Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
Archiwa
 

Archiwa

A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Zły sygnał

Nadesłany przez Marek Szewczyk 28.03.2019, 9:59:33 (3051 odsłon)

„Arabiarze” na całym świecie już wiedzą, że Simone Leo zaproponował Gregowi Knowlesowi, aby ten był aukcjonerem podczas tegorocznej Pride of Poland w Janowie Podlaskim. Simone Leo to włoski pośrednik w handlu końmi arabskimi, właściciel pisma (i portalu) „Tutto Arabi”, człowiek, który niezwykle skorzystał na współpracy z Maciejem Grzechnikiem i Hanną Sztuką, kiedy ten duet rządził w Stadninie Koni Michałów. Człowiek, któremu ktoś (kto?) zaproponował współpracę przy tegorocznej aukcji.



Greg Knowles był aukcjonerem w 2016 roku, podczas tej oszukańczej aukcji, która zrujnowała prestiż Pride of Poland. Człowiek, który licytował „ze ścianą” Emirę. Na szczęście – dla nas – Knowles odmówił. A odmówił z oczywistych powodów. W Polsce toczy się śledztwo w sprawie tej oszukańczej aukcji i gdyby Amerykanin zjawił się w naszym kraju jest wysoce prawdopodobne, że zostałby doprowadzony do prokuratury na przesłuchanie.

Nawiasem mówiąc wspomniane śledztwo zostało zawieszone, gdyż Greg Knowles jest kluczową postacią i bez jego zeznań nie sposób ustalić (z prawnego punktu widzenia, bo z logicznego wiadomo jak to było), co się wydarzyło podczas tej aukcji. Dlaczego licytacja Emiry przebiegała w tak podejrzany sposób. Podobno polska strona ciągle czeka na „pomoc prawną” ze strony USA, czyli na to, aby amerykański wymiar sprawiedliwości przesłuchał Knowlesa, zadając mu pytania przygotowane przez polską prokuraturę.

 

Panie ministrze Ardanowski! Pan powołując nową radę ds. hodowli koni z Jerzym Białobokiem i Anną Stojanowską w składzie, chciał wysłać w świat sygnał, że teraz to już na aukcji w Janowie Podlaskim będzie normalnie. Tak jak przed 2016 rokiem, czyli uczciwie.

 

A tymczasem ci, którym KOWR (i chyba pan też, panie ministrze) powierzył organizację tegorocznej aukcji, wysłali w świat bardzo zły sygnał. Skoro polska strona proponuje temu oszustowi Gregowi Knowlesowi prowadzenie aukcji, to znaczy, że nic się nie zmieniło. To znaczy, że nadal będą na Pride of Poland oszukiwać. A więc nie warto na tę aukcję przyjeżdżać, bo przecież nikt nie lubi być nabijanym w butelkę.

 

Ten głupi i nieprzemyślany ruch przełoży się na słabą frekwencję kupców na tegorocznej aukcji, a to z kolei na kiepski wynik finansowy. Typowy strzał w stopę. Brawo Tomasz Chalimoniuk i pozostali organizatorzy aukcji!

Marek Szewczyk

 

Wersja do druku Powiadom znajomego o tym artykule Utwórz .pdf
 
Komentarze są własnością ich autorów. Twórcy serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za ich treść.

Autor Wątek
Gość
Wysłano: 31.03.2019, 8:03  Uaktualniono: 31.03.2019, 9:09
 Gosc
Ale, że tego Mateusza nikt się nie czepia. Trochę dziwne, prawda ...?
Odpowiedz

Autor Wątek
Gość
Wysłano: 29.03.2019, 6:16  Uaktualniono: 29.03.2019, 6:40
 Zdziwiony?
Jestem zdziwiony że w sprawie oszukańczej aukcji można wdawać się w polemikę. To tak jakby kopać się z koniem. Mleko się rozlało ponad dwa lata wstecz.
Odpowiedz

