Czy to o to chodzi?
Wracam jeszcze raz do zjazdu sprawozdawczo-wyborczego PZJ, a konkretnie do jednego wątku. Nie daje mi spokoju, jak to się stało, że tak skutecznie i sprawnie działający rzecznik dyscyplinarny, jak Piotr Rachwał, został odwołany. W głosowaniu otrzymał 46 głosów „za”, gdy tymczasem jego kontrkandydat, Mateusz Cichoń, dostał o jeden głos więcej.
Mogę zrozumieć (choć nie pochwalam), że kilku byłych członków komisji rewizyjnej, czy nawet zarządu, oburzonych na Piotra Rachwała, że śmiał ich wzywać przed swoje oblicze w związku z prowadzeniem postępowań – a trzeba podkreślić, że wszczynał je nie z własnej inicjatywy, tylko na skutek zawiadomień składanych przez członków jeździeckiej społeczności – nie chciało na niego głosować.
Kilka osób noszących w sercach urazę, nawet jeśli zdołało przekonać do swojego (nieobiektywnego) punktu widzenia kilka następnych, to mogło dać kilkanaście osób gotowych głosować „przeciw”. Tymczasem przeciwnych temu, aby Piotr Rachwał piastował nadal funkcję rzecznika dyscyplinarnego, było aż 39 delegatów.
Co było powodem, że tych przeciwników Piotra Rachwała zrobiło się tak dużo? I dlaczego do tej koalicji przystąpił Mateusz Cichoń?
Próba znalezienia odpowiedzi na te pytania męczy mnie od kilku dni, aż do dziś. Bo dzisiaj ktoś mi podpowiedział, abym uważnie przeczytał to, co wisi na stronie PZJ w zakładce „aktualności” pod datą 22 października. A tytuł tego dokumentu to Zmiany do regulaminu ujeżdżenia 2026. De facto są to propozycje zmian, jakie zgłosiło kilka osób związanych w różny sposób z ujeżdżeniem.
Jedna z tych propozycji brzmi tak:
Wprowadzenie na zawodach regionalnych możliwości przejazdów próbnych poza konkursami głównymi. Taki postulat zgłosiła pani Lilianna Jachimowicz. I obszernie to uzasadniła:
Jest duże zainteresowanie ze strony zawodników możliwością próbnych przejazdów dla młodych koni, koni rozpoczynających starty na danym poziomie, koni nadwrażliwych i z problemami behawioralnymi oraz dla zawodników sprawdzających swoje aktualne możliwości – bez publikacji wyników, bardziej w ramach familaryzacji. Wprowadzenie takiej formy miałoby wiele korzyści również dla pozostałych interesariuszy: organizatorom przyniosłoby to dodatkowe opłaty, komisarze mogliby monitorować pobyt takich koni dzięki wprowadzeniu na oficjalne listy, sędziom można by wliczać ocenione przejazdy do ich pensum na dany dzień, trenerzy mogliby efektywnie zachęcać swoich podopiecznych lub właścicieli koni do rozpoczęcia właściwej kariery sportowej, można by też przy takiej okazji sprawdzać konie przeznaczone do sprzedaży. Nie bez znaczenia jest również wzgląd na dobrostan koni, które przy nadwrażliwości na bodźce zewnętrzne można łagodnie i bez presji na wynik wprowadzać w warunki startowe. Są więc przesłanki zarówno ekonomiczne, jak i merytoryczne.
W dalszej części precyzuje, jak te „przejazdy próbne” wpisać w strukturę zawodów, i pisze m.in. tak:
Zawodnika i konia obowiązują wszystkie zasady dotyczące uczestnictwa w zawodach, po czym je wymienia:
• W przypadku koni: limit dziennych startów (równoznaczny ze startami w konkursach), wiek minimalny, licencja roczna lub jednorazowa, odpowiednie szczepienia w paszporcie;
• W przypadku zawodnika – aktualna licencja OZJ/PZJ, limit startów dziennych i wiekowy, odpowiednie uprawnienia;
• Konie startujące w przejazdach próbnych obowiązuje lista startowa oraz numery identyfikacyjne koni;
• Organizator może ustalić za przejazdy próbne opłatę wyższą niż za standardowe starty w konkursach.
