Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

O Janie Kowalczyku moje trzy grosze

Nadesłany przez Marek Szewczyk 26.03.2020, 0:30:00 (289 odsłon)

Z wielkim zainteresowaniem czytam wspomnienia o Janie Kowalczyku zamieszczane na portalu Tylkoskoki. Najpierw Marian Kozicki, potem Wies┼éaw Hartman, a teraz Bohdan Sas-Jaworski. Ciekawe, kto nast─Öpny si─Ögnie po pióro?

 

Jan Kowalczyk by┼é najwybitniejszym polskim je┼║d┼║cem okresu powojennego i z pewno┼Ťci─ů zas┼éuguje na te specjalne wzgl─Ödy. A dzi┼Ť, w czasach wirusowej smuty i przymusowego zamkni─Öcia w domach, czyta si─Ö to tym ch─Ötniej. Pozwol─Ö sobie i ja podzieli─ç si─Ö z Pa┼ästwem moimi wspomnieniami i przemy┼Ťleniami zwi─ůzanymi z Jankiem Kowalczykiem.



Przepraszam za tego „Janka”, ale ju┼╝ w mocno doros┼éej fazie mojego ┼╝ycia by┼éem z nim na „Ty”, cho─ç dzieli┼éa nas spora ró┼╝nica wieku.

 

Kiedy go pozna┼éem, a w┼éa┼Ťciwiej b─Ödzie powiedzie─ç -  zobaczy┼éem po raz pierwszy na obiekcie Legii Warszawa przy ul. Kozielskiej 4a, by┼é rok 1969 albo 1970. Trafi┼éem wówczas do szkó┼éki je┼║dzieckiej prowadzonej przez kpt. Ludwika Pyrowicza. Mia┼éem 16 czy 17 lat (nie pami─Ötam dok┼éadnie), a nabór do szkó┼éki Sekcja Je┼║dziecka Legii przeprowadza┼éa w┼Ťród m┼éodszych (chyba 13-14 lat). Ale ja mia┼éem list polecaj─ůcy do mjr. Wiktora Ol─Ödzkiego od jego ucznia, Jana Czu┼╝a, instruktora w SK Pruchna-Ochaby, gdzie zaczyna┼éem i dzi─Öki tej protekcji mnie przyj─Öto. Jan Kowalczyk mia┼é wówczas 28 lub 29 lat. By┼é ju┼╝ niekwestionowan─ů gwiazd─ů polskiego je┼║dziectwa, je┼║d┼║cem nr 1 w Sekcji Je┼║dzieckiej klubu Legia Warszawa.

 

Wówczas ogl─ůda┼éem go rzadko i tylko z daleka. Jednak z czasem pozna┼éem bli┼╝ej. W 1978 roku, na ostatnim roku studiów, mia┼éem sporo wolnego czasu i ponownie zacz─ů┼éem je┼║dzi─ç na Kozielskiej. Ponownie, bo po szkó┼éce, kiedy zda┼éem egzamin na juniora, ale nie by┼éo dla nas koni i mogli┼Ťmy tylko spe┼énia─ç rol─Ö ruszaj─ůcego konia którego┼Ť z seniorów, kogo akurat tego dnia nie by┼éo na treningu, szybko zrezygnowa┼éem z je┼╝d┼╝enia na Kozielsk─ů. Potem przez wiele lat je┼║dzi┼éem tylko w wakacje, które sp─Ödza┼éem w Ochabach, pracuj─ůc jako masztalerz, a na studiach, w czasie wakacji je┼║dzi┼éem w ┼ü─ůcku, a podczas pó┼érocznych praktyk – w Liskach.

 

Drugi obszar, na którym mia┼éem przez wiele lat kontakt z Janem Kowalczykiem, to zawody je┼║dzieckie, te rozgrywane w Polsce. Przede wszystkim CHIO Olsztyn czy mistrzostwa Polski. Bo jak zacz─ů┼éem pracowa─ç w „Koniu Polskim”, to moj─ů „dzia┼ék─ů” sta┼é si─Ö sport je┼║dziecki, a potem podczas pracy w redakcji sportowej telewizji – tak┼╝e nie opuszcza┼éem ┼╝adnych CSI, CSIO w Polsce czy MP.

