| Odp.: w sprawie lekarza |
Autor: Gość Wysłano: 29.03.2021, 13:09:11 Nie ma to jak wprowadzić element rozrywki (ogólnej wesołości) w tok tak ciężkiej (momentami ponurej i toksycznej) wymiany zdań. Fajnie więc, że mi się udało (pana rozbawić)... Naturalnie biję się w piersi za ów punkt pierwszy, który nie tylko absolutnie opacznie odczytałem/zrozumiałem, to jeszcze w jakimś niebywałym "zblokowaniu twardego dysku" przypisałem panu. Sam nie mogę wyjść z podziwu/szoku/zdumienia jak do tego doszło, no ale stało się (czasu nie cofnę). Niedorzeczność owego fragmentu mej wypowiedzi dostrzegłem w momencie naciśnięcia na enter, jednak było już za późno, by rzecz odkręcić. Reasumując. Mój błąd i moja wina, więc w tej mierze (za wszystko, co w "primo") należą się panu ode mnie przeprosiny, co niniejszym czynię (jako że nigdy nie mam z tym problemu /z przeprosinami i przyznaniem się do błędu/). Jak jednak wiadomo, ów nieszczęsny punkt pierwszy, nie był jedynym w mej wypowiedzi. Rozumiem więc, że pozostałe dwa (jak też pointę) przyjmuje pan do akceptowalnej wiadomości i obiecuje poprawę...(?) To już, zaiste, coś. Warto się było zrazu zbłaźnić, by w finale osiągnąć tak pożyteczny skutek :) Pozdrawiam. R |