Czy to faktycznie wszystkie zasady obowiązujące na zawodach? Zaraz do tego wrócę.
Wniosek o wprowadzenie takich przejazdów „próbnych” poparł też Jacek Ryczywolski, precyzując, jak to widzi:
Dopuszczenie przejazdów szkoleniowych jedynie na zawodach rangi regionalnej lub wprowadzenie przejazdów pokazowych, których wyników się nie publikuje i wtedy koń nie może startować w rywalizacji normalnej.
Podobnie brzmi postulat zgłoszony przez Marcina Woldańskiego. A mianowicie: Wprowadzenie przejazdów "pokazowych", których wyniki nie będą publikowane, zaś zawodnik może otrzymać arkusz po dodatkowej opłacie.
Rozwinięcie tego postulatu brzmi zaś tak (pisownia oryginalna):
Przejazdy możliwe są w każdym z rodzajów konkursów, i przy udziale w nich koń nie może starować w innych rodzajach konkursów na zawodach (przejazdy zaliczane do wyników). Takie rozwiązanie pozwala na zapoznanie koni handlowych z warunkami na zawodach, a w przypadku niepowodzenia nie publikowane są wyniki. Jest to mechanizm, który może również zwiększyć rentowność zawodów. Rekomenduję wprowadzenie rozwiązania na zawodach rangi ZR i ZO.
Jak widać zwolenników „przejazdów próbnych” na zawodach w ujeżdżeniu jest sporo. Czy to chodzi o młode konie „z problemami behawioralnymi”. Nie oszukujmy się. Chodzi o młode konie handlowe.
Jeśli te „przejazdy próbne” zostaną wprowadzone do regulaminu ujeżdżenia na rok 2026, to czy faktycznie owe konie będą obowiązywać „wszystkie zasady dotyczące uczestnictwa w zawodach”?
Zasadnicze pytanie, jakie się rodzi, brzmi - czy konie biorące udział w „przejazdach próbnych” będą podlegać kontroli antydopingowej?
Ponieważ nikt ze zgłaszających propozycję, aby wprowadzić „przejazdy próbne”, nie zająknął się na ten temat, zachodzi podejrzenie, że ma to być sposób na ominięcie ewentualnej kontroli antydopingowej.
Młody koń handlowy jest przywożony na zawody w ujeżdżeniu. Wykonuje program na czworoboku, a sędziowie oceniają ten przejazd. Zawodnik może potem wziąć ów arkusz ocen. Ktoś może też nagrać ten „próbny przejazd”. Arkusz i film z przejazdu będą potem ważkimi argumentami przy sprzedaży konia. A jeśli konie z tych „próbnych przejazdów” nie będą podlegać kontroli antydopingowej, to jest duże prawdopodobieństwo, że będą dopingowane, aby uzyskać lepszy efekt wizualny.
Czy to o to chodzi w tym wszystkim? Czy o to chodzi, aby rzecznik dyscyplinarny nie był taki pryncypialny w zwalczaniu dopingu u koni? I dlatego skutecznego w walce z dopingiem rzecznika zastąpił ktoś, kto będzie bardziej spolegliwy wobec środowiska ujeżdżeniowego, a konkretnie wobec tych, dla których nie sport jest celem nadrzędnym, a handel młodymi, obiecującymi końmi?
Nie wiem, na jakim etapie jest regulamin konkurencji ujeżdżenia na rok 2026. Czy i jakie propozycje zmian zostały przez komisję ujeżdżenia uwzględnione. I co zostanie przedstawione zarządowi PZJ do akceptacji.
Wiem jedno, jeśli propozycje „przejazdów próbnych” zostaną zaakceptowane, to musi być w regulaminie bardzo wyraźnie wyartykułowane, że konie biorące udział w tych konkursach podlegają kontroli antydopingowej na tych samych zasadach, co wszystkie inne.
Marek Szewczyk