 

Ale wró─çmy do tego mniej wi─Öcej pó┼érocznego okresu, kiedy w 1978 roku regularnie je┼║dzi┼éem na Kozielskiej. Wraz z aktorami, Henrykiem Machalic─ů i Tadeuszem Somogim, którzy podobnie jak ja byli cz┼éonkami Sekcji Je┼║dzieckiej, stanowili┼Ťmy grupk─Ö ch─Ötnych amatorów, którzy dostawali do ruszania wolne akurat konie. Ja najcz─Ö┼Ťciej silnego i ci─ůgn─ůcego jak smok folbluta  Doritta (po Dorpacie), który ju┼╝ du┼╝─ů karier─Ö skokow─ů mia┼é za sob─ů. Je┼║dzili┼Ťmy przed po┼éudniami, w tym samym czasie, co Jan Kowalczyk i Marian Kozicki, razem z nimi, na tym samym piaskowym placu treningowym, albo w lasku na Kole. Wówczas mia┼éem okazj─Ö przyjrze─ç si─Ö bli┼╝ej zwyczajom Janka.

 

Jak przychodzi┼é do stajni, zaczyna┼é od inspekcji boksów, w których sta┼éy jego konie. Jak zobaczy┼é bobki, to ┼éapa┼é podbierak i je wyrzuca┼é. Jak trzeba by┼éo – poprawia┼é ┼Ťció┼ék─Ö, albo dorzuca┼é s┼éomy. W stajni by┼é bardzo spokojny i przyjazny dla koni.

Ale jak ju┼╝ wsiada┼é na konia, to nie mia┼é on lekko z Jankiem. Trening, to by┼é trening, a nie zabawa. Konie musia┼éy by─ç mu ca┼ékowicie podporz─ůdkowane. Pami─Ötam takie ma┼ée kó┼éko w lasku, gdzie szkoli┼é konie: galop – stój – kilka kroków st─Öpa – ponownie galop. Albo: galop - zatrzymanie - galop i temu podobne. Jego konie chodzi┼éy jak w zegarku. By┼é bardzo wymagaj─ůcy w stosunku do nich, ale nigdy nie widzia┼éem sytuacji, aby by┼é brutalny.

 

Na czym polega┼éa jego wielko┼Ť─ç? Dlaczego przerasta┼é wszystkich krajowych rywali o g┼éow─Ö, a z tymi zagranicznymi gwiazdami, cho─ç dosiada┼éy o wiele lepszych koni ni┼╝ on, te┼╝ cz─Östo wygrywa┼é?

Po wielu latach obserwowania go uwa┼╝am, ┼╝e jego wielki talent – poza oczywi┼Ťcie prac─ů, bo tej si─Ö nigdy nie ba┼é i trenowa┼é sumiennie – zasadza┼é si─Ö na dwóch elementach: odporno┼Ť─ç nerwowa i oko.

 

Im wy┼╝szej rangi zawody, tym bardziej jego rywalom dr┼╝a┼éy ┼éydki, a on – jakby dostawa┼é turbodo┼éadowanie. Sportowa walka by┼éa jego ┼╝ywio┼éem. Wznosi┼é si─Ö wówczas na szczyty. By┼é lepszy ni┼╝ podczas treningów. I to jest co┼Ť, co cechuje najwi─Ökszych mistrzów.

 

Najlepiej to by┼éo wida─ç podczas mistrzostw Polski. Z 15 tytu┼éów mistrza Polski w skokach przez przeszkody, 4 wywalczy┼é na Blekocie xx (Dar es Salam – Blume po Jawor II) hodowli SK Kozienice. ┼Üredniego kalibru (162 cm w k┼é─Öbie), nerwowy folblut. W tych latach, kiedy go dosiada┼é, jego rywale mieli lepsze konie. Piotr Wawryniuk - Poprada, Stefan GrodzickiBiszk─Ö xx, Marian KozickiBronza xx, Antoni Pacy┼äskiChrenowsk─ů, Rudolf Mruga┼éaFars─Ö, Stefan Stanis┼éawiakButana i Sched─Ö. ┼Ümiem twierdzi─ç, ┼╝e wszystkie te konie by┼éy lepsze ni┼╝ Blekot. Do┼Ť─ç przypomnie─ç, ┼╝e Poprad i Bronz bra┼éy udzia┼é w dwóch igrzyskach olimpijskich (Meksyk i Monachium), a Biszka w Monachium. A jednak to Janek cz─Ö┼Ťciej stawa┼é na najwy┼╝szym stopniu podium MP, a jego koledzy i rywale tylko po razie: Wawryniuk z Popradem w 1971, a Kozicki z Bronzem w 1972.