Autor Wątek
Gość
Wysłano: 28.03.2019, 20:52  Uaktualniono: 28.03.2019, 21:55
 Kto oszukiwał na aukcji Pride of Poland 2016
Kto oszukiwał na aukcji Pride of Poland w 2016 r?
Rzeczywiście już prawie cały świat wie, że Simone Leo proponował (w czyim imieniu?) Gregowi Knowlesowi poprowadzenie jubileuszowej 50. aukcji Pride of Poland w bieżącym roku. I wiemy, że Greg odmówił. Nie jestem tylko pewna, czy ze względu na to, że w 2016 r. oszukiwał on, czy jego pracodawcy, z którymi dziś nie chce mieć nic wspólnego? Oto co po aukcji 2016 r. napisał Jerzy Zbyszewski w artykule zamieszczonym we wrześniowym numerze „ Świata Koni”: „Znam osobiście aukcjonera Grega Knowles'a, z którym prowadziłem w USA kilka aukcji (ostatnia w maju tego roku w Georgii). Jest to bardzo sprawny technicznie aukcjoner z bardzo dużym doświadczeniem. Dlatego nie mogę zrozumieć dlaczego zgodził się licytować powtórnie Emirę, ogłoszoną jako klacz sprzedana? Jestem przekonany, że wiedział o punkcie # 9 regulaminu aukcji, który mówi wyraźnie, że najwyższa cena, ogłoszona przez aukcjonera jest ceną ostateczną i nie można jej w jakichkolwiek sposób negocjować. Jestem również przekonany, iż nie była to decyzja Knowlesa żeby wprowadzić Emirę na ring powtórnie. Zastanawia mnie natomiast fakt dlaczego Knowles zgodził się na powtórną licytację, zamiast kategorycznie odmówić łamania praw aukcji?”
I te pytania pozostają na razie bez odpowiedzi; na razie, bo w dalszym ciągu toczy się postępowanie w sprawie nieprawidłowości w przebiegu aukcji (jak długo jeszcze?). Przypomnijmy, że w lutym 2016 r. zwolnieni zostali Anna Stojanowska (ANR – dziś KOWR), Jerzy Białobok (SK Michałów) i Marek Trela (SK Janów); ich miejsce zajęli nominaci ANR; osoby kompletnie niekompetentne i nie mające żadnego doświadczenia w przygotowaniu i przeprowadzeniu takiej imprezy jaką były Dni Konia Arabskiego - z czempionatem narodowym i aukcją ; w tej sytuacji jako główny organizator merytoryczny występował wiceprezes ANR Karol Tylenda (stroną techniczną zajmowały się Międzynarodowe Targi Poznańskie). Do pomocy miał członka zarządu SK Janów Mateusza Leniewicza- Jaworskiego, który stanowisko dostał po mocnym „podkolorowaniu” cv, ale trzeba przyznać, że z końmi i janowska imprezą miał w przeszłości coś wspólnego. I to właśnie on był „gońcem” między ANR (bo nie niedecyzyjnymi dyrektorami stadnin), aukcjonerem i klientami; to on – w czyim imieniu? – zaproponował Anette Mattsson kupno Emiry (Emira była własnością SK Michałów),klaczy która (podobno) była sprzedana w pierwszej licytacji ; chyba tylko po to, żeby stworzyć nastrój aukcji (źle jest kiedy gwiazda – „Lot O” schodzi niesprzedana)– to wszystko można było zobaczyć na nagraniach z aukcji i nagranych wypowiedziach Anette. A wiceprezes Tylenda po „udanej” aukcji podał się do dymisji.
Nie ma już ówczesnego ministra rolnictwa, byłych zarządzających ANR, nowi są prezesi stadnin (a właściwie p.o. – jak długo jeszcze?), nowe władze KOWR, nowy minister – a problem pozostał. I jak pisał wspomniany wyżej J. Zbyszewski: „Niestety konsekwencje tego jednego wieczoru będą szalenie długofalowe. W tym biznesie raz zepsutej reputacji nie da się naprawić w rok czy dwa. Już dziś słychać głosy kupców tegorocznej aukcji zapewniających, że na następną w ogóle nie przyjadą. Tak wiec od lat oczekiwane 200 lecie Janowa może być kompletną klęską jeśli chodzi o gości i kupców. Dziesiątki lat mozolnej pracy nad reputacją janowskiej aukcji zostały zniweczone w jeden wieczór” .
Niestety dwie kolejne edycje w latach 2017 i 2018 potwierdziły słowa J. Zbyszewskiego.
Czy organizatorzy tegorocznej imprezy nie wiedzą, nie pamiętają, nie chcą wiedzieć co wydarzyło się w poprzednich latach?, kto za to odpowiada? i nie chcą wyciągnąć wniosków? Współczuję Annie Stojanowskiej i Jerzemu Białobokowi, którzy weszli do rady ministra Ardanowskiego w przekonaniu, że będą mogli – korzystając ze swojego doświadczenia – zrobić coś pożytecznego, coś co pozwoli wrócić polskiej hodowli na utraconą pozycję, ale widząc obecne działania mam ochotę przytoczyć słowa Mistrza Kochanowskiego: ” Nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą, i po szkodzie głupi”.
Alina Sobieszak.
Odpowiedz

