Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Marek Grzybowski odleciał

Nadesłany przez Marek Szewczyk Data 25.11.2019, 17:20:00

Na blogu Marka Grzybowskiego o tytule „Koń a sprawa polska” ukazał się kolejny jego tekst pt. „Meandry aukcji w Janowie”. Trochę się dziwiłem, że autor wraca do ostatniej aukcji, która miała miejsce w sierpniu, dopiero teraz – pod koniec listopada. Ale to nie tak. To nie jest tekst o tegorocznej aukcji, a głównie o przeszłości, kiedy aukcja była organizowana przez Animex, a potem przez Polish Prestige. Czyli głównie przez Marka Grzybowskiego, który ją najpierw przygotowywał wraz z innymi, a potem prowadził jako aukcjoner (już samodzielnie). A że robił to – mam na myśli prowadzenie, bo o przygotowaniach mam za małą wiedzę, aby się o tym wypowiadać - zawsze bardzo dobrze, to z zainteresowaniem przeczytałem cały tekst.  

 

Jeden akapit musiałem jednak czytać kilka razy. I za każdym razem się szczypać, czy aby dobrze widzę!



We fragmencie, który ma śródtytuł „Prowadzenie aukcji, licytacja.” Zacytuję z niego dwa fragmenty. Najpierw ten, który wzbudził zdziwienie, a potem ten, który wzbudził zdumienie.

 

Licytacja jest grą, którą prowadzi aukcjoner z klientami. Musi on mieć zaufanie u właścicieli koni i możliwość samodzielnej decyzji. Jego zadaniem jest uzyskanie maksymalnej ceny w sytuacji, gdy każdy z klientów stara się kupić jak najtaniej. Dużą rolę grają emocje, wypracowanie nastroju konkurencji pośród kupujących, dlatego niedopuszczalne jest rozwlekanie licytacji na kilka godzin.

 

Do tego miejsca czytałem i zgadzałem się z autorem. Ale kolejne zdanie przywołało wspomnienia. A zdanie to brzmi:

 

Błędem aukcjonera jest powtarzanie argumentu „no kupujcie bo będę musiał odesłać konia do stajni”, albo błagalne proszenie publiczności o oklaski, w sytuacji gdy kupujący oglądają się na siebie i nic się nie dzieje.

 

Byłem na kilku aukcjach prowadzonych przez Marka Grzybowskiego i pamiętam wypowiadane przez niego komunikaty, które brzmiały mniej więcej tak: „suma jaką mam obecnie jest poniżej ceny rezerwowej i jeśli nie będzie dalszych postąpień, to klacz (koń) będzie musiała wrócić do stajni.” Być może nie jest to dokładny cytat, ale sens tych komunikatów był mniej więcej taki.

Nawiasem mówiąc, takie same komunikaty wypowiadał niedawno Michał Romanowski na aukcji folblutów na Służewcu. Chyba nie ma innego sposobu, aby powiadomić potencjalnych kupców, że konia nie można sprzedać za tyle, ile jest na stole, skoro jest to poniżej ceny minimalnej wyznaczonej przez właściciela.

 

No i o ile dobrze pamiętam, Marek Grzybowski nigdy, ani za czasów Animexu, ani Polish Prestige, nie miał możliwości podejmowania samodzielnie decyzji co do ewentualnego sprzedania konia poniżej ceny rezerwowej. Widywałem zaś takie sytuacje, kiedy to po mniej czy bardziej dyskretnych konsultacjach z właścicielami, czyli dyrektorami stadnin, zapadała decyzja, że może przybić młotkiem daną cenę, choć jest niższa niż pierwotnie ustalono.

 

A co do proszenia publiczności o wsparcie, to pamiętam bardzo dobrze, że jak następował zastój w kolejnych postąpieniach, a oferowana cena była poniżej minimalnej (o czym Marek Grzybowski wiedział), to widzowie zaczynali zagrzewać kupców do dalszej akcji. Czy Marek Grzybowski ich o to prosił, czy robili to sami z siebie, tego już dobrze nie pamiętam, ale sam fakt, że publiczność oklaskami podgrzewała atmosferę podczas zamierania licytacji, miał miejsce wielokrotnie.