 

Podobnie by┼éo w pó┼║niejszych latach, kiedy Jan Kowalczyk zdobywa┼é tytu┼éy mistrzowskie (trzy) na Darlecie xo (Arlet – Dayalla po Valentin)  hod. SK Pruchna-Ochaby, czy na Artemorze xo (Eros xx – Artemiza po Equator) hod. SK Janów Podlaski – te┼╝ trzy. Jego najwi─Ökszymi rywalami byli wówczas Wies┼éaw Hartman z Nortonem xx, Henryk Hucz z Bertynem, Hubert Szaszkiewicz z Rozmarynem, Bohdan Sas-Jaworski z Bremenem, Krzysztof Ferenstein z Kobryniem czy Janusz Bobik z Szampanem. Ale w tych o┼Ťmiu latach (1975-1982) tylko dwa razy kto┼Ť inny zosta┼é mistrzem: w 1976 – Hucz na Bertynie, a w 1981 – Ferenstein na Kobryniu.

 

Nawet gdy Janek zdobywa┼é ostatni tytu┼é mistrzowski – w ┼üobzie w 1986 roku – dosiada┼é dobrego, ale nie wybitnego Harlema xo (Sekwestr – Hala po Cekwart) hod. SK Walewice. A kto by┼é drugi i to na jakim koniu? Grzegorz Kubiak na wybitnym Arcusie xx.

 

A oko? Widzenie odleg┼éo┼Ťci do przeszkody to jest co┼Ť, co mo┼╝na poprawi─ç nieco w treningu, ale najpierw trzeba to mie─ç. Jak si─Ö tego nie ma, mo┼╝na wyla─ç hektolitry potu na treningach, mo┼╝na dosiada─ç wybitnych koni, a wielkich sukcesów nie b─Ödzie si─Ö mie─ç. Jan Kowalczyk si─Ö z tym urodzi┼é. Dosta┼é ten dar od boga, albo – jak kto┼Ť jest niewierz─ůcy – dosta┼é ten dar od natury.

 

Potwierdzaj─ů to w swoich wspomnieniach Marian Kozicki i Wies┼éaw Hartman. Nieco z zazdro┼Ťci─ů (zreszt─ů zrozumia┼é─ů) mówi─ů o tym, jak ┼éatwo wszystko Jankowi przychodzi┼éo. Jak niewiele uwag mieli do niego trenerzy. Urodzony talent.

 

No i jeszcze co┼Ť – przepraszam za okre┼Ťlenie – ma┼épia zr─Öczno┼Ť─ç. Jan Kowalczyk bardzo dobrze sobie radzi┼é na ma┼éych, nerwowych, dynamicznym koniach. Kto┼Ť kto sam skacze lub skaka┼é na takich koniach o bardzo szybkim odbiciu, wie, jak trudno nad─ů┼╝y─ç za nimi z cia┼éem. Jak ┼éatwo zosta─ç za ruchem. Jak trudno zapanowa─ç nad takim koniem po skoku i naprowadzi─ç go w odpowiednim rytmie na nast─Öpn─ů przeszkod─Ö, podyktowa─ç mu w┼éa┼Ťciwe miejsce odskoku. Janek to potrafi┼é jak nikt inny.

 

W najwi─Ökszym stopniu takim koniem, niedu┼╝ym, ale niezwykle dynamicznym, by┼é ten, na którym Jan Kowalczyk odniós┼é najwi─Ökszy sukces - Artemor. Pami─Ötamy z┼éoty medal olimpijski indywidualnie plus srebrny zespo┼éowo na IO w Moskwie. Ronceval, Drobnica, Darlet, Prymula, Gruzja czy w pewnym stopniu Blekot – by┼éy podobne.