Autor Wątek
Gość
Wysłano: 01.04.2019, 18:25  Uaktualniono: 01.04.2019, 18:30
 Odp.: Kto oszukiwał na aukcji Pride of Poland 2016
Nie jeden George Zbyszewski był w stanie przewidzieć druzgocące skutki owego “oszukaństwa", które miało miejsce w Janowie w sierpniu 2016 r. Co więcej, nie ma większych szans, by miało być to łatwo (jeśli kiedykolwiek) zapomniane. Na pewno nie w tej samej (pisowskiej) rzeczywistości i nie wtedy, gdy partyjny wymiar “sprawiedliwości” nie ma zamiaru wyjaśnić oraz osądzić tej sprawy (prokuratura pod byle pretekstem, cynicznie, "zamiata ją pod dywan"). Z drugiej strony to co się wtedy stało - nie czarujmy się – było na rękę nie tylko naszym konkurentów, ale chyba wszystkim w “światku arabskim” pełnym animozji i sprzecznych interesów. Tylko naiwni mogą więc sądzić, że ktokolwiek na świecie jest specjalnie zasmucony faktem, iż po 2016 r. nastąpiło drastyczne załamanie wartości rynkowej marki “Pure Polish”, stanowiącej dotąd naszą ekskluzywną ofertę handlową, ale też wyznaczającą standardy światowe pod kątem wartości rynkowej dla rasy arabskiej. Nikt więc specjalnie nie płacze (przeciwnie), że nasze araby można dziś nabyć nawet o połowę taniej czy wręcz musimy się prosić, by ktokolwiek zechciał je kupić. Ta sytuacja cieszy wielu, więc nie znajdzie się wielu chętnych na to, by optować za odwróceniem tego, co się stało i przywróceniem poprzedniego status qvo. W tej mierze przejawem totalnej ignorancji (imbecylstwa) jest ponowne sięgnięcie po Simone Leo i przyznanie mu tak dużych kompetencji, że może on cokolwiek komukolwiek (skompromitowanemu GK) proponować - do czego on zmierza i jak to jest odbierane (oceniane), to właśnie widzimy...


Hodowla koni (w tym przypadku) arabskich, to nie tylko niekończący się (permanentny) proces hodowlany, ale też układ naczyń połączonych. To swego rodzaju "trybik", "organizm", w którym wszystko powinno (musi) należycie funkcjonować, bo inaczej następują jego dysfunkcje. Tymczasem od 3 lat ów jest on co rusz narażany na wciąż nowe "infekcje" (razy); co sprawia, że cierpi dziś na chroniczną niewydolność (niektórzy mówią nawet o stanie zapaści). Wpuszczenie ongiś do Janowa “solisty” Pietrzaka było katastrofą i dramatem, a powierzenie rządów w Michałowie duetowi Grzechnik-Sztuka - tragifarsą, to jednak największym koszmarem (w skutkach) dla państwowej hodowli koni arabskich było to, co się wydarzyło podczas 47 aukcji w 2016 r. Doszło bowiem wtedy do karygodnej i niewybaczalnej mistyfikacji na szkodę bez mała wszystkich, gdyż nie tylko licytujących (klientów owej)… Zupełnie skandaliczne było jednak to, że owej dopuścili się jej organizatorzy; do tego na zlecenie i we współpracy z organem nadrzędnym (nadzorującym), jak też z “błogosławieństwem” politycznym ze strony Ministra Rolnictwa, dla którego miało to być spełnienie marzeń (od marzeń bowiem, czy raczej chorych ambicji owego, najpewniej wszystko złe się zaczęło)...

