Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
Archiwa
 

Archiwa

A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Elegancki nekrolog starego modelu

Autor: Gość  Wysłano: 18.01.2026, 13:15:20

Dobry tekst, bo porządkuje fakty i kończy pewną narrację, która przez lata była wygodna dla wszystkich stron. I dodatkowo elegancki, przyszłościowy nekrolog starego modelu wyścigów konnych w Polsce: modelu opartego na umowie z 2008 roku, aneksie z 2013, dobrej woli jednej państwowej spółki i chronicznym przekonaniu, że system można podtrzymywać w stanie półżycia bez konieczności jego przebudowy. Ten nekrolog nie jest pamfletem ani aktem oskarżenia. I właśnie dlatego jest tak cenny. Ale jeśli na nim poprzestaniemy stanie się intelektualnym alibi dla dalszej stagnacji. Panie Marku, bardzo trafnie rehabilituje Pan Totalizator Sportowy w wymiarze faktów. Pokazuje, że TS przez kilkanaście lat pełnił rolę faktycznego sponsora systemu, a nie jego beneficjenta. Dokładał do puli nagród, utrzymywał infrastrukturę, finansował remonty, amortyzował ryzyko polityczne i społeczne. W tym sensie był „dobrym wujkiem” – ale to określenie, choć nośne publicystycznie, jest w istocie przyznaniem się do porażki całej architektury systemu. Sport, który potrzebuje wujka, nie jest systemem, tylko protezą. Moim zdaniem sedno problemu nie leży w tym, czy TS robił wystarczająco dużo. Leży w tym, że przez lata nikt nie zadał sobie pytania, dlaczego to właśnie TS ma robić wszystko. Umowa dzierżawy i jej aneks nie stworzyły modelu samofinansowania, tylko zamroziły kulawe status quo. Jednorazowe podniesienie puli nagród do 8 mln zł było racjonalne w krótkim okresie, ale w długim zastąpiło mechanizm indeksacji inflacyjnej mechanizmem politycznym: corocznego oczekiwania, że „ktoś coś dołoży”. To nie jest wada tylko jednego dokumentu, ale w nim ujawnia się dramat myślenia o wyścigach jako o bycie wyjętym spod praw ekonomii. Najciekawsze w Pańskim tekście jest jednak to, co wybrzmiewa między wierszami. Aneks z 2013 roku nie był spiskiem przeciwko środowisku, tylko próbą przewidywania przyszłości, która nigdy nie nadeszła: konkurencji operatorów, opłat transgranicznych, realnego rynku zakładów na gonitwy zagraniczne. Ustawodawca nie dowiózł zmian, rynek się nie otworzył, a wyścigi pozostały w modelu zamkniętym, o mikroskopijnej skali obrotu. W efekcie dziś porównujemy kilkaset tysięcy złotych realnego odpisu z zakładów do puli nagród i udajemy zdziwienie, że to się nie spina. To nie jest kryzys wyścigów. To jest kryzys skali i konstrukcji finansowej. Tam, gdzie zaczynam się z Panem rozchodzić ideowo, to konkluzja o „nieuchronnym zmierzchu” wyścigów wynikającym z konkurencji innych form hazardu i presji środowisk prozwierzęcych. To teza efektowna, ale zbyt skromna jak na Pańską znajomość tematu. Ona sugeruje, że mamy do czynienia z procesem naturalnym, niemal biologicznym, na który nie ma wpływu. Tymczasem problem nie polega na tym, że świat się zmienił, tylko na tym, że polskie wyścigi nie zmieniły się wcale. Nie przeszły transformacji produktowej, technologicznej ani finansowej. Nie weszły w świat danych, mikropłatności, dynamicznych pul, sponsoringu opartego na mierzalnych KPI. Pozostały przy logice toru, trybuny i kuponu, w czasie gdy rozrywka stała się rynkiem algorytmów i UX. I właśnie dlatego paradoksalnie dziś jest najlepszy moment na zmianę. TS projektuje nową strategię, co oznacza, że stare założenia przestają być dogmatem. Dane i liczby mamy dostępne w skali, jakiej wcześniej nie było: struktura obrotów, GGR, zachowania graczy online, konwersja, retencja, a presja na samofinansowanie nie musi oznaczać zwijania systemu. Wręcz odwrotnie, może oznaczać wreszcie realne zaprojektowanie działającego modelu. Samofinansowanie wyścigów nie może polegać na tym, że „z tych samych zakładów ma nagle zrobić się więcej pieniędzy”. Polegać musi na zbudowaniu ekosystemu, w którym wyścigi generują wartość w kilku punktach jednocześnie: jako produkt hazardowy, jako nośnik danych sportowych, jako narzędzie selekcji hodowlanej, jako platforma sponsoringowa. Służewiec nie może zostać oddany deweloperom – nie dlatego, że jest sentymentalną perełką, ale dlatego, że jest publicznym aktywem o potencjale wielofunkcyjnym. Jeśli wyścigi mają być jedną z jego funkcji, trzeba to uczciwie powiedzieć i zaprojektować finansowanie od nowa. Jeśli mają być kręgosłupem – trzeba im dać narzędzia systemowe, a nie tylko coroczne gesty dobrej woli. To są decyzje strategiczne, państwowe, dotyczące tego, czy wyścigi mają być kosztem, czy elementem większego, policzalnego sektora. Pański tekst domyka przeszłość, i bardzo dobrze, ale nie może być epitafium. Powinien raczej stać się punktem zerowym. Ten elegancki nekrolog starego modelu ma sens tylko wtedy, gdy stanie się aktem założycielskim nowego. Takiego, w którym nie pytamy już, kto był dobrym wujkiem, tylko jak zbudować system, który wreszcie przestanie potrzebować wujka w ogóle.
Dodaj komentarz
Zasady komentowania*
Zawsze akceptuj komentarz zarejestrowanego użytkownika.
Tytuł*
Nazwa*
E-mail*
Strona www*
Ikona wiadomości*
       
Treść*
URL E-mail Link obrazka Zarządca obrazków Buźki Flash Youtube Kod Cytat

Pogrubienie Kursywa Podkreślenie Przekreślenie  Do lewej Wyśrodkowanie Do prawej  


Kliknij Podgląd aby zobaczyć zawartość po zmianach.
Opcje*
 
 
 
Kod potwierdzający*

Kliknij tutaj, aby odświeżyć obrazek, jeśli nie jest wystarczająco czytelny.


Wpisz znaki widoczne na obrazku
Kod rozróżnia małe i wielkie litery
Liczba prób, które możesz wykonać: 5