PS. Zapomniałem o pewnej „winie”

Data 23.02.2018, 11:51:43 | Temat: Felietony

Niech to diabli – zapomniałem, a to istotna sprawa. Dziękuję Irenie Cieślak za przypomnienie (na FC), jak to było. Skleroza tym bardziej boli, że przecież sam o tym pisałem.

 

Nieprawda, jak napisałem w poprzednim tekście, że „bogu ducha winny Jerzy Białobok oberwał rykoszetem”. Był „winny”, a jakże. Nie chciał wypłacić senatorowi nienależnego odszkodowania za źrebaka, który padł w Michałowie, kiedy był razem z matką, która miała być pokryta Eksternem. Zresztą przypomnę jak to było, cytując cały fragment ze wspomnianego tekstu – „Potyczki senatora z arabiarzami” (9 III 2016).


W ubiegłym roku (czyli w 2015 – przyp. M.Sz.) w Michałowie przebywała inna klacz senatora Dobrzyńskiego – Estopa. Przyjechała źrebna Eksternem, urodziła źrebaka (klaczkę) i miała być ponownie pokryta tym sławnym reproduktorem, który jest własnością michałowskiej stadniny. Estopa długo czekała na skonsumowanie ponownego mariażu z Eksternem, gdyż pan senator zwlekał z zapłaceniem kosztów krycia, a są one niemałe, bo 7000 zł – dla polskich hodowców – dla pozostałych 14 tys. zł (Michałów brał opłatę za krycie Eksternem „z góry”). Tymczasem w czerwcu 2015 roku stadninę nawiedziła epidemia rodokokozy. Padły trzy źrebaki michałowskie oraz klaczka senatora. Jan Dobrzyński zażądał w zamian odszkodowania - podarowania mu klaczy po tym samym ogierze co źrebak, czyli po Eksternie. Po sekcji zwłok, która ustaliła, że przyczyną zgonu była nieuleczalna choroba - wstrząs anafilaktyczny i nikt nie miał na  nią wpływu, stadnina uznała, że roszczenie jest bezzasadne.

 

I tak Jerzy Białobok dołączył do Anny Stojanowskiej, czyli do zbioru osób, które się naraziły senatorowi PiS.

 

Popatrzmy. Prezes spółki skarbu państwa broni majątku państwa przed nienależnym roszczeniem senatora, a urzędnik państwowy, jakim jest minister rolnictwa, Krzysztof Jurgiel, daje zielone światło, aby prezesa-państwowca za to ukarać. Dlaczego? Bo senator jest jego koleżką (prowadził jego biuro poselskie). I tak prywata staje się ważniejsza od interesu państwa. Tak działa „dobra zmiana” – przynajmniej w tym obszarze, czyli w państwowej hodowli koni arabskich w Polsce.

 

Przepraszam Jerzego Białoboka, że zapomniałem o tym, że on też był „winny”.

Marek Szewczyk

 

 





Ten artykuł pochodzi ze strony HipoLogika Marka Szewczyka
http://hipologika.pl

URL tej publikacji:
http://hipologika.pl/modules/news/article.php?storyid=316