Cudze chwalicie, swego nie znacie…

Data 12.02.2014, 13:30:00 | Temat: Felietony

Władysław Byszewski napisał ostatnio („Hodowca i Jeździec” nr 1/40/2014) artykuł pod takim właśnie tytułem, a zwrócił w nim uwagę na niepokojące zjawisko – że polscy hodowcy praktycznie przestali używać  ogierów pełnej krwi angielskiej. I nie dlatego, że w Polsce nie można znaleźć folblutów, które spełniłyby wymogi, jakie się stawia reproduktorom w hodowli półkrwi. Najlepszy dowód, że takie konie pełnej krwi angielskiej urodzone w polskich stadninach, jak: Barnauł, Cyrkon, Kreator, Trachit, czy ostatnio San Moritz, Niemcy dopuścili do hodowli w swoich związkach. Dopuścili też wyhodowanego na Słowacji Heraldika, który okazał się epokowym reproduktorem w produkcji koni sportowych w Niemczech, przede wszystkim do WKKW, ale i do skoków, czy ujeżdżenia (vide Ekwador Katarzyny Milczarek) również.

 

Pan Byszewski napisał też ważne zdanie, od którego chciałbym zacząć swoje wywody pod tym samym wezwaniem. A zdanie to brzmi: Dziś wszystkie konie wyhodowane na Zachodzie mają dobry rodowód. No właśnie. Dziś nie jest zaskoczeniem, że w Polsce, nawet na zawodach krajowych, pod polskimi zawodnikami, pojawiają się konie, w rodowodach których znajdziemy wielkie sławy, jak: For Pleasure, Quidam de RevelNabab de Reve, Cassini I, i inne. Dziś trzeba jeszcze zwracać uwagę na to, co taki koń potrafi, czym się wyróżnia?


El Bonillo

Oczywiście to samo dotyczy koni rodzimej hodowli. Niepokoi więc fakt, że z polskiej hodowli ubyły ostatnio dwa ogiery angloarabskie, które się wyróżniały dzielnością, zwłaszcza, że jeden z nich nie został wykorzystany jako ogier praktycznie w ogóle, a drugi – moim zdaniem – za mało. 

El Bonillo, kros

 

Pierwszy to El Bonillo (Berlin BejEgzema po Przedświt XIII-4) wyhodowany przez Jana Zubera. Nieduży (161 cm), ale piękny, szlachetny, w doskonałym typie ogier wyróżniał się świetnym ruchem. Najlepszy dowód, że pod swoją właścicielką, Katarzyną Papajak, zdołał w wieku 5 lat zająć 3. miejsce w Mistrzostwach Polski Młodych Koni w ujeżdżeniu oraz 2. w WKKW. Próbowany był też zarówno w skokach jako takich, jak i w ujeżdżeniu, i w obu konkurencjach doszedł do poziomu klasy C.

Miał po kim dziedziczyć i dobry ruch, i dzielność, bo wszak walewickiej hodowli Berlin Bej był mistrzem Polski koni 6-letnich w WKKW i też wyróżniał się obszernym i dynamicznym ruchem. A dobry ruch to element deficytowy w polskiej hodowli. Nawet jak rodzą się dzielne konie, to rzadko mogą zaprezentować dobry ruch. Dobrego ruchu brakuje polskim koniom półkrwi nagminnie (no może poza ślązakami). Brakuje go klaczom. Brakuje go ogierom czołowym. Ogier z dobrym ruchem, zwłaszcza małopolski (angloarabski) powinien być na wagę złota. Hodowcy powinni stać w kolejce do takiego ogiera, wyrywać go sobie z rąk. 

 

El Bonillo

 

A tymczasem El Bonillo zostawi w Polsce tylko kilka (!) sztuk potomstwa. Proza życia sprawiła bowiem, że Katarzyna Papajak musiała sprzedać swojego ulubieńca w wieku zaledwie 8 lat (grudzień 2013). Trafił do Belgii. Wcześniej (to był warunek sprzedaży) został uznany do hodowli w księdze Anglo European Studbook (AES). Ma być użytkowany zarówno w WKKW (Janus Archi), jak i w hodowli.

