Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
Archiwa
 

Archiwa

A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Populizm, populizm…

Nadesłany przez Marek Szewczyk 31.03.2026, 21:04:54 (577 odsłon)

Kilka dni temu (konkretnie 25 marca) Jarosław Zalewski, pracownik toru wyścigowego na wrocławskich Partynicach, a jednocześnie członek Rady Polskiego Klubu Wyścigów Konnych, złożył na ręce Moniki Słowik, przewodniczącej tejże Rady wniosek, aby zwołała w trybie pilnym posiedzenie Rady PKWK "w celu rozpatrzenia i przegłosowania wniosku Rady do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi o odwołanie Prezesa Polskiego Klubu Wyścigów Konnych – Pana Pawła Gocłowskiego."



W pierwszym zdaniu uzasadnienie tego wniosku Jarosław Zalewski pisze o „niewystarczającej realizacji ustawowych zadań PKWK – szczególnie w zakresie promocji wyścigów konnych.

 

Z konstrukcji tego zdania można wysnuć wniosek, że – zdaniem kolegi Zalewskiego - prezes Gocłowski zaniedbuje w sposób szczególny kwestię promocji wyścigów konnych, ale w innych obszarach także realizuje swoje ustawowe zadania w sposób niewystarczający.

 

No to przyjrzyjmy się tym zadaniom. Znajdziemy je w ustawie o wyścigach konnych, w rozdziale 2, w artykule 5.1, gdzie możemy przeczytać, co do zadań klubu należy. Te trzy główne zadania sformułowane są tak:

1) Ustalanie warunków rozgrywania gonitw oraz czuwanie nad ich przestrzeganiem;

2) Działanie na rzecz umacniania i doskonalenia hodowli koni;

3) Działanie na rzecz rozwoju wyścigów konnych.

 

Zwraca uwagę, że w żadnym z tych trzech punktów nie pojawia się zadanie w postaci „promocji wyścigów konnych”. Oczywiście, w działaniu na rzecz rozwoju wyścigów konnych mieści się także ich promocja, ale nie jest ona wybita na pierwsze miejsce.

 

Jaką rolę w promocji wyścigów konnych ustawodawca przypisuje PKWK dobrze obrazuje pkt. 2 artykułu 5, gdzie jest mowa o tym, że Klub realizuje swoje zadania w szczególności przez – i tutaj następuje wyliczanka 18 punktów drobiazgowo opisujących, czym PKWK ma się zajmować. Nie będę Czytelników zanudzał cytowaniem kolejnych punktów, każdy zainteresowany może je przeczytać w ustawie o wyścigach konnych. Siedemnaście z tych punktów można określić słowami, które kolega Zalewski – trafnie zresztą – użył w innym fragmencie swoje uzasadnienia – są to „zadania regulacyjno-nadzorcze”.

 

Dopiero pkt. 18 mówi o zadaniu w postaci „promocji wyścigów konnych”. Gdyby ustawodawca uważał, że zadaniem nr 1 PKWK jest promocja wyścigów konnych, to ten punkt nie były ostatnim w wyliczance zadań, tylko byłby pierwszym w art. 5, pkt. 1, który brzmi: „do zadań Klubu należy”.

 

Popatrzmy teraz na strukturę organizacyjną ciała, jakim jest PKWK. Twór ten liczy 10 etatów, a dwa najważniejsze działy, to dział ksiąg stadnych, obsługujący hodowców koni dwóch ras koni biorących udział w wyścigach konnych – pełnej krwi angielskiej oraz czystej krwi arabskiej, oraz tzw. dział selekcji, czyli komórka obsługująca trenerów, jeźdźców, właścicieli biegających na torach koni i nadzorująca zgodność gonitw z regulaminami. Jest też dział organizacyjny, którego zdaniem jest obsługa pracy biura. Nie ma w strukturze PKWK działu, który miałby się zajmować promocją wyścigów konnych.

