| Po co ta Rada? |
Autor: Gość Wysłano: 19.08.2020, 23:11:37 Jestem przekonany, że powoływanie kolejnej Rady to strata czasu. Żadna rada, komisja itp powoływana doraźnie i odgórnie przez Ministerstwo, składająca się przez dość przypadkowo dobranych ludzi, nie jest w stanie wypracować skutecznego planu ratowania hodowli koni w Polsce, stworzyć programy hodowlane dla poszczególnych ras ani zreorganizować zarządzanie stadninami państwowymi. Dla tych ludzi to zbyt skomplikowana materia. Kolejnym rządom chyba nie zależało zbytnio na uzdrowieniu sytuacji. Łatwiej jest sprywatyzować nierentowne gospodarstwa. W dawnych czasach wpływ państwa koncentrował się głównie poprzez Stada Ogierów i wspópracę ze związkami hodowców. Przed II wojną światową w Polsce były tylko 3 stadniny państwowe ( Janów Podl., Kozienice i Racot). Jeśli rząd nie chce dotować nierentownej hodowli koni, jeśli nie wystarcza łączenie z dochodami z innych działów produkcji ( dpołaty obszarowe, produkcja zbóż, mleka itp) to albo należy zredukować wielkość stanu matek albo sprywatyzować część stadnin pozostawiając tylko kilka z najlepszym materiałem i zabezpieczyć niezbędne wsparcie finansowe. Ministerstwo powinno zająć się w pierwszym rzędzie właśnie reorganizacją stadnin państwowych i do tych zagadnień ograniczyć powoływaną Radę. W tematyce ogólnie pojętej hodowli koni w kraju działania z uwagi na bardzo szerokie uwarunkowania, potrzebę użycia ogromnych środków finansowych działania państwa powinny być wypracowane długofalowo przy współpracy ze związkami hodowców, PZJ, PKWK, poprzez wspieranie dostępu do dobrej jakości materiału hodowlanego ( nasienie, stanówki, klacze), popularyzację i dotowanie sportu, turystyki konnej i wyścigów z uwzględnieniem końskiego totalizatora . Rozwiązania szczegółowe można podpatrzeć na zachodzie.Ale to zadanie dla kolejnych kilku komisji (rad ) w poszczególnych kierunkach . A! Pozostaje jeszcze użytkowanie mięsne koni i wykorzystanie jako siły roboczej m.in w rosącym segmencie rolnictwa eklogicznego.Stadniny państwowe są w totalnym kryzysie , wyścigi w stagnacji od wielu lat, ogólnie hodowla koni w regresie, sport kuleje. Nie ma szans żeby ekipa prezesa Chalimoniuka i ministra Ardanowskiego dała radę tak szerokim zagadnieniom. Nie rozumię wogóle jak można zakładać, że ludzie ze środowiska wyścigowego mają doradzać, reorganizować czy wręcz decydować w sprawach zarządzania stadninami które są przede wszystkim gospodarswami rolno-hodowlanymi ? Podstawą rerganizacji będą zapewne regulacje prawne, bo obecna formuła działalności widać, że się nie sprawdza. Szkoda czasu i energii na takie Rady. Minister i tak zrobi co mu partia zarekomenduje. A raczej nic nie zrobi bo ma na głowie ważniejsze sprawy takie jak : rekonstrukcja rządu, susza, ASF, dopłaty unijne, ceny skupu, ceny detaliczne w sklepach itp. Konie to tylko "pańska zachcianka". |

