Śmiać się czy płakać?

Data 6.08.2021, 21:51:25 | Temat: Felietony

Dzisiaj do Stadniny Koni w Michałowie została przywieziona w teczce nowa osoba, która będzie pełnić obowiązki prezesa. Termin jest kuriozalny, bo na tydzień przed aukcją w Janowie Podlaskim, ale i osoba nowego pełniącego obowiązki też. Jest nim… Marek Skomorowski!


Tak, tak, ten, który zasłynął stwierdzeniem, że „Już widzę, że konie arabskie będą moją pasją życiową”.

 

Długo się tą pasją nie nacieszył, bo powołany w lutym 2016 roku już w kwietniu podał się do dymisji, gdy na skutek skrętu jelit w janowskiej stadninie padły dwie klacze należące do Shirley Watts. A ponieważ wcześniej minister Krzysztof Jurgiel grzmiał, że śmierć Pianissimy z tego samego powodu (skręt jelit) to efekt zaniedbań Marka Treli, to choć po śmierci Prerii i Amry były minister próbował sugerować, „że to efekt celowego działania osób trzecich”, jednak równocześnie polecił rozpisać konkurs na nowego prezesa, a Skomorowski posłusznie sam złożył rezygnację. Krzywda mu się zresztą nie stała, bo zaraz znalazł nową posadę – został prezesem Zamojskich Zakładów Zbożowych.

 

Pan Skomorowski był pierwszym z łańcuszka pięciu prezesów, którzy próbowali sobie radzić z trudną spółką, jaką jest SK Janów Podlaski, po tym, jak „dobra zmiana” wyrzuciła z tej stadniny Marka Trelę. Z jakim skutkiem sobie radzili jego następcy?

 

Spółka janowska przez 15 lat prezesowania Marka Treli nigdy nie zanotowała straty (choć zyski bywały czasami bardzo skromne), a od 2016 roku ciągle notuje straty. Ostatnia strata, za rok 2020 wynosi 3,5 mln zł i jak głosi komunikat pokryta ona zostanie „z kapitału zapasowego Spółki”.

 

Ale skupmy się na Michałowie. Ta spółka też miewała straty po 2016 roku, czyli po tym, jak wyrzucono z niej Jerzego Białoboka. Wcześniej, przez 15 lat, podobnie jak w Janowie, michałowska spółka zawsze miała zyski. Ostatnio, czyli za rok 2020, Michałów zanotował stratę w wysokości 924 tys. zł.

 

W związku z tym faktem można zrozumieć decyzję KOWR o tym, że został rozpisany konkurs na prezesa tej spółki. Nie został on rozstrzygnięty, choć kandydatów zgłosiło się kilkoro, w tym Marek Romański, który do dzisiaj był pełniącym obowiązki prezesa w Michałowie. Czy dobrze pełnił tę funkcję, czy też źle, trudno jednoznacznie ocenić. Strata wskazuje, że nie najlepiej. Z drugiej jednak strony wiele ruchów, jakie wykonał, pokazywały, że choć konie arabskie też nie były wcześniej „jego pasją”, to starał się nie przeszkadzać, pozwalał, aby tryby machiny rolniczo-hodowlanej  funkcjonowały utartym torem.

 

Niezależnie jednak od tego, czy miałby pozostać w Michałowie dłużej, czy też wymieniony na kogoś innego, odsuwanie go od kierowania spółką na tydzień przed tak ważnym wydarzeniem, jakim jest narodowy czempionat oraz aukcja, jest irracjonalne. Przecież to wyniki narodowego czempionatu oraz aukcji są bardzo ważnym wyznacznikiem efektów działania stadniny. Czyli działania prezesa. Skoro konkurs pozostał nierozstrzygnięty, to dlaczego nie można było poczekać jeszcze tydzień? Po aukcji i czempionacie obraz efektów działania pana Romańskiego byłby pełniejszy.

  

Wygląda na to, że decyzja o powierzeniu obowiązków prezesa SK Michałów nie zapadła w kierownictwie KOWR. Wygląda na to, że jest to efekt nacisków jakichś lokalnych kacyków pisowskich. Wygląda na to, że ktoś załatwił „swojemu człowiekowi” posadę. Jednym słowem Marek Skomorowski stał się „tłustym kotem”. I choć prezes wszystkich prezesów zapowiedział walkę z tłustymi kotami, widać, że są to tylko puste deklaracje na użytek elektoratu PiS. A rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Tłuste koty mają się dobrze. Właśnie na naszych oczach przybył kolejny.

Marek Szewczyk





Ten artykuł pochodzi ze strony HipoLogika Marka Szewczyka
http://hipologika.pl

URL tej publikacji:
http://hipologika.pl/modules/news/article.php?storyid=528