Życzę sukcesów

Data 3.11.2017, 19:20:38 | Temat: Felietony

Zadzwoniła dziś do mnie pani Hanna Sztuka, piastująca obecnie funkcję głównego hodowcy w Stadninie Koni Michałów. Zadzwoniła z pretensjami, jakim prawem piszę na facebooku, że zarówno ona, jak i jej szef, czyli Maciej Grzechnik, obecnie prezes Stadniny w Michałowie, są osobami niegodnymi szacunku.

 

Chodziło jej o mój krótki wpis na FC:

Na zbliżającym się Salonie Konia w Paryżu (czempionat świata koni arabskich) jednym z sędziów będzie Jerzy "George" Zbyszewski, Polak od lat mieszkający w USA. Jak widać nasi rodacy są nadal cenieni na świecie w branży koni arabskich, ale oczywiście nie ci obecnie zarządzający tą hodowlą i branżą w Polsce.

 

No to pozwolę sobie publicznie rozszerzyć ten wpis i ustosunkować się do pretensji pani Sztuki. 


Po pierwsze, powtórzę to, co mówiłem w rozmowie telefonicznej: jeśli twierdzę, że ktoś nie jest ceniony, to nie jest to równoznaczne, iż uważam, że jest niegodny szacunku. Szacunek należy się  każdemu, zarówno temu, który ma sukcesy w swojej branży, jak i temu, który tych sukcesów nie ma, czy ma ich zdecydowanie mniej.

 

Na to pani Sztuka zareagowała, że po pierwsze, jak mogę mówić o braku uznania, skoro dopiero co wrócili z Werony z czempionatu Europy z wielkim sukcesem, a po drugie, jakim prawem mogę twierdzić (i wiedzieć), że oni (hodowca i prezes) nie są cenieni w branży.

 

Po kolei. Ostrożnie z tym wielkim sukcesem. Nie, nie chodzi o to, że chcę go umniejszyć. Sukces był. Pustynia Kahila została wiceczempionką Europy klaczy starszych, a Ekspulsja zdobyła brązowy medal. W Top Ten uplasowały się jeszcze Kabsztad i Emanolla. Wszystkie te konie urodziły się w Michałowie, ale Ekspulsja jest już od kilku lat własnością Shirley Watts. Jednak są to konie wyhodowane przez Urszulę i Jerzego Białoboków, więc jeśli cały sukces pani Sztuka chce przypisać sobie i swojemu szefowi, byłoby to nieprzyzwoite.

 

Jakąś część tego sukcesu oczywiście trzeba przypisać im, bo trzeba uczciwie stwierdzić, że oboje starają się, aby michałowskie konie nie zniknęły ze sceny, wożą je na prestiżowe pokazy, dbają, aby były do tych pokazów przygotowane. Ja trzymam kciuki, aby im się udało nie roztrwonić dorobku pp. Białobków. Aby go podtrzymać (a może rozwinąć) i mam nadzieję, że tak się stanie. Jestem patriotą i chciałbym, aby o uznanej marce, jaką są polskiej hodowli konie arabskie, nie trzeba było pisać tylko w czasie przeszłym.

 

A co do cenienia. Tak, podtrzymuję to co napisałem. Uważam, że zarówno Hanna Sztuka, jak i Maciej Grzechnik, nie są cenieni w branży „arabskiej”. Jeszcze nie są.

Pan Grzechnik jest kimś zupełnie świeżym w tej branży, więc trudno, aby już go ktoś cenił. Nieco inaczej jest z panią Sztuką. Z końmi arabskimi jest związana od lat. Kierowała kiedyś stadniną Agricola Farm. Nie sądzę jednak, aby za nią szła sława, jako tej, która wyhodowała Bajaderkę i Valerianę. Aby o tym pamiętano na Zachodzi Europy. Były to klacze niezłe na pokazy klasy C w Niemczech, ale do klasy, np. Pustyni Kahila było im bardzo daleko.

 

Syndrom oblężonej twierdzy – tak odbieram tę nerwową reakcję pani Sztuki. Częściowo rozumiem. Zajęła miejsce osób, które zostały niesprawiedliwie odsunięte od tego, co robiły wyśmienicie i z wielkimi sukcesami. Zarówno hodowlanymi, jak i gospodarczymi. Spotyka się z wieloma rekcjami niechęci.

 

„Jeszcze nie”. Chodzi mi o sukcesy. Pani Hanno! Będziemy mogli mówić o sukcesach i pani, i pani szefa, jak konie pochodzące już z pani stanówki i przez panią odchowane, zaczną odnosić takie wyniki jak chociażby Pustynia Kahila. I tego życzę zarówno Pani, panu Grzechnikowi, całej stadninie michałowskiej i polskiej hodowli koni arabskich.

Marek Szewczyk





Ten artykuł pochodzi ze strony HipoLogika Marka Szewczyka
http://hipologika.pl

URL tej publikacji:
http://hipologika.pl/modules/news/article.php?storyid=298