  

Ale Jan Kowalczyk potrafi┼é te┼╝ dobrze sobie radzi─ç na kalibrowych koniach. Jeden z tytu┼éów mistrzowskich (w 1984 r.) zdoby┼é na masywnym Festynie, dobrze sobie radzi┼é na podobnego kalibru Murzynku xx czy na Bertynie. Tego ostatniego wypo┼╝yczono dla niego przed igrzyskami olimpijskimi w Montrealu, do których mieli si─Ö przygotowywa─ç nasi wukakawi┼Ťci oraz indywidualnie tylko jeden skoczek, czyli w┼éa┼Ťnie Jan Kowalczyk.

 

Przytocz─Ö tak─ů anegdot─Ö. Jan Kowalczyk na tych ma┼éych nerwowych koniach je┼║dzi┼é skutecznie, ale cz─Östo nie wygl─ůda┼éo to ┼éadnie. Lataj─ůce ┼éydki, odstaj─ůce kolana, przyklejanie si─Ö do szyi konia itp. Jednym s┼éowem – w stylu, jakiego nie nale┼╝a┼éoby pokazywa─ç m┼éodym adeptom jako ten do na┼Ťladowania. Wr─Öcz przeciwnie – jako ten styl, którego nale┼╝a┼éoby unika─ç. Z tego by┼é znany.

 

A gdy wraz z Bertynem pojecha┼é na zawody – bodaj┼╝e do Walldorfu – i tam zdoby┼é nagrod─Ö dla najlepiej stylowo je┼╝d┼╝─ůcego zawodnika, Eryk Brabec, ówczesny sekretarz generalny PZJ nie móg┼é w to uwierzy─ç. A ja pami─Ötam jak dzi┼Ť, te┼╝ by┼éem zaskoczony. Jak zobaczy┼éem Janka na Bertynie na jakich┼Ť zawodach kontrolnych na wiosn─Ö 1976 roku. Bodaj w ┼ü─ůcku. Najpierw obserwowa┼éem rozgrzewk─Ö nadzorowan─ů przez Mariana Kowalczyka, z którym Janek si─Ö ┼Ťwietnie rozumia┼é, a potem przejazd w konkursie, bodaj 145 cm. Faktycznie, wygl─ůda┼éo to tak, jakby jecha┼é konkurs na styl. Nie by┼éo si─Ö do czego przyczepi─ç. Pi─Ökna, spokojna jazda, z wzorowym u┼éo┼╝eniem ┼éydek i ca┼éego cia┼éa w skoku. Jakby inny Jan Kowalczyk. On potrafi┼é wszystko.

 

No mo┼╝e jednak nie wszystko. Nie by┼é dobrym trenerem. Niecierpliwi┼é si─Ö, jak kto┼Ť czego┼Ť nie potrafi┼é wykona─ç. Nie móg┼é tego zrozumie─ç, ┼╝e komu┼Ť co┼Ť nie wychodzi. Przecie┼╝ to proste – trzeba przy┼éo┼╝y─ç ┼éydk─Ö i ju┼╝. Dla niego to by┼éo co┼Ť wrodzonego. A jak tu komu┼Ť wyt┼éumaczy─ç co┼Ť, co si─Ö wykonuje odruchowo, bez zastanowienia?

 

I na koniec inna historia, której g┼éównym bohaterem jest Marian Kozicki, ale Jan Kowalczyk tak┼╝e jest w niej obecny. To by┼é wspomniany ju┼╝ przez mnie rok 1978. Po je┼║dzie st─Öpujemy koni. Rozmawiam z Marianem Kozickim. Rozmowa jest o zbli┼╝aj─ůcych si─Ö za dwa lata igrzyskach olimpijskich. Kto z Polaków i na jakim koniu mo┼╝e na nie pojecha─ç. Pami─Ötam, ┼╝e Marian Kozicki bez zastanowienia wymieni┼é dwie pary: Wies┼éawa Hartmana i Nortona oraz Janusza Bobika i Szampana. Nast─Öpnie wymieni┼é Kobrynia (wówczas mia┼é zaledwie 8 lat, ale ju┼╝ pokaza┼é wielki potencja┼é), tylko pod kim? Stefan Grodzicki ju┼╝ nie ┼╝y┼é – zgin─ů┼é w wypadku samochodowym w 1976 roku. No i czwarta para, któr─ů dopiero nale┼╝a┼éoby stworzy─ç. Czyli Jan Kowalczyk, który wówczas nie mia┼é konia nadaj─ůcego si─Ö na igrzyska, i Artemor (wówczas 9-letni), na którym wówczas startowa┼é Franciszek Szyszkowski z Sopotu. Ale by┼éa dla Mariana oczywiste, ┼╝e Artemor to ko┼ä idealny dla Janka Kowalczyka. No i p┼ék. Antoni ┼üuczy┼äski, szef SJ CWKS Legia w┼éo┼╝y┼é wiele wysi┼éku, aby Artemora kupi─ç.