Otóż razu pewnego zamarzył się ministrowi K. Jurgielowi sierpniowy sukces “otwarcia”, którym mógłby się pochwalić przed światem (a głównie przed prezesem), jak też choć w części usprawiedliwić (lutowe) dymisje prezesów. W jego przekonaniu sukces aukcji w 2016 r., “dałby mu tlen” i w jakiś sposób usankcjonował jego działania. W obliczu takiego mógłby z dumą powiedzieć, iż daje on sobie świetnie radę bez żadnych fachowców, więc owe lamenty (z jednej strony) i cała ta krytyka (z drugiej) są nieuzasadnione, jako że “dobra zmiana daje radę”. Co więcej, tym marzeniem podzielił się był z podwładnym Humięckim (jak raz, przypadkiem prezesem ANR), który mu na to odrzekł, że jego marzenia (życzenia) są dla niego rozkazem oraz że są to “marzenia do spełnienia”. Po wstępnym “ogarnięciu tematu” uradzili więc – opierając się na przesłaniu z “Księcia” N. Machiavellego, że “cel uświęca środki” - iż nie mogą sobie pozwolić na subtelności, a tym bardziej na bierne oczekiwanie rozwoju wypadków, tylko sami muszą sięgnąć po stare, dobre i wypróbowane metody, sprowadzające się do tego, że samemu “twórczo” kształtuje się rzeczywistość, by spełniła ona zakładane cele (aby sukces był nie tylko pewny, ale i pełny)... Zapyta ktoś: jak w ogóle mogli się do czegoś podobnego posunąć? Otóż mogli i to z kilku powodów: po pierwsze dlatego, by osiągnąć cele, w tym przypadku sukces pierwszej aukcji w Jurgielowych i “dojnej zmiany” rękach; po drugie dlatego, że byli już wystarczająco zadufani, zblazowani i zdeprawowani; zachłyśnięci skalą i nienaruszalnością pisiorowskiej władzy; po trzecie dlatego, że – co jest charakterystyczne dla PISowców - wszystkich wokół mieli za głupszych od siebie (za “ciemny lud, który wszystko kupi”); wreszcie po czwarte dlatego, że byli absolutnie przeświadczeni o swej bezkarności (jak widać słusznie). Jak więc uradzili, tak zrobili (na odwach i bezczelnego); tyle tylko, że wyszło to tak nieudacznie, topornie i ordynarnie (ergo po pisowsku), że nie miało prawa się nie “rypnąć”, co jednak nie wstrząsnęło w żaden sposób układem, który rzecz sprokurował. Wprawdzie wkrótce po aferze podał się do dymisji Karol Tylenda - bezpośrednio prowadzący “ów projekt”, tym niemniej zapewne do dzisiaj nie został on przesłuchany przez prokuraturę w związku z tą sprawą, a co tu dopiero mówić o K. J., W. H., A. S., W. S., “operacyjnym” M. Jaworskim-Leniewiczu czy “rżnącym głupa z oddali” Gregu Knowlesie (USA). Do dzisiaj nie tylko żaden z nich nie poniósł nijakich konsekwencji z racji uwikłania – mniej/pośrednio lub bardziej/bezpośrednio – w ów “czyn zabroniony”, to jeszcze “dżentelmeni” nie są niepokojeni przez służby (CBA), gdyż gwarantem ich nietykalności jest lojalna wobec PIS (a nie prawa) prokuratura, która nie pozwoli zrobić im krzywdy (ostatecznie, jak będzie trzeba, to wyda opinię, że “chcieli dobrze”)... Wszystko to w sytuacji, gdy następstwem tej mistyfikacji są niepowetowane (kolosalne) straty polskiej hodowli koni arabskich i to praktycznie w każdym elemencie, gdyż tak w legendzie (marce), jak i wizerunku oraz wartości rynkowej. To jednak nie koniec nieszczęść, gdyż jak najfatalniej na stanie i kondycji tejże hodowli odbija się to, co dzieje się w samych stadninach (pozbawionych nie tylko osób fachowych, ale też środków finansowych), jak również w zespole nadzoru właścicielskiego KOWR, o którym powiedzieć, że jest nieprzychylny jej pomyślnemu rozwojowi, to nic nie powiedzieć. Jakby tego było mało, nagle do gry wszedł tutaj niedookreślony dziś “układ” (związany z TS), który ma jednak dużą “moc sprawczą”, gdyż swego człowieka jest w stanie powołać na Prezesa Polskiego Klubu Wyścigów Konnych, a następnie – jak gdyby nigdy nic – uczynić go odpowiedzialnym za losy polskiej hodowli oo (wyznaczając na szefa grupy organizującej tegoroczne “dni”, z 50 aukcją na czele). Wiele więc wskazuje na to, że kolejny układ wziął się za rozgrywanie tego tematu, a nie są to bynajmniej miłośnicy (fani) polskiej hodowli koni arabskich...