 

Frazes

Tym drugim ogierem sprzedanym niedawno (już w tym roku) za granicę, konkretnie do Francji, jest Frazes (SebastianFryga po Judex xx) wyhodowany w SK Walewice. Ogier zupełnie inny. Przede wszystkim duży (170 cm), siwy, no i ze skąpą ilością angloarabskiego bukietu, którego tak dużo ma El Bonillo. Ale za to wyróżniający się skocznością, z wynikami w skokach, jakich nie miał w Polsce żaden angloarab od wielu, wielu lat. Czwarte miejsce w MP w skokach w Chojnowie w 2007 roku, w czasach, kiedy medale zdobywali zawodnicy na takich koniach jak holsztyńskie Castello i Bischof L czy hanowerski Ritus, był najlepszym wynikiem konia polskiej hodowli. Dość powiedzieć, że w latach 2004-2014 na podium w MP w skokach „stanęły” tylko 3 konie polskiej hodowli (mowa o tych, na których jeźdźcy jechali w dwunawrotowym finale), a mianowicie: Nugat, Taunus i Ildago. Wszystkie kalibrowe, których rodowody nasycone były ogierami hanowerskimi, KWPN, czy BWP (nawiasem mówiąc, dwa z SK Nowielice, a trzeci z nowielickim pochodzeniem).

 

Frazes 

Dla hodowców koni angloarabskich magnesem, który powinien sprawiać ich zainteresowanie Frazesem jako potencjalnym ojcem ich potomstwa, powinny być nie tylko wspomniane wyniki w skokach, ale także linia męska.

Otóż Frazes jest piątym pokoleniem linii męskiej w polskiej hodowli koni półkrwi. Wygląda ona następująco: Dorpat xx – Cross xx – Arcus xx – Sebastian m – Frazes m. Nie ma dłuższej i starszej linii męskiej w rodzimej hodowli konie nie tylko półkrwi, ale także pełnej krwi (tylko w arabach są starsze i dłuższe). Jest to ewenement na naszym podwórku, zwłaszcza obecnie, gdzie prawie każdy zagraniczny ogier o niezłym pochodzeniu, ale nawet kompletnie bez wyników w sporcie, jest – niestety - bardziej pożądany przez hodowców, niż nawet najlepszy polski reproduktor. A Cross, Arcus i Sebastian, który zginął w wypadku na szosie w wieku zaledwie 6 lat, to ogiery, które się sprawdziły, jako ojcowie koni sportowych, a dwa ostatnie, a zwłaszcza Arcus, miały też świetne wyniki w skokach.

Po Frazesie  urodziły się w Walewicach 73 źrebaki (przez sześć sezonów). Jeśli do tego dodamy 7 czy 8 w Janowie Podlaskim oraz kilka czy nawet kilkanaście u prywatnych hodowców, to w sumie wyjdzie, że średnio rodziło się po nim 13-14 źrebaków rocznie. Czy to dużo czy mało? Na polskie warunki, a zwłaszcza na rasę małopolską, nie jest to mało. Ale ważniejsze pytanie brzmi: czy to wyczerpuje limit? Czy nie mogłoby być więcej?

Ja odczuwam  niedosyt. Rozumiem, że upadająca spółka „strategiczna” będąca w zasobach pożal się Boże Agencji Nieruchomości Rolnych skorzystała z nadarzającej się okazji i sprzedała ogiera za niezłą - mam nadzieję – cenę. Co prawda pomoże jej to tyle co umarłemu kadziło, ale z ekonomicznego punktu widzenia jest zrozumiałe. Ale dlaczego żadne stado ogierów nie znalazło funduszy, aby wykupić tego unikalnego jak by nie było w polskiej rzeczywistości ogiera, aby mógł dalej służyć prywatnym hodowcom? Po to do diabła stworzono kiedyś stada ogierów! Dopóki jeszcze są na mapie Polski, taką funkcję powinny pełnić! Frazes ma obecnie 15 lat i jeszcze ładnych kilka lat mógł być używany w polskiej hodowli koni małopolskich.

A tak, zarówno El Bonillo, jak i Frazes, będą teraz zasilać w swoje geny hodowle zagraniczne. No i może się kiedyś okazać, że spełnią w niej rolę, jaką w hodowli holsztyńskiej spełnił w latach tuż powojennych polski angloarab Ramzes. Tyle, że Ramzes trafił tam z powodu zawieruchy wojennej. A El Bonillo i Frazes, bo nie było komu pomyśleć, żeby je uchronić od sprzedaży i zachować dla polskiej hodowli.

Marek Szewczyk

zdjęcia Mateusz Staszałek

 





Ten artykuł pochodzi ze strony HipoLogika Marka Szewczyka
http://hipologika.pl

URL tej publikacji:
http://hipologika.pl/modules/news/article.php?storyid=29