| Pozwólmy pani dojrzeć/przejrzeć... |
Autor: Gość Wysłano: 16.12.2019, 20:14:56 Z pewnym nawet zażenowaniem stwierdzam, iż w tej chwili niemal cała dysputa na tym forum sprowadza się do prób reakcji wobec tego, co/jak napisała Beata Kumanek. No więc, zapytam z głupia frant: kim jest owa pani? Czy to jakaś specjalistka od arabów, jakaś wybijająca się hodowczyni, a może jakaś wielka figura w rodzimym światku arabskim? Nic z tych rzeczy. Ledwie 3 lata temu usłyszała o arabach, zresztą podobnie jak jej „pupil” z Janowa, pan Czochański. Tyleż więc śmieszy mnie, co przeraża gdy czytam jak owa pani ustawia „po kątach” wszystkich wokół – wypowiadając się niemal z pozycji „eksperta” czy też jak „rzuca się do gardła” Alinie Sobieszak, „siedzącej w temacie” od kilkudziesięciu lat. To coś niewyobrażalnego. Markowi Treli zabrało dobre kilkanaście lat, nim uznał stadninę janowską za swój folwark, ale nawet wtedy chyba nie rozważał, by nie wpuścić adwersarzy za jej bramę. Dzisiejszemu zarządcy wszystko to zabrało niespełna dwa lata. Ja, nim ośmieliłem się zabierać głos na tematy arabskie, wpierw przez ileś lat zgłębiałem zagadnienie, konsultując wszelkie wątpliwości ze śp. Romanem Pankiewiczem; już nie mówiąc o wakacyjnych wizytach w Janowie, kiedy to mogłem pobiegać po wszystkich zakątkach stadniny i popracować z końmi w stajni pierwszej (stąd Janów Podlaski zawsze będzie mi szczególnie bliski, choć mam konia z Michałowa i z tą ostatnią hodowlą bardziej mi „po drodze”). Z kolei pani Kumanek to przejście z pełnej nieznajomości tematu, po „pełną wiedzę” (zrozumienie) zagadnienia – oczywiście w jej osobistym przekonaniu - zajęło lat 3… Niby wiem, rozumiem, iż w ostatnich dekadach „świat bardzo przyśpieszył”, no ale żeby aż tak? Tak czy inaczej nadal nie wiem z jakiego tytułu owa pani została tu uznana za postać, do słów której koniecznie trzeba/należy się odnieść? Kilka pań postawiło sobie za punkt honoru odpowiadać na każdy jej wpis, każde „odjechane” zdanie; jakby miało to głębszy sens (mogło przynieść pożądany skutek). Moja rada: zostawmy tą panią – dziś w pełni impregnowaną na fakty i argumenty – w jej (o)błędnym przekonaniu, iż ma rację i słusznie popiera „całym sercem i duszą” (myślą, uczynkiem i zaniedbaniem) swego janowskiego faworyta – "tępiąc" przy tym przy tym wszystkich innych. Tym bardziej, skoro nie chce dostrzec, że organicznie nie ma pojęcia o stanie rzeczy, a jej „wybraniec” to tak naprawdę ignorant w połączeniu z arogantem (zasadniczy problem janowskiego stada). Po cóż – na siłę – ściągać ją na ziemię z „kosmosu dyletanctwa i infantylności”? Nie pierwsza to ofiara „uwiedzenia” (zamroczenia), którą znamy z imienia i nazwiska, i pewnie nie ostatnia. Zauroczona pani Beata jest zdolna nie tylko do zaprzeczenia oczywistym faktom, ale nawet samej sobie. No cóż, „miłość zaślepia” (prawda znana od wieków). Skoro jednak taki jest dzisiaj jej wybór, taki „fun”, to nie usiłujmy „prostować” (zbawiać) jej na siłę. Każdy sam musi bowiem dorosnąć do prawdy i obiektywnej oceny danej rzeczywistości. Miejmy jednak nadzieję, że B. Kumanek kiedyś „przejrzy na oczy” i „wróci do nas” cała i zdrowa. Tego naturalnie jej życzymy, bo też – tak w ogóle - „nie jest to jakaś zła kobieta”, a tylko mocno pogubiona w swych wyborach/bohaterach… R. Raznowiecki |