Jubileuszowa (50) “Pride of Poland” musi mieć jednak określoną rangę i skalę elitarności. Stąd jej lista (obsada) ma robić odpowiednie wrażenie i wypełniać warunki "oferty specjalnej". Mówiąc wprost na jej liście muszą się znaleźć gwiazdy i to możliwie największego formatu (“noblesse oblige”). W tym momencie pewnie wielu krzyknie “nieeee”, ale ja zrozumiem jeśli w ofercie znajdą się nasze najgłośniejsze “klejnoty w koronie”, tj. Emandoria i Pinga (obok nich wystawiłbym jeszcze El Omariego, Złotego Medala, Alerta i Pogroma z 1 mln euro ceny rezerwowej). Dlaczego one? Po pierwsze nie mamy innych klaczy o takim performance i charyzmie. Po drugie obydwie mają następczynie w stadzie, a przy tym - jako 15 letnie – doszły już do kresu optymalnej wartości rynkowej (co miały dać w rodzimym stadzie, to już dały; nie błyszcząc na tym polu jakoś szczególnie). Przyszedł więc czas, by “złożyć je w ofercie”, wystawiając na sprzedaż pod hasłem: "Dzielimy się ze światem tym, co mamy najlepsze"! Po wtóre wystawiając je, w jakiejś mierze (dufam) osłaniamy tak młode pokolenie naszych “gwiazd”, jak np. Galeridę, Wildonę, Pustynię Kahila, Paminę, Atakamę, Adelitę i Alsę, które dopiero rozpoczynają kariery stadne, a tym samym powinny być “nietykalne jak Jurgiel”. By więc ratować naszą hodowlaną przyszłość, to opowiadam się za Emandorią i Pingą jako ofertami specjalnymi (“A” i “B”)... R.R.
Odpowiedz

Autor Wątek
Gość
Wysłano: 02.04.2019, 6:25  Uaktualniono: 02.04.2019, 7:08
 Odp.: Kto oszukiwał na aukcji Pride of Poland 2016
Wątpię aby wystawianie topowych koni z zaporowymi cenami rezerwowymi byłoby dobrym marketingowym posunięciem.
Tym bardziej, że klienci mogą liczyć na ewentualny dużo tańszy zakup po aukcji :) mamy przykład Al Jazeery

O ile można zakładać, że zawsze znaleźli by się zainteresowani Pingą czy Emandorią (pytanie za ile) to mam wątpliwości czy znaleźli by się chętni na El Omariego itd za jakąś spektakularną czy nawet zadowalaprzyzwoitą cenę. Alerta przerabiano już chyba w 2016 r. i chyba nie było chętnych za 50 tys. euro. Generalnie próby wystawienia ogierów na aukcje w ostatnich latach kończyły się fiaskiem.
W aktualnej sytuacji wystawianie Pogroma traktowałbym jako ryzykowny eksperyment. Jego amerykańskie zwycięstwa już dawno przybladły, ewentualna dalsza kariera pokazowa stoi pod znakiem zapytania, kariera stadna na tle rywali z Europy czy USA (z różnych względów) też nie rzuca na kolana więc na milion nie ma co za bardzo liczyć.
Prędzej miałoby sens na fali ostatnich sukcesów pokazowych i hodowlanych miałoby sens wystawienie Equatora ...
Odpowiedz

Autor Wątek
Gość
Wysłano: 02.04.2019, 10:22  Uaktualniono: 02.04.2019, 14:14
 Odp.: Kto oszukiwał na aukcji Pride of Poland 2016
Zauważ: w pierwszym akapicie "wątpisz, by było dobrym posunięciem marketingowym wystawianie topowych koni z zaporowymi cenami rezerwowymi", a w ostatnim już uważasz, "że miało by sens wystawienie Equatora"... No więc albo albo - zdecyduj się w końcu na coś, bo tak sam sobie przeczysz! Ten, podobnie jak Pogrom, też musiałby być wystawiony z tego rzędu ceną rezerwową, więc tak naprawdę o co ci chodzi, człowieku?

