Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Dziwna konferencja prasowa

Nadesłany przez Marek Szewczyk Data 19.07.2017, 16:00:22

We wtorek 18 lipca o godzinie 12.00 w siedzibie Polskiej Agencji Prasowej odbyła się konferencja prasowa na temat tegorocznej aukcji koni arabskich Pride of Poland. Konferencja jak konferencja – odbyła się. Kilka informacji poszło w eter. Jakie - za chwilę.

 

Zastanawiające jest co innego. Dowiedziałem się o niej pocztą pantoflową we wtorek rano.  Kiedy zacząłem sprawdzać informacji na jej temat, nie znalazłem żadnej: ani na stronie internetowej Pride of Poland, ani na stronie Agencji Nieruchomości Rolnych, ani na stronie... PAP. Kolega z PAP, który zajmuje się tematyką „końską”, też o niej nie wiedział. Ale kilkoro dziennikarzy było na tej konferencji.



Wygląda na to, że informacja o konferencji została wybiórczo wysłana tylko do niektórych mediów. Jakich? Jakie były kryteria tej selekcji można się domyślać. W  każdym razie mamy do czynienia z nowym standardem jeśli chodzi o zwoływanie konferencji prasowej – dla wybranych.

A istotne informacje?

 

Po pierwsze, kupcy będę licytować za pomocą systemu elektronicznego. Poinformowało tym prezes Stadniny Koni Janów Podlaski, prof. Sławomir Pietrzak. Chodzi o to, aby uniknąć – jak się wyraził - „pomyłki”, jaka się zdarzyła w przypadku licytacji Emiry. Jak wiadomo, była licytowana dwukrotnie. Za pierwszym razem jej cena doszła do 550 tysięcy euro, tyle że nie wiadomo, kto taką sumę zaakceptował. Warto przypomnieć, że nikt też nie widział tych kupców, którzy rzekomo akceptowali kilka poprzednich tzw. postąpień, czyli na wysokości 500 tysięcy, 450, czy 400 tysięcy euro. Emira była pod koniec aukcji wyprowadzona po raz drugi na ring, po czym została sprzedana za 225 tysięcy euro.

 

W tej sprawie (głównie) posłowie PO (i nie tylko) złożyli doniesienie do prokuratury, ale śledztwo ma zostać zawieszone. I to jest druga istotna informacja, jaką mogli usłyszeć na konferencji dziennikarze z ust prof. Sławomira Pietrzaka. Jak się wyraził: śledztwo nie jest łatwe, bo trzeba przesłuchać w Ameryce aukcjonera, który prowadził zeszłoroczną aukcję. Podkreślmy, że jest to informacja pochodząca od prezesa stadniny, ale na razie nie potwierdzona przez prokuraturę.

 

Trzecia informacja – ale ta była już znana wcześniej – jest taka, że Stadnina Koni Janów Podlaski zawarła ugodę z Shirley Watts. Jak wiadomo po tym, jak padły dwie jej klacze (Amra i Preria) z czterech jakie przebywały w dzierżawie w janowskiej stadninie, znana hodowczyni z Anglii zabrała pozostał dwie klacze do siebie. I choć zgodnie z pierwotną umową, źrebaki od wszystkich tych klaczy miały być własnością stadniny, wyjechały one do Anglii i nie wróciły do Polski. Kierownictwo Agencji Nieruchomości Rolnych stało na stanowisku, że należy się o nie upomnieć, ale prezes Pietrzak zawarł z Shirley Watts ugodę, w myśl której żadna ze stron nie rości pretensji wobec drugiej strony.

 

No i czwarta istotna informacja, że tym razem mają dotrzeć na aukcję Chińczycy. W zeszły roku byli zapowiadani, ale nie dotarli.

 

Czy dotrą, a przede wszystkim, jaki będzie efekt finansowy tegorocznej aukcji Pride of Poland, przekonamy się 13 sierpnia.

Marek Szewczyk

 


Dodaj komentarz
Zasady komentowania*
Zawsze akceptuj komentarz zarejestrowanego użytkownika.
Tytuł*
Nazwa*
E-mail*
Strona www*
Ikona wiadomości*
       
Treść*
URL E-mail Link obrazka Zarządca obrazków Buźki Flash Youtube Kod Cytat

Pogrubienie Kursywa Podkreślenie Przekreślenie  Do lewej Wyśrodkowanie Do prawej  


Kliknij Podgląd aby zobaczyć zawartość po zmianach.
Opcje*
 
 
 
Kod potwierdzający*

Kliknij tutaj, aby odświeżyć obrazek, jeśli nie jest wystarczająco czytelny.


Wpisz znaki widoczne na obrazku
Kod rozróżnia małe i wielkie litery
Liczba prób, które możesz wykonać: 5