 

No i pamiętam też bardzo dobrze, jak w takich momentach zastoju do akcji wkraczała Izabella Pawelec-Zawadzka (a później Anna Stojanowska) i z głośników zaczynała płynąć opowieść o danej klaczy, o jej przodkach, o dokonaniach i klaczy i jej przodków w hodowli czy na ringach pokazowych bądź na torze wyścigowym. Marek Grzybowski miał dłuższą chwilę wytchnienia, po czym wkraczał znowu do akcji.  

 

Kolejny fragment to ten, po którym musiałem się szczypać. A brzmi on tak:

 

Aby zapobiec patowym sytuacjom stosowana jest cena rezerwowa i aukcjoner ma pełne prawo licytować „ze ścianami”. Nie jest to żadne oszustwo, którego dopatrywał się jeden z dziennikarzy „śledczych”. Jeden z prokuratorów zaś usiłował za oceanem ścigać amerykańskiego profesjonała, bo ten nie wytłumaczył się, od kogo otrzymał ostatni „bid”, po którym koń nie został sprzedany.  Aby zadbać o „uczciwość” aukcji Pride of Poland, podobno proszono o nadzór CBA, usiłowano też wspomóc aukcjonera i jego zespół elektronicznym systemem zgłaszania postąpień. To wszystko są poronione pomysły, świadczące o tym, że organizatorzy i decydenci nie bardzo rozumieją na czym polega aukcja koni arabskich, gdzie o wyniku decydują nie tyle obiektywne kryteria, co moment, nastrój, błysk urody podczas występu na aukcyjnym ringu.

 

Podczas aukcji nie są istotne obiektywne kryteria? Aukcjoner może licytować ze ścianą? I nie jest to oszustwo? Amerykański aukcjoner, który prowadził oszukańczą aukcję w 2016 roku, nie jest oszustem, tylko „profesjonałem”, a prokurator nie powinien go o nic pytać?

 

Czytam i oczom nie wierzę. Ktoś tu stracił kontakt z rzeczywistością. Kogoś tu – jak oto mówią Rosjanie – „opuścił rozum.”

 

Może to mnie? Może to ja już nie przystaję do dzisiejszej rzeczywistości. Rzeczywistości, w której szef NIK-u wynajmujący kamienicę za zaniżoną w stosunku do wartości rynkowej cenę jest człowiekiem „kryształowo uczciwym”. W której głosowania w sejmie trzeba powtarzać, bo „możemy przegrać”. W której premier dwa razy jest łapany na kłamstwie i skazywany za to sądowo. W której "minister sprawiedliwości" odwołuje z delegacji (czyli faktycznie degraduje) sędziego, który wydał wyrok, że kancelaria sejmu musi ujawnić listy poparcie dla powoływanych członków KRS. I tak dalej, i temu podobne. Takich przykładów można by mnożyć.

Może faktycznie – w takiej rzeczywistości licytowanie ze ścianą nie jest oszustwem.

 

Ale ja w takiej rzeczywistości nie chcę żyć. A Państwo?

Marek Szewczyk

 


Dodaj komentarz
Zasady komentowania*
Zawsze akceptuj komentarz zarejestrowanego użytkownika.
Tytuł*
Nazwa*
E-mail*
Strona www*
Ikona wiadomości*
       
Treść*
URL E-mail Link obrazka Zarządca obrazków Buźki Flash Youtube Kod Cytat

Pogrubienie Kursywa Podkreślenie Przekreślenie  Do lewej Wyśrodkowanie Do prawej  


Kliknij Podgląd aby zobaczyć zawartość po zmianach.
Opcje*
 
 
 
Kod potwierdzający*

Kliknij tutaj, aby odświeżyć obrazek, jeśli nie jest wystarczająco czytelny.


Wpisz znaki widoczne na obrazku
Kod rozróżnia małe i wielkie litery
Liczba prób, które możesz wykonać: 5