 

A poza tym skąd PKWK miałby brać pieniądze na szeroko zakrojoną akcję promocyjną? Budżet tego ciała jest skromy. Odpisy od obrotów w zakładach wzajemnych w wysokości 2%, za rok 2025 były na poziomie 300 tys. zł. Oczywiście PKWK ma też dotacje celowe z ministerstwa rolnictwa, ale jak ich nazwa mówi, muszą być wydatkowane tylko na owe zadania celowe. Są jeszcze pieniądze z czynszu, jaki na rzecz PKWK płaci Totalizator Sportowy z tytułu użytkowania terenów i obiektów, których formalnych właścicielem jest skarb państwa, a PKWK jego plenipotentem w tym obszarze.

 

Mimo skromnego budżetu PKWK spora część pieniędzy z niego wraca do środowiska wyścigowego. Do tego wątku wrócę za chwilę. Tylko zacytuję inny fragment uzasadnienia wniosku Jarosława Zalewskiego mającego na celu odwołanie obecnego prezesa PKWK, Pawła Gocłowskiego. Oto ten fragment:

 

 „W okresie sprawowania funkcji przez obecnego prezesa nie nastąpiła żadna istotna poprawa w kluczowych obszarach, szczególnie w promocji i rozwoju wyścigów. Postulowane od lat zmiany systemowe (m.in. realny wzrost premii hodowlanych oraz skuteczna strategia promocyjna) nie zostały wdrożone.

  

Te zarzuty nie znajdują potwierdzenia w liczbach. Są po prostu nieprawdziwe. Pawła Gocłowskiego ówczesny minister rolnictwa Czesław Siekierski (mimo negatywnej opinii ówczesnego składu Rady PKWK) powołał na funkcję prezesa 15 marca 2024 roku. Czyli dwa pełne sezony wyścigowe przebiegły pod jego wodzą.

 

Na internetowej stronie PKWK można znaleźć liczby obrazujące kilka ostatnich sezonów. I o ile w latach 2022-2024 widać pewną stagnację, o tyle w roku 2025 wiele wskaźników poszło w górę.

 

Już choćby liczba gonitw. W sezonie 2024 było ich 512, a w 2025 - 519.  Wzrost może niewielki, bo o 7 gonitw, ale wzrost.

 

A jeśli chodzi o premie hodowlane, to te, które PKWK przeznaczył dla właścicieli koni krajowej hodowli, w sezonie 2025 wyniosły 950 880 złotych, czyli wzrosły o 61,8% w stosunku do roku poprzedniego (442 600 zł). Nagrody dla hodowców wzrosły z 397 026 zł do 454 652.

Suma wszystkich nagród oraz premii dla właścicieli i hodowców w sezonie 2025 wyniosła 15 532 736 zł w stosunku do  12 358 136 zł z sezonu 2024, czyli nastąpił wzrost o 25,7%.

Wreszcie obroty w zakładach wzajemnych na gonitwy rozgrywane w kraju na wszystkich trzech polskich torach  wyniosły 15 524 964 zł, co w porównaniu do sezonu poprzedniego (13 809 608 zł) oznacza wzrost o 12,4%.

 

Jak można więc napisać, że „nie nastąpiła żadna istotna poprawa”, że nie nastąpił „realny wzrost premii hodowlanych”! Takie opinie to nie tylko manipulacja. To po prostu nieprawda!

 

Jarku – pozwolisz, że w imię starej znajomości, która sięga czasów, kiedy ja kierowałem „Koniem Polskim”, a ty dostarczałeś do redakcji bardzo dobrych zdjęć z imprez jeździeckich (miło wspominam te czasy), będę się do Ciebie zwracał po imieniu. Przykro mi skonstatować, że zapisałeś się do – niestety licznego w naszym kraju - zbioru populistów. W polityce mamy ich na pęczki. Działają na tej zasadzie – głosujcie na nas, bo to co jest teraz (np. drożyzna), zniknie, kiedy nas wybierzecie i to my będziemy rządzić. Duża część naszego społeczeństwa wierzy w takie zapewnienia i głosuje na populistów, nawet jeśli nie próbują nawet pokazać, w jaki sposób zamierzają poprawić sytuację, jak dojdą do władzy. Inna część nie wierzy na słowo, oczekuje pokazania konkretnych rozwiązań, które mają poprawić sytuację. Jak tych rozwiązań populiści nie są w stanie pokazać, to głosów ludzi, którym sama wiara na słowo nie wystarcza, nie zdobędą.

