Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
Archiwa
 

Archiwa

A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Veto dla Czochańskiego w Janowie (koniec wieńczy dzieło)...

Autor: Gość  Wysłano: 31.12.2019, 17:46:20

Duża stadnina koni arabskich; zwłaszcza tak głośna jak janowska i będąca do tego spółką z o.o., to prawdziwe wyzwanie dla każdego jej zarządu. To tyleż złożona, co ambitna misja, gdyż z jednej strony odpowiedzialnej polityki hodowlanej (postępu biologicznego), w odniesieniu do założonych celów, a z drugiej – utrzymania bieżącej płynności finansowej. Nie może więc być tak, iż zarządzanie taką placówką powierza się ludziom zupełnie przypadkowym, a tym samym kompletnie nie przygotowanym do tego rodzaju wyzwań – choćby nawet wywodzili się z pionu kontroli nad spółkami strategicznymi. Zaczęło być źle i coraz gorzej, w janowskiej stadninie, już za rządów (VI 2016 r. - III 2018 r.) p. Pietrzaka – czego efektem był m.in. dług stadniny, sięgający kwoty 1,64 mln zł (na koniec 2017 r.). Po jego dymisji 7 III 2018 r. (nie z powodu złych rządów, a w rezultacie pewnej nielojalności, tj. kontestacji planów przeniesienia Narodowego Pokazu na Służewiec) – tu posłużę się fragmentem cytatu z komunikatu KOWR – „Do pełnienia obowiązków Prezesa Zarządu Stadniny Koni Janów Podlaski oddelegowany został Grzegorz Czochański, dyrektor w departamencie nadzoru nad spółkami strategicznymi w Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa. Grzegorz Czochański swoje obowiązki sprawować będzie do czasu wyłonienia Prezesa Zarządu SK Janów Podlaski Sp. z o.o. w drodze postępowania kwalifikacyjnego. Nastąpi to w ciągu kilku miesięcy” – koniec cytatu… Ów człowiek nie był dotąd znany tzw. „środowisku”, gdyż przed objęciem stanowiska w KOWRze robił m.in. karierę w show-biznesie (w teledysków disco-polo). Z jego delegacją ewidentnie wiąże się też nie dotrzymanie przez KOWR zapowiedzi krótkiego terminu wyłonienia oficjalnego już Prezesa Zarządu, gdyż delegacja pana Czochańskiego trwa już prawie 2 lata, a końca nie widać... Ten ostatni nie tylko nie zdołał zatrzymać postępującego zadłużania spółki czy choćby go spowolnić, to jeszcze – swą nieudolnością, błędnymi decyzjami oraz szeregiem zaniechań i zaniedbań – przeszedł z nim w galop (błyskawicznie podwoił). Tym sposobem, na koniec 2018 r., dług stadniny sięgnął nie notowanego dotąd poziomu ponad 3 mln 327 tysięcy złotych! W istocie (w świetle tego o czym pisałem na wstępie) nie mogło się to potoczyć inaczej, gdyż takie efekty są regułą w sytuacjach, gdy do rządzenia spółkami SP zostają oddelegowani całkowici dyletanci. W tej mierze powierzyć stadninę janowską Czochańskiemu w zarząd, oznaczało tyle – nie przymierzając – co dać zapałki dziecku do zabawy...

W całej już serii swoich wpisów (tekstów) tutaj – będących swoistym „aktem oskarżenia” – odniosłem się dość skrupulatnie i merytorycznie do większości przyczyn tego stanu rzeczy (większości, gdyż nie rozwinąłem np. zaniedbań po stronie szeroko pojętej medialności). Ujawniłem tak – jak mi się wydaje – klarowny obraz zatrważającej wprost nieudaczności (niekompetencji i indolencji) p.o. prezesa zarządu oraz głównego hodowcy w janowskiej stadninie – generujący, z każdym tygodniem i miesiącem, szereg nowych problemów, ale też kosztów i strat. To jednak nie wszystko, co mam tu do powiedzenia, gdyż najbardziej drastyczny wątek tej już degrengolady zostawiłem na koniec (który „wieńczy dzieło”)...

