| Veto dla Czochańskiego w Janowie (epilog)... |
Autor: Gość Wysłano: 14.12.2019, 21:56:32 Stadnina janowska, to rodzima „Mekka konia arabskiego”; to miejsce symboliczne i święte dla polskiej hodowli koni tej rasy, jak też tysięcy miłośników koni arabskich na całym świecie. To miejsce historyczne i kultowe – stanowiące wartość samą w sobie. To byłe miejsce pracy (starań i zabiegów) wielu wybitnych, szlachetnych i oddanych sprawie ludzi, którzy złączyli swe losy ze stadem janowskim, z nadbużańskimi łąkami – poświęcaj tej hodowli swe serce, a często też życie (jak dyr. St. Pohoski czy dyr. A. Krzyształowicz). Wygoda to też miejsce wiecznego spoczynku legend polskiej hodowli koni arabskich czystej krwi: Bandoli, Celebesa, Parmy czy Pianissimy, więc także temu miejscu należny jest szczególny szacunek wszystkich Polaków (nie wyłączając też urzędników partii władzy)... Nie może więc być tak, by dziś tym miejscem miał rządzić niepodzielnie (autorytarnie) człowiek pokroju pana Czochańskiego. Persona będąca swego rodzaju "obelgą" dla jego czci i pamięci (jej zaprzeczeniem). Urzędnik nie mający ani należnych przymiotów charakteru, ani żadnych kompetencji, by kierować taką placówką. Ktoś nie znający zagadnienia, a przy tym nie szanujący i nie kochający koni arabskich. Osoba, której bodaj największym dotąd osiągnięciem był udział (w roli statysty) w teledyskach disco-polo. Nie może być tak, by taki człowiek nadal zawiadywał tą stadniną także dlatego, iż nie jest tej hodowli „obrońcą”, ani rzecznikiem jej najlepiej pojętego interesu. W żadnym razie nie jest, bo gdyby był choćby w minimalnym stopniu (najmniejszym zakresie przyzwoitości), to nigdy by nie dał swego przyzwolenia na to, by Palmeta (ikona i symbol tejże stadniny) została zapisywana do jakiegokolwiek handlu („świętościami” bowiem się nie handluje)... Tak naprawdę człowiek ów nigdy nie powinien był zostać p.o. prezesa tak zasłużonej placówki. No, ale stało się – został (złóżmy to na karb takich, a nie innych czasów, nie sprzyjających hołdowaniu jakimkolwiek zasadom i wartościom). Dostał swoją szansę, ale jej nie wykorzystał. Ba, nie tylko nie wykorzystał, to jeszcze bez cienia refleksji przykłada rękę do całkowicie nieakceptowalnej deprecjacji, degradacji i dehumanizacji janowskiego stada. Wystarczy więc „tego dobrego”, panie Czochański. Basta e Arrivederci (S. Leo przetłumaczy jakby co). R. Raznowiecki |