 

Niestety, widać, że populistów na świecie przybywa, a trzeźwo myślący zaczynają być w mniejszości.

Ja należę do tych ostatnich i nie dam się nabrać na Twoje populistyczne pohukiwanie, zwłaszcza, że jak pokazują liczby, uciekasz się w swoim wniosku do podawania nieprawdy.

 

Ustosunkuję się teraz do Twojego ostatniego zarzutu. Piszesz, że „obecny prezes funkcjonuje przede wszystkim jako urzędnik wykonujący podstawowe zadania regulacyjno-nadzorcze, bez widocznego impulsu rozwojowego i marketingowego.

 

Nie będę z tym stwierdzeniem polemizował. Tak, Paweł Gocłowski jest przede wszystkim urzędnikiem państwowym. Jeśli ustawa o wyścigach konnych w 17 (na 18) punktach opisuje zadania, które ma do wykonania PKWK, a są to – jak słusznie zauważyłeś  – „zadania regulacyjno-nadzorcze” – to rzetelnie wykonujący te zadania urzędnik jest właściwą osobą na właściwym miejscu.

 

Piszesz pod koniec swego wniosku, że „w obecnych czasach na stanowisku prezesa PKWK potrzebny jest przede wszystkim menadżer z wizją i umiejętnościami strategicznymi, zdolny do dynamicznego rozwoju branży, pozyskiwania sponsorów, budowania marki oraz skutecznej promocji na rynku krajowym i międzynarodowym.

 

Są to słowa chwytliwe, które zapewne pięknie brzmią w uszach ludzi, którzy są pasjonatami wyścigów konnych w Polsce. Oczywiście, byłoby pięknie, gdyby pojawił się ktoś, kto nie tylko by dobrze i ze znawstwem wykonywał tę urzędniczą część obowiązków prezesa PKWK (a są one same w sobie niemałe), a do tego był charyzmatycznym menedżerem z wizją, do której potrafiłby porwać nie tylko tłumy, ale przede wszystkim przekonać decydentów.

 

Jarku znasz taką osobę? Jeśli tak, to podaj jej nazwisko. Jeśli na horyzoncie jest ktoś, kto spełnia te wszystkie kryteria, to ja chętnie się przyłączę do kampanii na rzecz tej osoby. Bo przecież mnie też zależy, aby na wyścigach konnych w Polsce było lepiej, a nie gorzej.

  

Czy to może Ty masz być tym kandydatem? Wszyscy w środowisku wyścigowym wiedzą, że w lutym 2024 roku, kiedy poprzednia rada PKWK wydała negatywną opinię co do kandydatury Pawła Gocłowskiego na funkcję prezesa polskiego Jockey Clubu, to twój pryncypał, Jerzy Sawka, prowadził szeroką akcję promowania Twojej osoby na tę funkcję. Czy te nadzieje odżyły po niedawnej wizycie obecnego ministra rolnictwa, Stefana Krajewskiego, na torze partynickim, kiedy zapewne mieliście okazję do przekonywania go do swoich pomysłów?

 

Tylko Jarku – przy całej sympatii do Ciebie po starej znajomości - kiedy pomyślę, że to Ty miałbyś być owym „menedżerem z wizją i umiejętnościami strategicznymi, zdolnym do pozyskiwania sponsorów, budowania marki, oraz skutecznej promocji na rynku krajowym i międzynarodowym”, to ogarnia mnie pusty śmiech.