Jak wiadomo: SK Janów Podlaski Sp. z o.o., to nie tylko hodowla arabów i angloarabów, ale także wielkoobszarowe i wielopłaszczyznowe gospodarstwo rolne, z potężną oborą krów mlecznych i wydzielonym cielętnikiem. Wiele razy w przeszłości to właśnie wpływy z ich mleka ratowały bilans finansowy tej placówki, co doceniał nawet ex-prezes M. Trela (pełen nonszalancji na co dzień). On bardzo dbał o tę sferę janowskiego gospodarstwa, o dobrostan mlecznego stada (nieraz może nawet bardziej, niż... koni). Ta sytuacja zmieniła się diametralnie za rządów Pietrzaka, który okazał się tyleż złym gospodarzem, co wręcz bezwzględnym wobec losu (niedoli) „bydlątek”. Po nominacji (III 2018 r.) nowego zarządcy, w osobie p.o. prezesa G. Czochańskiego, zaświtała nadzieja na poprawę jawnie już złego stanu rzeczy, tj. na przywrócenie normalności („dobrostanu”) w oborze. Niestety, okazała się ona dalece płonna, gdyż gehenna krów jeszcze się pogłębiła. Przybyli do stadniny (w maju 2019 r.) kontrolerzy zetknęli się z istnym koszmarem w tamtejszej oborze. Jak można przeczytać w raporcie pokontrolnym (www.rmf24.pl): „prawie 800 sztuk bydła przebywa w stadninie w Janowie Podlaskim w dramatycznie złych warunkach sanitarno-higienicznych i żywieniowych”…

W zakresie hodowli bydła stwierdzono:
1. nieporządek w pomieszczeniach socjalnych dla pracowników, obuwie ochronne (gumowce) brudne, oblepione zaschniętymi odchodami zwierzęcymi
2. w pomieszczeniach gdzie przebywają zwierzęta ściany są wilgotne silnie zabrudzone odchodami
3. odchody zwierząt nie są usuwane odpowiednio często
4. ściółka wilgotna wymieszana z odchodami
5. zabrudzone odchodami są zwierzęta w różnym wieku, dotyczy to krów dojnych jak i młodzieży
6. zaschnięte, zeskorupiałe odchody w okolicy nóg i tułowia dowodzą, że proces ten trwa od długiego czasu
7. brak dezynfekcji i białkowania ścian
8. w poidle dla krów dojnych woda wymieszana z odchodami (gnojówka)
9. zadawana pasza (TMR) organoleptycznie mało wartościowa
10. sianokiszonka w silosie organoleptycznie przypomina obornik
11. brak zapasów pasz objętościowych – puste silosy (źródło: fragmenty raportu pokontrolnego)

Pierwsze i najważniejsze (najbardziej „palące”) zalecenie pokontrolne odnośnie bydła brzmiało: „należy bezzwłocznie podjąć działania mające na celu przywrócenie stanu zgodnego z wymogami obowiązującymi w hodowli zwierząt”. Co jednak znamienne – w swej konstatacji – kontrolerzy przewidują „możliwość nasilania się negatywnych skutków obecnego stanu”. To absolutnie wstrząsające opinie; dowodzące niezbicie, iż doszło tam do chronicznych (w części pewnie nieodwracalnych) zaniedbań w opiece nad stadem, jak też totalnej indolencji w wymiarze zapewnienia mu paszy (ta była albo gówniana, "przypominająca organoleptycznie obornik", albo nie było jej wcale, "puste silosy") – co jest niewyobrażalnym wręcz skandalem. Nie mieści się wprost w głowie, że sowicie opłacani przez państwo urzędnicy – począwszy od p.o. prezesa zarządu w Janowie, po tych „sprawujących nadzór właścicielski” z Warszawy – mogli dopuścić do tak skrajnego zlekceważenia „wymogów obowiązujących w hodowli zwierząt” (do jawnej patologii), a tym samym do ewidentnego zlekceważenia obowiązków! Fraza, iż: „kontrolerzy przewidują możliwość nasilenia się negatywnych skutków obecnego stanu rzeczy” oznacza w pierwszym rzędzie wotum nieufności wobec ludzi, którzy doprowadzili do takiej sytuacji. Po wtóre zakłada ona nawet upadki zwierząt z powodu ich zamorzenia i chorób – nieuchronne skutki braku paszy (pustych silosów), a jeśli już karmienia, to paszą przypominającą "obornik" i pojenia wodą z gnojówką. Jak się jednak okazało, nie tylko stado krów padło ofiarą karygodnych praktyk/rządów Czochańskiego, bo ucierpiały także konie (ujawniono nieprawidłowości oraz zaniedbania w ich obrządku)...

