrozmianowej i już byłej hodowczyni z Michałowa. Iwona Głażewska PS. Widzę, że wraz z upływem lat przybywa wyznawców dobrej zmiany. Zadziwiające, ale jakże życiowe... |