 

Ty, który wraz ze swoim pryncypałem, żyjecie sobie na Partyniach jak pączki w maśle. Miasto Wrocław rokrocznie pompuje w Partynice wiele milionów złotych. Przykładowo na rok 2026 jest to ok. 17,5 mln, z czego ok. 7,5 mln na „realizację zadań statutowych jednostki” (czyli Partynic). A waszym  niewątpliwym sukcesem jest to, że tor jest tłumnie odwiedzany przez Wrocławian. Ale przychodzą głównie popiknikować. Od czasu do czasu ktoś postawi kilka zł na jakiegoś konia. Obroty w zakładach wzajemnych są skromne. Kiedy jakiś czas temu pytałem Cię, czy was (czyli Ciebie i Twojego pryncypała) nie martwi, że obroty są tak niskie, odpowiedziałeś, że grą w totalizatorze zajmuje się spółka córka Totalizatora Sportowego – Traf i to ich zadaniem jest troszczyć się o reklamę i wzrost obrotów w zakładach wzajemnych.

 

To było kilka lat temu. Co się od tego czasu zmieniło w Twoim myśleniu i działaniu? Obroty w zakładach wzajemnych na partynickim torze wzrosły z ok. 1,5 mln w roku 2024, do ok. 1,8 mln w sezonie 2025. Czy ten wzrost o 300 tys. zł to efekt tego, że teraz odkryłeś w sobie talenty menedżerskie i cudowną receptę jak rozreklamować wyścigi konne we Wrocławiu i teraz spieszysz, aby ten wspaniały model wprowadzać na wszystkich trzech torach wyścigowych w Polsce?

 

Jarku! Na zakończenie powiem tak – jestem bardzo rozczarowany, że pokazałeś tę populistyczno-demagogiczną twarz. Mam nadzieję, że na te plewy nie nabiorą się ani członkowie Rady PKWK, ani obecny minister rolnictwa.

Marek Szewczyk

 

 

Wersja do druku Powiadom znajomego o tym artykule Utwórz .pdf
 
Komentarze są własnością ich autorów. Twórcy serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za ich treść.

Autor Wątek
Gość
Wysłano: 01.04.2026, 21:32  Uaktualniono: 02.04.2026, 13:11
 pitu, pitu
Marku,
popełniłeś największy grzech dziennikarski, zlekceważyłeś fakty. Nie po raz pierwszy zresztą. Powszechnie wiadomo, że nie staram się o stanowisko Prezesa PKWK. Tak więc większość Twojego wywodu można spokojnie wyrzucić do kosza.

Czytałem Twój felieton z prawdziwym zdumieniem. Zamiast merytorycznej dyskusji o stanie polskich wyścigów konnych dostaliśmy klasyczny przykład bagatelizowania problemu i personalnego ataku na osobę, która ma odwagę powiedzieć głośno to, co większość środowiska myśli od miesięcy.
Nazywanie wniosku o odwołanie Prezesa Pawła Gocłowskiego „populizmem” to tani chwyt retoryczny, który ma zasłonić fakt, że po prostu bronisz status quo i obecnego Prezesa.

A przecież Ty potrafiłeś, gdy spostrzegłeś, że funkcja Cię przerosła, zrezygnować po 31 dniach ze stołka Prezesa PZJ.

1. O „promocji, której ustawa nie wymaga”
Piszesz, że promocja wyścigów jest dopiero punktem 18 w wyliczance zadań PKWK i dlatego nie można jej traktować priorytetowo.
To intelektualna manipulacja.
Art. 5 ust. 1 pkt 3 ustawy o wyścigach konnych jasno stanowi, że do zadań Klubu należy „działanie na rzecz rozwoju wyścigów konnych”. Promocja nie jest „dodatkiem” – jest integralną częścią rozwoju. Gdybyś przeczytał ustawę do końca, zauważyłbyś, że celem całego systemu jest umacnianie hodowli poprzez wyścigi. A bez promocji i rozwoju nie ma ani nowych właścicieli, ani nowych koni, ani pieniędzy.
Twoje wywody o tym, że PKWK ma tylko 10 etatów i nie ma działu promocji, są po prostu przyznaniem się do porażki obecnego kierownictwa. To nie jest usprawiedliwienie – to dowód, że Prezes Gocłowski przez dwa lata nie zbudował nawet podstawowej struktury, która mogłaby realizować ustawowy obowiązek rozwoju.