W zakresie kontroli koni:
3. pomieszczenia stajenne i utrzymanie – zastrzeżenia budzi jakość słomy używanej do ścielenia
4. stajnia koni wyścigowych – w trakcie karmienia stwierdzono bardzo złą jakość siana
5. stajnia czołowa – brak porządku w rejonie karuzeli i budki sterowniczej (źródło: fragmenty raportu pokontrolnego)

Tak oto, w środku Europy, w słynnej na cały świat państwowej stadninie koni arabskich – doszło do czegoś niewyobrażalnego („nie mieszczącego się w pojęciu cywilizowanego człowieka”), a mianowicie drastycznych zaniechań (wręcz barbarzyństwa) w odniesieniu do stada krów, skutkujących nawet perspektywą ich zamorzenia. Praprzyczyną tego „aktu dehumanizacji” są skandaliczne i całkowicie nieakceptowalne zaniechania w nadzorze: bezpośrednim (zarządu), jak też pośrednim (komórka Nadzoru Właścicielskiego KOWR). Zastane przez kontrolerów: bród, smród i ubóstwo z jednej, a puste silosy – z drugiej, to niewybaczalny (karygodny w ujęciu kodeksowym) dowód indolencji, jak też niewypełniania obowiązków. To również jawny wyraz braku odpowiedzialności nie tylko za majątek spółki jako takiej, ale też za majątek państwowy (SP) oraz dziedzictwo narodowe… W każdym cywilizowanym państwie, tj. takim, w którym respektowane są standardy, reguły i normy je (i jego organy) tworzące – wnioski z raportu pokontrolnego byłyby wystarczającymi, by doprowadzić do natychmiastowej dymisji (w trybie dyscyplinarnym) tego zarządu, jak też wystąpienia do prokuratury z zawiadomieniem o możliwości popełnienia przestępstwa. Tymczasem absolutnie nic takiego nie ma miejsca. Wiele już wody upłynęło w Wiśle, a w tej sprawie zupełnie nic się nie dzieje. Ani wydział Nadzoru Właścicielskiego KOWRu, ani nikt z MRiRW, z panem ministrem na czele – nie zareagowali dotąd w żaden sposób. Ów „parasol ochronny” rozciągnięty nad Grzegorzem Czochańskim (wprawdzie nieudolnym i niekompetentnym, ale za to lojalnym i nad wyraz chętnym służyć sprawie) ma się dobrze. Nawet pomimo tego, iż ocena tej sytuacji oraz wyciągnięcie konsekwencji dyscyplinarnych z niej płynących, są nie tylko ich prerogatywą, ale też ich obowiązkiem (w świetle zapisów regulaminowych jak też polskiego prawa). Na chwilę obecną pan Czochański ma się dobrze i nawet coraz lepiej – sądząc po tym, gdy ostatnimi czasy posuwa się do jawnych gróźb wobec adwersarzy. Najwyraźniej więc jego mocodawcy – decydenci z KOWRu i Ministerstwa Rolnictwa nie mają nic przeciwko temu, by także w Janowie powtórzyła się historia z Falent pod Warszawą, gdzie – w państwowym ośrodku hodowlano-doświadczalnym – doszło do okrutnego zagłodzenia cieląt...

Tak się zastanawiam: co jeszcze musi się wydarzyć złego w janowskiej stadninie; jakiego aktu niekompetencji i naruszenia obowiązków musi się jeszcze dopuścić G. Czochański; ile jeszcze strat przysporzyć i jakich nowych długów narobić – by ktoś raczył w końcu zareagować w tej sprawie?! Nie znajduję też sensownej odpowiedzi na pytania: w imię czego (jakich „wyższych racji”, jakich względów) lekceważony jest fakt, że p.o. prezesa:
1. nie ma podstawowej wiedzy i żadnej świadomości odnośnie hodowli koni w ogóle, a arabskich w szczególności
2. nie sprawdza się w praktyce na powierzonym mu stanowisku; nie wypełniając należycie swych obowiązków
3. stał się zagrożeniem dla właściwego funkcjonowania stadniny; jej najsłabszym ogniwem
3. swą indolencją doprowadza do drastycznego łamania praw zwierząt oraz reguł hodowli
4. swą nieudolnością przyczynia się do wymiernych strat i szkód w majątku spółki
5. swą bezwolnością doprowadza do wyzbywania się najcenniejszych klaczy stadniny, skazując tak stado na degradację wizerunkową i biologiczną
6. swą bezwolnością na polu promocji, reklamy i marketingu dewastuje image i markę stadniny
7. popełnia zasadnicze błędy w procesie zbywania nadwyżki hodowlanej (po wielokroć je też powiela) – będąc impregnowanym na rzeczywistość oraz mechanizmy i realia rynkowe
8. razi niekomunikatywnością i niekompetencją

