Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Odp.: Rzetelna informacja to podstawa

Autor: marek_szewczyk  Wysłano: 4.12.2019, 15:40:38

Zacznę od Paryża. Istotnie występ polskich koni pozostawił duży niedosyt. W przeciwieństwie do pani Kumanek na występy koni janowskich i michałowskich na międzynarodowych arenach patrzę „tym samym okiem” - cieszę się sukcesem i martwię porażką niezależnie od tego z której stadniny koń się wywodzi. Faktem jest, że jedyne co przywieźliśmy w tym roku z Paryża to dwa miejsca w TopTen klaczy młodszych dla Protekcji i El Bellissimy z Michałowa, bardzo pięknie pokazanych przez Pawła Syliwoniuka. Niestety żaden z janowskich koni do Top Ten się nie zakwalifikował. Istotnie rozczarowuje miejsce młodzieżowej czempionki Pustyni Kahila. Poganinka otrzymała nagrodę za najlepszy ruch, co też jest sukcesem. To, że Wieża Mocy i Zigi Zana, pierwotnie zgłoszone nie pojechały do Paryża rzeczywiście świadczy o tym, że w ocenie stadniny nie miały szansy na złoty medal i zwyciężyła troska o dobrostan już dość wysoko źrebnych klaczy. Czy to ma być dowód na tak wielką w porównaniu do Janowa klęskę? Nie rozumiem. Ale powtarzam jeszcze raz - uważam, że wprowadzanie atmosfery współzawodnictwa między stadninami w sytuacji, gdy „arabski pociąg odjeżdża” nie ma sensu. Nie wiem, gdzie jest przyczyna porażki - czy w przygotowaniu i wyborze koni, czy w braku doświadczonego „pańskiego oka” jak pisze pan redaktor Szewczyk. A może jest gorzej - może coraz trudniej jest znaleźć w stajniach konie, które mogą wygrywać w Aachen i Paryżu? Może po prostu zaczynamy odczuwać skutki nieprzemyślanych sprzedaży i nietrafionych stanówek? Żaden z roczniaków, szczególnie michałowskich (pani Beato, proszę się ucieszyć) ani w Aachen, ani w Paryżu nie miałby czego szukać. To co będzie za rok? To sprowadza nas do aukcji na wyścigach, konferencji prasowej. Czytając sprawozdanie pani Beaty zastanawiałam się czasem, czy aby byłyśmy na tym samym wydarzeniu.

Konferencję otworzyło wystąpienie pana ministra Ardanowskiego, bardzo emocjonalne. Padły różne stwierdzenia, ale ogólna wymowa była taka, że hodowla ma się świetnie, wszystkie głosy, że zwolnienie dwóch panów jest dla niej zagrożeniem są nieuprawnione i jest to po prostu pieniactwo. Wobec dużego poziomu emocji nikt tej sprawy w
pytaniach nie podnosił. Pan minister mówił o hodowli koni w ogóle, nie tylko arabskich. Była mowa o konieczności zapewnienia kontynuacji kadr i stypendiach. Idea słuszna, ale jako belfer spytam - od kogo ci młodzi adepci maja się uczyć? Była mowa o tym, że hodowla to misja i może liczyć na wsparcie finansowe państwa, ale bez żadnych konkretów. Jeśli tak, to wyprzedaż janowskich klaczy dla ratowania finansów stadniny może nie jest konieczna? Była mowa o konkursach na stanowiska prezesów stadnin państwowych, ale moim zdaniem nazwy stadnin w Janowie i Michałowie wówczas nie padły (co oczywiście nie oznacza, że konkursy tych stadnin nie obejmą).

Pan Chalimoniuk mówił o potrzebie popularyzacji wyścigów, planach by to osiągnąć i jednocześnie wspomóc rodzimą hodowlę koni pełnej krwi. Było też oczywiście o aukcji ze szczególnym uwzględnieniem nowego pomysłu - licytacji dzierżaw naszych klaczy arabskich. Pomysł dość kontrowersyjny, zapewne będący pokłosiem budzących powaźne wątpliwości dzierżaw duetu Grzechnik Sztuka. Pan Chalimoniuk przedstawiał jego jasną stronę- promocja naszej hodowli za pieniądze dzierżawcy, bez straty potomstwa. Brakowało mi refleksji jak umożliwienie szerokiego dostępu zagranicznym hodowcom do naszych najlepszych klaczy i uzyskanie od nich potomstwa wpłynie na popyt na nasze konie bardzo dobrej i średniej jakości? A takie sprzedawaliśmy z sukcesem na aukcjach.
Pan Chalimoniuk powiedział także, że ceny rezerwowe na klacze aukcyjne są równe cenom ofertowym. Oznacza to, że o ile oferenci się nie rozmyślili, iż szansy na to że młode janowskie gwiazdy ocaleją, bo nikt cen rezerwowych nie przebije nie ma.