2. O liczbach, które „nie kłamią” (bo wybrałeś tylko te wygodne)
Gratuluję selektywnego czytania statystyk.
Tymczasem rzeczywistość wygląda tak:
premie właścicielskie od lat są na tym samym poziomie
premie hodowlane po wzroście w latach 2023-2024 do 20 i 25%, spadły w 2025 do 15%
spada liczba koni w treningu
dramatycznie spada liczba folblutów w hodowli (głównej rasy wyścigowej),
polski turf jest praktycznie niewidoczny w mediach masowych i wśród potencjalnych sponsorów,
brak jakiejkolwiek spójnej strategii promocyjnej, słynne jest stwierdzenie Prezesa Gocłowskiego, że „polskie wyścigi nie potrzebują wizji”
To nie są „plotki”. To są fakty, które zna całe środowisko. Ty ich po prostu nie chcesz zauważyć.

3. O „populizmie”
Najzabawniejsze jest to, że Ty – autor felietonu oskarżającego mnie o populizm – sam używasz klasycznej populistycznej taktyki: „znam się z Tobą od lat, więc jak możesz…”.
Stara znajomość nie zwalnia z krytyki. Wręcz przeciwnie – zobowiązuje do szczerości.
Nie składam wniosku o odwołanie Prezesa Gocłowskiego dlatego, że „coś mi się nie podoba”. Składam go, bo przez dwa lata nie nastąpiła żadna istotna poprawa w kluczowych obszarach, a negatywne trendy (spadek pogłowia folblutów i koni w treningu) się pogłębiają.
Rada PKWK wydała negatywną opinię o kandydaturze Pawła Gocłowskiego jeszcze przed jego powołaniem. Minister i tak go powołał. Czas, żeby Rada wykonała swoją ustawową rolę i oceniła efekty jego pracy.

Podsumowanie
Marku, populizmem nie jest mówienie prawdy o regresie branży.
Populizmem jest udawanie, że „wszystko gra”, podczas gdy polska hodowla pełnej krwi angielskiej kurczy się w oczach, a polski turf pozostaje prowincjonalnym klubem dla wąskiego grona wtajemniczonych.
Czas na zmianę - na normalny, profesjonalny management, który będzie umiał współpracować z Totalizatorem Sportowym i realnie rozwijać wyścigi.


Dodatkowo odniosę się do Twojego zarzutu, że „z Sawką siedzimy na Partynicach jak pączki w maśle”.
To nie tylko tani chwyt. To po prostu kłamstwo, które obraża pracę, jaką my (i nasz zespół) wykonujemy na tym torze od 13 lat.
Fakty, a nie bajki:
Do 2013 roku – dokładnie wtedy, kiedy z Jerzym Sawką zaczęliśmy realnie pracować na Partynicach – tor był uśpiony. Wyścigi folblutów praktycznie nie istniały, ścigało się trochę arabów i resztki półkrewków, infrastruktura była w opłakanym stanie, a publiczność dawno odeszła.
Od tego momentu:
Ponad 20 milionów złotych zainwestowano w infrastrukturę (same tylko ostatnie duże inwestycje: Park Linearny 7,1 mln zł, dwie nowe stajnie wyścigowe + karuzele 2,9 mln zł, remonty, modernizacja przeszkód, bezpieczeństwo koni i ludzi).
Z toru zrobiliśmy nie tylko hipodrom, ale prawdziwe miejsce życia dla wrocławian – ścieżki rekreacyjne, park, szkółka jazdy, imprezy, koncerty, eventy biznesowe.
Frekwencja na wyścigach poszła w kosmos:
– 2011 rok (przed reaktywacją) – 18 tys. widzów na cały sezon.
– 2022 – tylko w jednym dniu Otwarcia Sezonu – 21 tys. osób.
– 2025 – rekordowy sezon: 95 400 widzów.
Prawie 900 000 osób w 2025 roku odwiedziło nas poza dniami wyścigowymi
To nie jest „siedzenie w maśle”. To jest ciężka, codzienna robota – budowanie marki od zera, walka o każdego widza, każdego sponsora, każdą złotówkę z miasta i z UE.