A swoją drogą: ile jeszcze będzie trwać w Janowie Podlaskim okres zawieszenia, w którym funkcję p.o. prezesa sprawuje człowiek, tylko doraźnie wyznaczony do jej pełnienia? Ten stan tymczasowości rozwiązań, niepewności perspektywy, jak też braku ostatecznych uregulowań nie służy dobrze janowskiej stadninie – tymczasem trwa nieprzerwanie 2 lata. Jakimi więc przesłankami kierują się tu decydenci, iż czynią go permanentnym?

Jako się rzekło, absolutnie żaden z organów sprawujących rolę nadzoru właścicielskiego nie przejął się niedolą janowskiego stada krów potraktowano wręcz nieludzko, ani też koni, karmionych zepsutym sianem. Nikt też nie wyraził swej dezaprobaty wobec takich praktyk w stadzie, jak też wynikających z nich strat i szkód w spółce. Tymczasem jest to nie tylko nieakceptowalne moralnie, ale też sprzeczne z polskim porządkiem prawnym (obowiązkami właściciela z ramienia SP). Co więcej, KOWR, nie reagując na ów raport (wnioski z niego płynące), dopuścił się także naruszenia prawa – polegającego na niewypełnianiu obowiązków i niedostatecznej kontroli właścicielskiej. Swą biernością w tej mierze nie tylko akceptuje fatalny stan rzeczy, ale też sam w nim (poniekąd) uczestniczy...

SK Janów Podlaski Sp. z o.o. (państwowa hodowla koni arabskich czystej krwi) nie jest niczyim prywatnym, ani też partyjnym folwarkiem, a niezbywalną częścią naszego dziedzictwa narodowego. Nie ma więc żadnego powodu (ani usprawiedliwienia), by nią jakkolwiek grać i używać do partykularnych celów – bez względu na straty i koszty. Te ostatnie muszą być absolutnie rozliczone, może więc - zamiast przyglądać się biernie jej degradacji/dewastacji i krzywdzie zwierząt - dobrze byłoby wystąpić do prokuratury z obywatelskim zawiadomieniem o możliwości popełnienia przestępstwa (wnioskiem o przyznanie statusu oskarżyciela posiłkowego z dostępem do akt); choćby z tytułu:
- działania na szkodę spółki / narażenie jej na straty znacznych rozmiarów
- niekorzystnego rozporządzania mieniem
- niedopilnowania obowiązków / niewydolności funkcyjnej i organizacyjnej
- drastycznego złamania przepisów o ochronie zwierząt („dobrostanie”)

Faktem jest, że jeśli nie wszystko, to na pewno większość z tego, co miało miejsce w stadninie janowskiej – od marca 2018 do końca 2019 r. – jednoznacznie i absolutnie obciąża, a tym samym dyskwalifikuje p.o. prezesa zarządu i głównego hodowcę. W związku z powyższym nie ma żadnego racjonalnego powodu, by także w Nowym Roku mieli oni kontynuować swą misję (w istocie „dewastacji janowskiej hodowli”)... DO SIEGO ROKU! R. Raznowiecki
Dodaj komentarz
Zasady komentowania*
Zawsze akceptuj komentarz zarejestrowanego użytkownika.
Tytuł*
Nazwa*
E-mail*
Strona www*
Ikona wiadomości*
       
Treść*
URL E-mail Link obrazka Zarządca obrazków Buźki Flash Youtube Kod Cytat

Pogrubienie Kursywa Podkreślenie Przekreślenie  Do lewej Wyśrodkowanie Do prawej  


Kliknij Podgląd aby zobaczyć zawartość po zmianach.
Opcje*
 
 
 
Kod potwierdzający*

Kliknij tutaj, aby odświeżyć obrazek, jeśli nie jest wystarczająco czytelny.


Wpisz znaki widoczne na obrazku
Kod rozróżnia małe i wielkie litery
Liczba prób, które możesz wykonać: 5