Najłatwiej jest wystawiać na sprzedaż konie najgłośniejsze (z największą szansą na to, że ktoś będzie chciał je kupić i to jeszcze za dobrą cenę), tyle tylko, iż ten element nie może być tu przesądzającym - wobec szeregu innych względów. Nie wspomniałem o Equatorze dlatego, iż mam go za sukcesora linii, więc reproduktora potrzebnego jeszcze naszej hodowli , w której relatywnie mało dotąd "krył". Poza tym koń ten to swego rodzaju "ikona" i tyleż pewna "osobliwość" w naszych stadninach, gdyż niezmiernie rzadko się zdarza, by rodzimej hodowli ogier zdobył championat świata w Paryżu. Osobiście więc uważam, iż jeszcze nie czas na to, by go dziś sprzedawać (podobnie jak Pomiana, najciekawszego syna Gazala Al Shaqab), natomiast pewnie też zrozumiem, jak ktoś powie, że teraz właśnie byłby na to najlepszy moment. Co więcej wariant z Equatorem jest bardziej prawdopodobny, niż z Pogromem, gdyż "fachowcy" typu Chalimoniuk czy Leo nie będą się chcieli bawić w żadne subtelności, tylko pójdą po najmniejszej linii oporu. Natomiast, jeśli pojawi się on na liście ofertowej, to z tego właśnie rzędu ceną nominalną...

Jak najbardziej ma sens wystawianie na listy aukcyjne koni topowych (nawet z wysokimi cenami rezerwowymi), gdyż to właśnie one (głośne imiona) przyciągają uwagę potencjalnych klientów i nakręcają atmosferę przed, w czasie i po aukcji. Nie uważam też, by suma 1 mln euro za Pogroma (Equatora) była wybitnie "zaporową", gdyż może akurat znajdzie się (na Bliskim Wschodzie) ktoś, kto zapragnie mieć go w swojej stajni (choćby dla kaprysu), a w takim wypadku cena nie będzie grała większej roli (zawsze w takim razach miejmy na uwadze casus Neymara). W takim świecie, jaki on jest nie ma rzeczy niemożliwych. Swoją drogą, ładnie by się to spięło - ongiś milion dolarów za El Paso, a dziś milion euro za Pogroma (Equatora). Proponując kandydatów na tegoroczne listy aukcyjne kieruję się nie życzeniami kogokolwiek, a nadrzędnym interesem hodowlanym (jak ja go postrzegam). W tej mierze nie chodzi o to, że mamy w mig spełniać życzenia kogokolwiek, a o to, by generalnie wystawiać do sprzedaży konie, które już nie są nam specjalnie potrzebne. W takich właśnie kategoriach (z tej perspektywy) widzę El Omariego i Alerta. Ten pierwszy to atrakcyjny, dobrze prezentujący się ogier z ciekawym (wciąż modnym) rodowodem, więc nie jest wcale tak, że musi być skazany na brak zainteresowania. Ba, przy właściwym jego ustawieniu marketingowym, mógłby nawet osiągnąć ze 150 tys. euro. A co do Alerta. No i cóż z tego, że w 2016 r. nie było na niego chętnych? Wczoraj było wczoraj, a dziś jest dziś. To również atrakcyjny ogier, wcale więc nie jest powiedziane, że w 2019 r. nie trafiłby się żaden Rumun, Chińczyk czy Kazach, któremu ten koń się spodoba. To tyle, tytułem uzupełnienia, o tym zupełnie pobocznym wątku mej wypowiedzi. RR
Odpowiedz

Autor Wątek
Gość
Wysłano: 02.04.2019, 19:57  Uaktualniono: 03.04.2019, 7:07
 Odp.: Kto oszukiwał na aukcji Pride of Poland 2016
No cóż - mnie się wydaja, że aukcję w której kolejne,nawet bardzo dobre konie schodzą nie sprzedane nie robi dobrego wrażenia....W ubiegłym roku nie udało się sprzedać ani Bambiny ani Palangi.
Sprzedaż dobrych czy bardzo dobrych koni do egzotycznych krajów, w których nie mają szans zostać odpowiednio wykorzystane hodowlanie, wykazać się na pokazach nic naszej hodowli nie daje.
Trochę mnie dziwi zgoda na sprzedaż Alerta u obrońcy polskich rodów, niemniej od 2016 r. zmieniło się niewiele. Alert ani jego ojciec Piaff nie są modni, więc praktycznie nie ma szans na wysokie ceny. Jakoś nikt nie chwali się cenami za Larando, Saracena czy inne sprzedane ogiery. Ile czasu minęło niż jeszcze za poprzednich władz sprzedano np. Gaspara.
Po doświadczeniach ostatnich aukcji trudno też liczyć na jakieś rekordowe ceny do ich uzyskania nie tylko potrzeba ekstra koni lecz też przynajmniej po paru klientów, którzy będą podbijać cenę. Ostatnie wydarzenia pokazały też że zawsze można kupić konia na przetargu czy nawet ze stajni za niższą cenę. A najwięksi gracze nie muszą kupować u nas koni - mają Emeraldy , Excalibury i inne ...
Odpowiedz