Dlatego właśnie mam moralne prawo krytykować to, co dzieje się w PKWK.
Bo na Partynicach pokazujemy, że da się – nawet w Polsce, nawet przy ograniczonych środkach – robić wyścigi, które przyciągają tłumy, rozwijają się i mają przyszłość.
A Ty, Marek, zamiast uznać ten sukces i wyciągnąć wnioski dla całej branży, wolisz rzucić tekstem „pączki w maśle”. To nie jest dziennikarstwo.
Powiedzmy to sobie jasno: Partynice od 2013 roku się rozwijały. Polski turf pod rządami obecnego Prezesa PKWK się kurczy. I to jest dokładnie ten kontrast, którego Ty tak bardzo nie chcesz zauważyć.
Jarosław Zalewski
Odpowiedz

Autor Wątek
Gość
Wysłano: 02.04.2026, 8:41  Uaktualniono: 02.04.2026, 13:12
 Odp.: pitu, pitu
dodam jeszcze parę zdań o obrotach w zakładach wzajemnych:

Uważamy, że wpływy z gry powinny być podstawowym źródłem finansowania wyścigów.

Ustawa hazardowa zabrania jednostkom budżetowym gmin – a taką właśnie jesteśmy – organizowania zakładów i ponoszenia kosztów z tym związanych. My nie możemy mieć licencji na grę. Od tego jest TRAF. Zadaniem organizatora jest dostarczenie publiczności.

Mimo tego na Partynicach zrobiliśmy bardzo dużo w tym zakresie. Wprowadziliśmy bezpłatny program drukowany i interaktywny program online, testowaliśmy elektronicznego doradcę gracza, sukcesywnie rozbudowujemy infrastrukturę kasową i efektywnie współpracujemy z TRAF-em na wielu płaszczyznach.
Co najważniejsze – dostarczamy do kas TRAF-u niemal 100-tysięczną publiczność rocznie. Wszystko to przekłada się na niespotykany wcześniej wzrost obrotów. Coraz częściej obroty na Partynicach dorównują tym osiąganym na Służewcu.
Jarosław Zalewski
Odpowiedz

Autor Wątek
Gość
Wysłano: 02.04.2026, 16:22  Uaktualniono: 02.04.2026, 19:07
 Odp.: pitu, pitu
Mnie najbardziej ujął argument, że liczba gonitw wzrosła z 512 do 519. Proponuję zmienić przepis, że bieg dochodzi do skutku jeśli zgłoszonych zostanie co najmniej 7 koni na 4 konie. Po czym rozpisać 1000 biegów. Wszystkie dojdą do skutku i wskaźnik skoczy dwukrotnie!!! Będzie rozwój!!!
Podnoszenie tego typu argumentów dobitnie świadczy, że tekst pisany jest pod tezę, a nie stanowi rzetelną analizę. I to jeszcze, że rzeczywistych argumentów brakuje, wobec czego sięga się po naciągane.
Panie Marku Szewczyku, nie idźmy tą drogą!!!
Odpowiedz
Dodaj komentarz
Zasady komentowania*
Zawsze akceptuj komentarz zarejestrowanego użytkownika.
Tytuł*
Nazwa*
E-mail*
Strona www*
Treść*
Kod potwierdzający*

Kliknij tutaj, aby odświeżyć obrazek, jeśli nie jest wystarczająco czytelny.


Wpisz znaki widoczne na obrazku
Kod rozróżnia małe i wielkie litery
Liczba prób, które możesz wykonać: 5