Pieniądze wygrywają ze sportem

Data 9.04.2017, 16:51:24 | Temat: Felietony

Nowy, już 12. sezon rozgrywek Global Champions Tour rozpoczął się zawodami w Meksyku. W stosunku do ubiegłego roku nastąpiły spore zmiany regulaminowe. Także w GCh League. Ten cykl konkursów drużynowych zaproponowany w ubiegłym roku przez Jana Topsa i Franka H. McCourta (dołączył do tego pierwszego jako współudziałowiec) był kością niezgody między Międzynarodową Federacją Jeździecką a szefami Global Champions i Tour, i League. Te drugie są poważną konkurencją dla konkursów o Puchar Narodów rozgrywanych na CSIO. Sprawa trafiła nawet do sądu.

 

Ostatecznie panowie Tops i McCourt dogadali się z FEI, ale to władze światowego jeździectwa musiały pójść na ustępstwa kosztem Pucharów Narodów, a zwycięsko z tej potyczki o prestiż i pieniądze wyszli właściciele GChT. 


Wywalczyli sobie uprzywilejowaną pozycję jeśli chodzi o system zapisów do zawodów GChT. Zupełnie inny niż obowiązuje w pozostałych zawodach, także innych pięciogwiazdkowych. Z zawodników, jacy będą startować w każdych zawodach GCh, preferowani są ci, którzy są członkami któregoś z 18 zespołów ligowych (docelowo ma ich być 20). Dlaczego? To proste. Wpisowe od zespołu na sezon kosztuje 2 mln euro. Będzie z czego brać na nagrody finansowe, nawet jeśli ostateczna pula na końcową klasyfikację GCh Leaque wynosi 10,5 mln euro, a na jeden konkurs drużynowy trzeba przeznaczyć ok. 200 tys. euro.

  

Jeśli weźmiemy pod uwagę, że wszystkie zespoły ligowe liczą w tym sezonie po 5 członków, to otrzymamy zbiór 90 zawodników, którzy będą w uprzywilejowanej sytuacji jeśli chodzi o możliwość udziału w cyklu GCh Tour. Jeśli jakiś zawodnik nie jest członkiem któregoś z 18 zespołów, to praktycznie musi być w czołowej „15” rankingu FEI, albo liczyć na jedną dziką kartę dla FEI lub kilka takich kart dla przedstawicieli kraju, w którym goszczą dane zawody.

 

Ten system, który preferuje bogatych, który odbiera szanse startu w GCh Tour nawet zawodnikom z czołowej setki rankingu (z miejsc od 16. do 100.), krytykował były mistrz olimpijski Steve Guerdat. Portal www.worldofshowjumpin.com przytoczył jego wypowiedź:

Nowy system zaproszeń na Global Champions Tour oznacza, że w tych zawodach weźmie udział zaledwie 15 najlepszych zawodników. Więc jeśli jesteś na 16. miejscu rankingu FEI, to tak naprawdę nie masz szans na udział w zawodach GChT, chyba że masz lub znajdziesz sponsora, który zapłaci 500 tysięcy euro, byś mógł być w drużynie Global Champions League. Taka jest smutna prawda. Udział w Global Champions Tour czy GCL jest dla tych, którzy są bogaci, a nie dla tych, którzy są najlepsi. To nie jest sport - ocenił Guerdat. 

 

W podobnym duchu wypowiadało się kilkoro innych zawodników (m.in. Kevin Staut), głównie tych, którzy nie znaleźli się w którymś zespole ligowym. Jednak duża grupa jeźdźców dogadała się ze sponsorami i znalazła się w którejś z grup ligowych. Postanowiła nie walczyć z wyjątkowym systemem zaproszeń na zawody GChT czy GChL, a się do niego dostosować.

Nie po raz pierwszy w jeździectwie duch sportu przegrywa z pieniędzmi.

  

Jeśli chodzi o największe zmiany regulaminowe w stosunku do ubiegłego sezonu, dotyczą one obu cyklów. W GCh League w zeszłym roku dwunawrotowy konkurs dwuosobowych drużyn (które mogą się składać z jeźdźców różnej nacji i tak najczęściej jest) był rozgrywany jednego dnia. W tym sezonie oba nawroty zostały rozbite na dwa dni. Ten drugi jest jednocześnie eliminacją do konkursu GCh Tour.

 

W tym wypadku nowością jest to, że teoretycznie nie jest to konkurs dwunawrotowy z rozgrywką, jak było dotychczas, a konkurs zwykły z rozgrywką o pierwsze miejsce (art. 238.2.2), a więc taki sam, jak np. w eliminacjach Pucharu Świata. Ale to tylko teoria. Biorąc pod uwagę, że tego samego dnia rozgrywany jest drugi nawrót konkursu GCh League, który jest jednocześnie kwalifikacją do GChT (do którego kwalifikuje się 25 jeźdźców – to kolejna nowość), to de facto większość z zakwalifikowanych koni i tak musi tego dnia pokonać dwa parkury i ewentualnie rozgrywkę, a więc wychodzi na to samo, co było dotychczas. „Większość”, bo nowy regulamin przewiduje, że można dokonać wymiany konia między GChL a GChT, ale z tego punktu skorzystało w Meksyku tylko 4 zawodników.

 

Akurat żaden z nich nie zakwalifikował się do 6-konnej rozgrywki. A wygrał Martin Fuchs na ogierze Chaplin KWPN (po og. Verdi). Dla 25-letniego Szwajcara jest to pierwsza wygrana w GChT, a dla 10-letniego Chaplina pierwszy start w 5-gwiazdkowym Grand Prix na otwartym hipodromie. Drugi był Belg Niels Bruynseels na szybkiej klaczy Gancia de Muze, a trzeci Maikel van der Vleuten na kl. VDL Groep Arera C.

Steve Guerdat (Corbinian) i Kevin Staut (Ayade de Septon et HDC) startowali w konkursie kwalifikacyjnym, ale do GChT, czyli do czołowej „25” się nie zakwalifikowali.

Marek Szewczy





Ten artykuł pochodzi ze strony HipoLogika Marka Szewczyka
http://hipologika.pl

URL tej publikacji:
http://hipologika.pl/modules/news/article.php?storyid=277