Zmiany w statucie PZJ – znaki zapytania
Niebawem, bo już 16 czerwca, odbędzie się zjazd Polskiego Związku Jeździeckiego. Będzie nie tylko rutynowym zjazdem sprawozdawczym, ale – co istotniejsze - także zjazdem statutowym.
Przypomnijmy, że podczas ostatniego zjazdu sprawozdawczo-wyborczego delegaci, na wniosek prezesa Tomasza Siergieja, podjęli decyzję o rozwiązaniu komisji statutowej oraz o tym, aby nie poddawać pod głosowanie projektu zmian w statucie PZJ przygotowanego przez tę komisję. Powodem było to, że do tego projektu miało zastrzeżenia biuro prawne ministerstwa sportu. Podjęta też została decyzja, aby nie powoływać nowej komisji statutowej, a przygotowanie nowej wersji zmian w statucie zlecić biuru prawnemu obsługującemu PZJ, które dostało zadanie przygotowania tych zmian w porozumieniu z ministerstwem sportu.
I tak się stało. Na stronie internetowej PZJ wisi ów projekt zmienionego statutu zarówno w wersji tzw. czystej, jak i takiej, w której są zaznaczone zmiany. Każdy może, a delegaci na zjazd PZJ obowiązkowo powinni, się z tymi proponowanymi zmianami zapoznać.
Jako delegat rezerwowy na zjazd PZJ zapoznałem się z projektowanymi zmianami i postanowiłem podzielić się z Państwem moimi wnioskami. A konkretnie tym, że w trzech kwestiach nie podzielam przedstawionych propozycji i przedstawię swoje argumenty.
Obowiązek wykształcenia prawniczego
Namawiam, aby wszyscy pochylili się nad proponowanym zapisem paragrafu 46, ustęp 6, który brzmi: Rzecznikiem Dyscyplinarnym lub jego zastępcą może być tylko osoba, która posiada wyższe wykształcenie prawnicze.
Oczywiście popieram ideę, aby kandydat na rzecznika dyscyplinarnego miał wykształcenie prawnicze. Podobnie zresztą, jak w przypadku przewodniczącego sądu dyscyplinarnego. Tylko czy rozsądne jest zapisać w statucie, że na funkcję rzecznika dyscyplinarnego można wybrać tylko osobę z wyższym, prawniczym wykształceniem. Czy uchwalając taki zapis nie strzelimy sobie w stopę?
Można bowiem wyobrazić sobie sytuację, kiedy na jakimś, kolejnym zjeździe wyborczym PZJ, dojdzie do takiej sytuacji, że wśród delegatów i zaproszonych gości, owszem, będzie określony zbiór osób z prawniczym wykształceniem (np. 7-15), ale akurat tak się złoży, że żadna z nich nie będzie zainteresowana objęciem tej funkcji. Lub osoby te będą miały konflikt interesów opisany w statucie, w paragrafie 46, ustęp 8, punkty 1-3. Co wtedy?
Jeśli delegaci wybiorą kogoś bez prawniczego wykształcenia, złamią ewidentnie statut. A to pociągnie za sobą konsekwencje w postaci reakcji organu nadzorczego, czyli ministerstwa sportu. Czyli zafundujemy sobie pasmo kłopotów organizacyjno-prawnych.
Z kolei nieobsadzenie funkcji rzecznika dyscyplinarnego, to też początek pasma kłopotów organizacyjno-prawnych.
Czy nie lepiej sformułować ów warunek w ten mniej więcej sposób: „że pożądane jest, aby kandydat na rzecznika dyscyplinarnego miał wykształcenie prawnicze”. Albo, że „przy wyborze rzecznika dyscyplinarnego pierwszeństwo mają osoby z wykształceniem prawniczym”?
A tak na marginesie rzecznika dyscyplinarnego. Na ostatnim zjeździe PZJ zakończył krótką, ale bardzo pracowitą kadencję Piotr Rachwał, a na nową kadencję powołany został (przewagą jednego głosu) Mateusz Cichoń. I w sprawie tej drugiej osoby toczy się wymiana urzędowych pism między komisją rewizyjną, zarządem PZJ, a od jakiego czasu także ministerstwem sportu, w kwestii, czy obecny rzecznik może pełnić tę funkcję, czy też powinien zostać odwołany, gdyż ma konflikt interesów.
Rozstrzygnięcia tej kwestii należy się spodziewać w najbliższych dniach, albo podczas zjazdu 16 czerwca.
90 dni?
Przyjrzyjmy się teraz zapisom paragrafu 33, który mówi o różnych sytuacjach przy zwoływaniu nadzwyczajnego walnego zjazdu delegatów PZJ.