Autor Wątek
Gość
Wysłano: 03.04.2019, 12:14  Uaktualniono: 03.04.2019, 14:03
 Odp.: Kto oszukiwał na aukcji Pride of Poland 2016
Moja "zgoda" na wystawienie do sprzedaży Alerta wynika z tego, iż dość nisko oceniam jego klasę reproduktorską, a co za tym idzie efektywność (wartość) hodowlaną. Niestety, ale wszystko wskazuje na to, że jest on degraderem, stąd nie widzę go specjalnie w roli sukcesora rodu (tym niemniej żałuję, iż tak szybko pozbyto się z Janowa jego ciekawego syna, tj. Bergamo 2015 od Bigamii po Ekstern). Jako właśnie "obrońca polskich rodów męskich" widzę potrzebę operowania ogierami, które dają realną, a nie tylko iluzoryczną szansę ich kontynuacji (progresji). Moim zdaniem Alert może mieć (ma) z tym problem, choć nie tyle leży on w nim samym, co w najnowszej historii tego rodu...

Rzecz w tym, że nasi hodowcy pominęli ongiś "czystych" synów Eldona, jak Edeon, Egmont, Euryk czy Perm oraz ograniczyli (zubożyli) pulę genotypową tego rodu, poprzez eliminację innych jego odnóg, jak Engano. Tym samym (po nieudanym "flircie" z Espadero) kontynuatorem z natury (genotypowo) saklawiańskiego rodu męskiego Ilderima or.ar. został Piaff - w typie i ustroju "bardziej kuhailański, niż saklawiański". Ogier ten, mający w sobie więcej z Banata, niż z Partnera, jest "mieszańcem", co czyni go zasadniczo nieobliczalnym" reprodukcyjnie. Taki ogier charakteryzuje się głównie tym, że nie ma dla niego naturalnych (oczywistych) partnerek (typów, linii), stąd prowadzi się go tak naprawdę "po omacku"; nigdy nie mogąc założyć, z jaką to "wystrzeli czymś wartościowym", a z którymi wręcz przeciwne. Prowadzenie więc takiego konia w hodowli jest nie tylko dość trudne (uciążliwe), ale to wręcz swego rodzaju loteria (kariera hodowlana Piaffa świadczy o tym najlepiej). Z jego ledwie (czy aż) 2 synów: kuhailański w typie i ustroju Albedo jest właśnie eliminowany z hodowli, a saklawiański w ustroju (a kuhailański w typie) Alert ma - jako się rzekło - problemy z odnalezieniem się w stadzie, dając tu więcej nietypowych i ordynarnych w fenotypie potomków, niż typowych i szlachetnych...

Co gorsza nie można tu specjalnie liczyć także na janowskiego następcę Pesala - Palmeto; wprawdzie klasycznie "ilderimskiego", jednak zbyt żeńskiego (po ojcu) ustrojowo, co jednak nie dyskwalifikuje całkowicie jako reproduktora (jednak w jakimś stopniu tak). Reasumując. Mamy dziś przysłowiową "kwadraturę koła" z rodem męskim Ilderima or.ar. (skutek "zabrnięcia w ślepą uliczkę") - ergo sytuację bez idealnych rozwiązań. Na pewno nie jest takim rzeczony Alert, więc można go (bez większego błędu taktycznego) wystawiać do sprzedaży... R. Raznowiecki
Odpowiedz

Autor Wątek
Gość
Wysłano: 28.03.2019, 15:09  Uaktualniono: 28.03.2019, 15:19
 Brak dyskrecji czy (i) czarny PR
Na wstępie chciałabym odnieść się do następującego stwierdzenia autora:"Tak jak przed 2016 rokiem, czyli uczciwie". Zdanie to sugeruje jednoznacznie, że od 2016 roku wszystkie aukcje w Janowie były prowadzone w sposób nieuczciwy. Tymczasem nikt chyba nie zakwestionował uczciwości licytacji na janowskich aukcjach w latach 2017 oraz 2018. Dziennikarska rzetelność winna skłaniać do unikania takich dwuznacznych w swej wymowie stwierdzeń. Celowo czy nie, taka właśnie wymowa poskutkowała zdyskredytowaniem wszystkich aukcji po 2015 roku.