 

I za dwa lata ekipa olimpijska tak w┼éa┼Ťnie wygl─ůda┼éa, a w┼éa┼Ťciwie mia┼éa wygl─ůda─ç. Na Kobryniu mia┼é startowa─ç Marian Kozicki, który na nim je┼║dzi┼é bodaj┼╝e ju┼╝ przez 12 miesi─Öcy, po tym, jak trener Marian Kowalczyk wyrzuci┼é ze zgrupowania olimpijskiego w Drzonkowie Krzysztofa Ferensteina. Mia┼é, bo tu┼╝ przed igrzyskami Kobryniowi odnowi┼éa si─Ö kontuzja.

 

Ostatecznie trener Marian Kowalczyk zdecydowa┼é, ┼╝e Marian Kozicki wystartuje na Bremenie, na którym na co dzie┼ä je┼║dzi┼é Bohdan Sas-Jaworski, a który pojecha┼é do Moskwy jako rezerwowy w ekipie. Ta decyzja napsu┼éa wiele krwi wielu ludziom w Polsce i by┼éa brzemienna w skutki.

 

Z jednej strony w skutki sportowe. W drugim nawrocie Kozicki na Bremenie mia┼é tylko 4 pkt. karne – by┼é najlepszy w polskiej ekipie - i walnie si─Ö przyczyni┼é do zdobycia przez nasz zespó┼é medalu. Ale pierwszy nawrót – 33,5 pkt. karnego - by┼é z kolei najgorszy i móg┼é przyprawi─ç o palpitacj─Ö serca.

 

Inne skutki nast─ůpi┼éy po igrzyskach, kiedy na Mariana Kowalczyka spad┼éy gromy (zamiast pochwa┼é), w konsekwencji czego wyjecha┼é na wiele lat za chlebem do Berlina.

 

Pozwol─Ö sobie w tym miejscu na osobist─ů nut─Ö. Uwa┼╝am, ┼╝e trener mia┼é prawo podj─ů─ç tak─ů decyzj─Ö, aby przed konkursem dru┼╝ynowym konia zawodnika rezerwowego przesun─ů─ç pod zawodnika, którego bardziej ceni┼é. Ale potem, w konkursie indywidualnym powinien ju┼╝ pozwoli─ç pojecha─ç na Bremenie jego sta┼éemu je┼║d┼║cowi, powinien pozwoli─ç wystartowa─ç zawodnikowi rezerwowemu. Gdyby tak post─ůpi┼é i wilk by┼éby syty, i owca ca┼éa. A poza tym polskie skoki by─ç mo┼╝e nie straci┼éyby trenera Mariana Kowalczyka.

 

Ale to tak na marginesie tego wspomnienia o najwybitniejszym polskim je┼║d┼║cu epoki powojennej.

Marek Szewczyk

Tagi: Artemor   Jan Kowalczyk   Darlet   Blekot   IO Moskwa  
 
Komentarze s─ů w┼éasno┼Ťci─ů ich autor├│w. Tw├│rcy serwisu nie ponosz─ů odpowiedzialno┼Ťci za ich tre┼Ť─ç.
Dodaj komentarz
Zasady komentowania*
Zawsze akceptuj komentarz zarejestrowanego u┼╝ytkownika.
Tytuł*
Nazwa*
E-mail*
Strona www*
Tre┼Ť─ç*
Kod potwierdzaj─ůcy*

Kliknij tutaj, aby od┼Ťwie┼╝y─ç obrazek, je┼Ťli nie jest wystarczaj─ůco czytelny.


Wpisz znaki widoczne na obrazku
Kod rozróżnia małe i wielkie litery
Liczba pr├│b, kt├│re mo┼╝esz wykona─ç: 5