Potem przyszedł czas na pytania. Pierwsze zadał dziennikarz z TVN i spytał o list otwarty pani Aliny Sobieszak do ministra Ardanowskiego. Odpowiedź pana ministra była bardzo emocjonalna - w skrócie można ją streścić tak: konie wytypował prezes stadniny, podpisał listę główny hodowca a tzw. środowisku nic do tego. Koniec, kropka.

Uzupełniając omówienie pytań pana redaktora Szewczyka pominęła Pani pytanie zadane w kontekście programu promowania młodych hodowców. Pan Szewczyk pytał o zwolnienie młodych hodowców ze stadnin półkrwi - młodych, zdolnych, a wyrzuconych z pracy przez szefów z dobrozmianowego nadania nie mających z hodowlą koni nic wspólnego. Pan minister odpowiedział, że Ci szefowie mieli do tego prawo - „ nie mam pańskiego płaszcza..”Muszę powiedzieć, że ta odpowiedź nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia.

A teraz moje pytania. Sprawa Emandorii wyniknęła w ich kontekście. Ja prosiłam o sprecyzowanie pozwalającego na bardzo szeroką interpretację zapisu w katalogu aukcyjnym - „ dwa embriony, pierwszy dla dzierżawcy, drugi dla właściciela”. Pytałam, czy to oznacza prawo do dwukrotnego zapłodnienia, czy do uzyskania dwóch ciąż? Pytałam także o kwestię wyboru kliniki, w której ma być dokonywany embriotransfer - czy prawo wyboru należy do właściciela, czy do dzierżawcy. W przeciwieństwie do pani Beaty, odniosłam wrażenie, że dokument precyzujący warunki dzierżaw, który ma być jednolity i obowiązywać obie stadniny państwowe był jeszcze w fazie roboczej. Pytania zostały potraktowane poważnie i odpowiedzi były merytoryczne. Wynikało z nich, że w dokumencie będzie sprecyzowane, że „dwa embriony” oznacza dwukrotne zapłodnienie, a klinikę będzie wybierał właściciel. Potwierdzam pozostałe informacje pani Kumanek.
Sprawa Emandorii wyniknęła w kontekście pytania o wybór kliniki - Emandoria rzeczywiście przeszła skręt kiszek, a zarodka nie udało się skutecznie pobrać. Pan Chalimoniuk przedstawił pogląd, że gdyby nie obecność w Privilege, klacz by najprawdopodobniej padła i że operacja zrobiona w klinice na Służewcu była zrobiona wadliwie. Nie wiem. Operacja na Służewcu była robiona, gdy Emandoria była źrebna. Uratowano klacz, urodził się zdrowo źrebak. Doszły mnie słuchy, że Emandoria miała wrócić na drobny zabieg zabezpieczający ją przed ponownym skrętem kiszek. Nastąpiło wiadome trzęsienie ziemi w stadninach i klacz do kliniki nie wróciła. W Michałowie stała na trocinach, dbano by nie dostawała zbyt dużo objętościowej paszy. Czy w Privilege było podobnie? Nie wiemy. Po prostu mamy zbyt mało rzetelnych informacji, by cokolwiek twierdzić na pewno. Byłoby bardzo niedobrze, gdyby Michałów nie dochował się potomstwa od Emandorii także w roku 2021. Oznaczałoby to trzy kolejne zmarnowane sezony, a klacz młoda już nie jest. Emandoria miała wrócić w grudniu, pojechała do Privilege na zabieg embriotransferu, a nie w dzierżawę, tymczasem Privilege reklamuje się Emandorią, co moim zdaniem jest nieuprawnione delikatnie mówiąc.

Agnieszka Bojanowska
Dodaj komentarz
Zasady komentowania*
Zawsze akceptuj komentarz zarejestrowanego użytkownika.
Tytuł*
Nazwa*
E-mail*
Strona www*
Ikona wiadomości*
       
Treść*
URL E-mail Link obrazka Zarządca obrazków Buźki Flash Youtube Kod Cytat

Pogrubienie Kursywa Podkreślenie Przekreślenie  Do lewej Wyśrodkowanie Do prawej  


Kliknij Podgląd aby zobaczyć zawartość po zmianach.
Opcje*
 
 
 
Kod potwierdzający*

Kliknij tutaj, aby odświeżyć obrazek, jeśli nie jest wystarczająco czytelny.


Wpisz znaki widoczne na obrazku
Kod rozróżnia małe i wielkie litery
Liczba prób, które możesz wykonać: 5