Ustęp 3 brzmi:
W przypadku, kiedy Zarząd nie zwołuje Nadzwyczajnego Walnego Zjazdu Delegatów celem realizacji wniosku z § 33 ust. 1 pkt. 2-4 powyżej w terminie 31 dni od dnia złożenia wniosku, Komisja Rewizyjna w terminie kolejnych 14 dni ma obowiązek zwołać Nadzwyczajny Walny Zjazd Delegatów.
Ten zapis nie budzi zastrzeżeń. Przewiduje co robić w sytuacji (raczej bardzo rzadkiej, ale zawsze…), kiedy zarząd PZJ z jakichś tam sobie tylko znanych powodów nie chce zwołać nadzwyczajnego zjazdu, mimo że wniosek o jego zwołanie spełniał wszelkie wymogi formalne. Obowiązek ten przechodzi na komisję rewizyjną.
A teraz zapis ustępu 4:
Nadzwyczajny Walny Zjazd Delegatów zwołany przez Komisję Rewizyjną Związku na zasadach określonych w ust. 3 odbywa się najpóźniej w terminie 90 dni od daty złożenia wniosku. Postanowienia § 31 Komisja Rewizyjna stosuje odpowiednio.
W tym wypadku zastrzeżenia budzi liczba dni na zwołanie nadzwyczajnego zjazdu. Skąd się wzięło 90 dni?
Rozumiem, że określenie „90 dni od daty złożenia wniosku” mówi o dacie tego pierwotnego wniosku, którego nie chciał zrealizować zarząd PZJ?
No to policzmy. Odpowiednia liczba delegatów składa wniosek o zwołanie nadzwyczajnego zjazdu PZJ. Zarząd ma 30 dni na jego realizację. Mówi o tym zapis paragrafu 31: zarząd zawiadamia delegatów co najmniej na 30 dni przed planowaną datą zjazdu poprzez publikację komunikatu na oficjalnej stronie internetowej Związku.
Zarząd nie chce zwołać zjazdu, więc teraz do akcji wkracza komisja rewizyjna. Ona ma z kolei 14 dni na ogłoszenie terminu zjazdu, ale musi upłynąć co najmniej 30 dni od dnia ogłoszenie terminu do jego realizacji.
Czyli mamy: 30 dni (dla zarządu, aby ogłosił) + 14 dni (dla komisji rewizyjnej, aby ogłosiła) + 30 dni (dla komisji rewizyjnej, aby zrealizowała). W sumie 74 dni. Dlaczego to wydłużać o 16 dni, czyli o ponad dwa tygodnie?
Wnioskuję zatem, aby zapis paragrafu 33, ustęp 4 brzmiał:
Nadzwyczajny Walny Zjazd Delegatów zwołany przez Komisję Rewizyjną Związku na zasadach określonych w ust. 3 odbywa się najpóźniej w terminie 74 dni od daty złożenia wniosku. Postanowienia § 31 Komisja Rewizyjna stosuje odpowiednio.
Mania wielkich liter
I ostatnia sprawa. Już nie merytoryczna, a dotycząca reguł języka polskiego. Dlaczego kancelaria prawne obsługująca PZJ wpadła w manierę nadużywania nazw pisanych wielką literą. Dlaczego w zdaniu „na ostatnim posiedzeniu rząd pod kierownictwem XX podjął decyzję…” piszemy rzeczownik „rząd” z małej litery, a w statucie PZJ rzeczownik „Zarząd” ma być pisany wielką literą? Czyżby Zarząd PZJ był ważniejszy od rządu naszego kraju?
Przecież zarówno „rząd”, jak i „zarząd” to nie są nazwy własne. To są nazwy pospolite, lub jak kto woli – nazwy zwykłe.
Tylko nazwy własne piszemy wielką literą. Jeśli w statucie jest napisane Polski Związek Jeździecki, dalej zwany „Związkiem”, to uzasadnione jest pisanie słowa „Związek” wielką literą, bo jest synonimem (skrótem) nazwy własnej.
Pozostałe określenie, takie jak:
• biuro Związku (a nie Biuro Związku)
• sekretarz generalny (a nie Sekretarz Generalny)
• walny zjazd delegatów (a nie Walny Zjazd Delegatów)
• regulamin dyscyplinarny (a nie Regulamin Dyscyplinarny)
• zarząd (a nie Zarząd)
• komisja rewizyjna (a nie Komisja Rewizyjna)
nie są nazwami własnymi, tylko pospolitymi, zwykłymi. Nie zaśmiecajmy języka polskiego!
Marek Szewczyk

