Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
Archiwa
 

Archiwa

A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Ps. do rozważań, iż sztuką jest być przyzwoitym...

Autor: Gość  Wysłano: 27.12.2019, 17:17:25

Ponieważ nie udało mi się „ogarnąć” wszystkich wątków w jednym wpisie, przychodzi mi zamieścić jeszcze kilka w „ps” (proszę nie mylić z "pis")...

Jak zapewnia pani (nomen omen) Sztuka: nie tyle broni Czochańskiego, co staje w obronie pewnych zasad. No ale jakich zasad, których konkretnie? Czyżby tych, które przyzwalają na to, by filologa (dajmy na to) mianować naczelnym inżynierem kopalni, a dozorcę – pilotem śmigłowca? Tych zasad, w których nie liczą się kwalifikacje, a jedynie lojalność wobec „linii partii”? W obronie takich zasad pani staje? Rzecz w tym, że nic co dzieje się ostatnio w obrębie 14 strategicznych spółek Skarbu Państwa nie ma nic wspólnego z jakimikolwiek zasadami i prawidłami (regułami sztuki). W innym przypadku nie byliby z nich zwalniani fachowcy (jak K. Wiszowaty z SK Prudnik), a na ich miejsce nie zatrudniano by ignorantów (nawet szkodników) różnej maści; legitymujących się jedynie stosownymi znajomościami w pewnych kręgach czy pełną podległością wobec władzy. Tak więc fakt powołania na odpowiedzialne i tyleż eksponowane stanowisko w strategicznej spółce skarbu państwa (legendarnej stadninie koni) kompletnego dyletanta; człowieka – abstrahując od wszystkiego innego – bez cienia elementarnej znajomości zagadnienia i choćby śladowej relacji emocjonalnej, to nie dowód istnienia zasad, a wręcz przeciwnie. Ergo nie ma tu czego bronić, gdyż nie można stawać po stronie czegoś, co nie istnieje! .. Jak można też czekać (spokojnie) na decyzje KOWRu wobec Czochańskiego w tak jasno rysującym się stanie rzeczy? Przecież wiadomo, iż ów organ nie podejmie żadnej decyzji odnośnie czyjejkolwiek oceny, nim nie otrzyma stosownych wytycznych z ministerstwa rolnictwa (błogosławieństwa ministra). Choćby na przykładzie p. Pietrzaka widać, za co i w jakim trybie można być zwolnionym z funkcji, a z tytułu czego do zwolnienia delikwenta nie dochodzi. Tymczasem z tego co wiem, jak do tej pory nic się w tej kwestii nie zmieniło (w efekcie pan G. Cz. natenczas, może spać spokojnie)…

Pyta się H. Sztuka jaki jest „ten mój świat” (?), więc odpowiem… Powstał on na wierze, iż tak w życiu publicznym, jak też prywatnym powinno się opierać na określonych regułach i normach oraz takich wartościach, jak honor, godność, przyzwoitość, szczerość, uczciwość i dobre intencje. Na tym, że jeśli coś obiecujemy, to dotrzymujemy słowa (przynajmniej staramy się o to ze wszystkich sił), a jak coś zapowiadamy, to czynimy to szczerze, jak też z zamiarem poszanowania materii i uczuć innych. W moim świecie własność państwowa nie jest niczyja – w związku z czym można z nią robić wszystko co się komu żywnie podoba – a nasza wspólna, stąd należy się jej troska i niezbywalny szacunek. Mój świat wreszcie opiera się na poszanowaniu polskiej tradycji i spuścizny narodowej, jak też każdej żywej (czującej) istoty, ze szczególnym uwzględnieniem tych pożytecznych. Nigdy bym więc sobie nie pozwolił, by próbować coś osiągnąć kosztem losu i dobrostanu zwierząt („braci naszych mniejszych”), w tym szlachetnych koni i stad krów mlecznych – co niestety ma dziś miejsce w naszym kraju...

Muszę też dodać, a propos osobistej frustracji pani Sztuki (totalnie innej, niż moja), iż jest ona tak ogromna i dojmująca, że nawet nie przejdzie jej przez gardło pojęcie „hodowla” – w odniesieniu do tego, co ma dziś miejsce w SK Michałów – tylko pogardliwie określa ów proces mianem „uprawiania koni”. H. Sztuka uważa bowiem, że hodowano tam konie tylko za jej (i jej „mistrza”) czasów, a obecnie się je już tylko „uprawia”. Tymczasem uprawiać to można ogródek, seks, ewentualnie tę czy inną dyscyplinę sportu, natomiast w stadninach konie się „hoduje” (i nie inaczej jest też w michałowskiej placówce za czasów M. Słowik i W. Sosnowskiej-Sidorczuk). Zresztą powinna to pani wiedzieć najlepiej, jako będącą tam częstym gościem, a przy tym korzystająca z wciąż nie oddanego mieszkania służbowego, które już dawno jej nie przysługuje w efekcie dyscyplinarnego zwolnienia. Trzeba tupetu, by tak cynicznie postępować i stawać arogancko ponad prawem – to się nie mieści w głowie „cywilizowanego człowieka”…

H. Sztuka ciągle też wraca do zimowych aukcji autorstwa M. Grzechnika, podkreślając do znudzenia (z uporem maniaka), jak wielkim były one sukcesem handlowym. Przy tym ni słowem nie wspomni, jakim kosztem ów był osiągnięty oraz że doszło wtedy do istotnych ubytków także w wymiarze dynastycznym michałowskiego stada matecznego. Tymczasem to ostatnie zostało pozbawione wtedy kilku świetnie zapowiadających się pierwiastek, jak choćby Dębowej Tarczy – najbardziej obiecującej córki Ekstern z jego ostatnich roczników; Parseny – najlepszej córki Equatora, jaka do tej pory przyszła na świat w polskiej hodowli; Wieży Czarów – jednej z ciekawszych córek Vitorio TO; stylowej Pentorii – pełnej siostry Poganinki czy przedwcześnie zbytej egzotycznej w typie Forlandy po Eden C. Jakby więc nie patrzeć, było to – by sięgnąć do analogii – iście „pyrrusowe zwycięstwo”; absolutnie nie godne, by je wspominać z emfazą (w nieskończoność), a tym bardziej stawiać za wzór komukolwiek. W tym miejscu powtórzę, co już nieraz pisałem, a mianowicie to, iż nie jest żadną sztuką wyzbyć się najlepszych klaczy z tego czy innego stada i wziąć za to „godne” pieniądze. Prawdziwą sztuką jest umiejętne i regularne zbywanie koni gorszego gatunku (zbędnych a priori), jak też „nadwyżki hodowlanej” – czego niektórzy nie tylko nie potrafią, ale nawet nie rozumieją... R. Raznowiecki
Dodaj komentarz
Zasady komentowania*
Zawsze akceptuj komentarz zarejestrowanego użytkownika.
Tytuł*
Nazwa*
E-mail*
Strona www*
Ikona wiadomości*
       
Treść*
URL E-mail Link obrazka Zarządca obrazków Buźki Flash Youtube Kod Cytat

Pogrubienie Kursywa Podkreślenie Przekreślenie  Do lewej Wyśrodkowanie Do prawej  


Kliknij Podgląd aby zobaczyć zawartość po zmianach.
Opcje*
 
 
 
Kod potwierdzający*

Kliknij tutaj, aby odświeżyć obrazek, jeśli nie jest wystarczająco czytelny.


Wpisz znaki widoczne na obrazku
Kod rozróżnia małe i wielkie litery
Liczba prób, które możesz wykonać: 5