Co do meritum. Załóżmy, że takie zdarzenie jak opisywane faktycznie miało miejsce. Greg Knowles nie przyjął jednak propozycji prowadzenia jubileuszowej aukcji w Janowie. A więc tematu nie ma. W świecie dżentelmenów cała sytuacja nie ujrzałaby światła dziennego, lecz pozostała między bezpośrednio zainteresowanymi. Tymczasem podobno arabiarze na całym świecie już o tym wiedzą. Kto więc puścił w obieg tę informację i dlaczego? Można się domyślać kto, ale wiadomo dlaczego. Czasy dżentelmenów się skończyły i toczy się brutalna gra by wyrugować z rynku janowską aukcję koni arabskich. Jasne jak słońce.

Mnie zadziwia inna rzecz. My, polscy miłośnicy państwowej hodowli koni arabskich w Polsce, chyba chcielibyśmy wszyscy, by 50-ta aukcja koni arabskich w Janowie Podlaskim zakończyła się sukcesem. Zważywszy na bardzo trudną sytuację państwowych stadnin koni arabskich w Polsce, sukces tej aukcji jest bardzo potrzebny. Dlatego powinnością polskich dziennikarzy jest kreowanie dobrej atmosfery wokół nadchodzącej aukcji. Tymczasem cóż się dzieje? Wokół informacji o odrzuconej przez Grega Knowlesa propozycji już snuje się katastroficzne scenariusze na temat słabej frekwencji kupców i fiaska nadchodzącej jubileuszowej aukcji w Janowie Podlaskim. A takie działanie niebezpiecznie ociera się o czarny PR. Bardzo mi się to nie podoba.
Beata Kumanek
Odpowiedz

Autor Wątek
Gość
Wysłano: 28.03.2019, 21:05  Uaktualniono: 28.03.2019, 21:55
 Odp.: Brak dyskrecji czy (i) czarny PR
Oj tam, pani Beato, proszę nie być aż tak surowa w ocenie admina, gdyż to - ostatecznie - nie jego wpisy zdecydują o tym, jak rzecz będzie wyglądała w sierpniu. Zrozummy, że reprezentuje on jedną ze stron "sporu", stąd jego "pisanie" nie może być inne, natomiast ono jeszcze nie kreuje danej rzeczywistości, a już na pewno nie w zasadniczej mierze. Koncentrując się nadmiernie na krytyce poczynań naszego gospodarza, umykają nam tak kapitalnie ważne kwestie (poza tym uważam, że nazwanie "złym sygnałem" tego co nastąpiło, to najłagodniejszy z eufemizmów, jaki mógł być tu użyty)...

Dla mnie najbardziej ważkim jest pytanie, kto - w istocie - organizuje tegoroczną aukcję i dlaczego na czele tegoż przedsięwzięcia stoi nie kto inny, a Tomasz Chalimoniuk? Kto stoi za tym, że jest on usilnie forsowany na pierwszego decydenta w obszarze “zagospodarowania” wyników hodowli i użytkowania koni ras szlachetnych (oo i xx)? Kto i dlaczego zdecydował, iż nagle i niespodziewanie stał się "pierwszym koniarzem Rzeczpospolitej"? Ciekawa i tyleż zastanawiająca jest zawrotna kariera tego człowieka "w światku końskim" (droga do tego, kim stał się w nim dziś)... Zajmujący się dotąd kompletnie czymś innym, gdyż rynkiem informatycznym i hazardowym (lobbysta związany z PGS, prezes Totolotka, prezes TTcom SA, współwłaściciel spółki E-Toto Zakłady Bukmacherskie), w pewnej chwili – z ramienia Totalizatora Sportowego – trafił do Rady PKWK, gdzie dość szybko został jej przewodniczącym. To jednak jeszcze nie koniec, gdyż po odwołaniu przez Jurgiela, nota bene w skandalicznym trybie i okolicznościach, pani Agnieszki Marczak z funkcji Prezesa Polskiego Klubu Wyścigów Konnych, tenże Jurgiel 8.09.2016 r. powołał rzeczonego Tomasza Chalimoniuka na jej miejsce. Bardzo szybko jego pozycja stała się w tym układzie tak mocna, iż mógł sobie pozwolić na w pełni arbitralną (nie liczącą z nikim ani niczym) decyzję o “okolicznościowym” przeniesieniu Narodowego Pokazu Koni Arabskich na Służewiec. Co ciekawe, owa (fatalna w skutkach) nie tylko nie przyniosła mu ujmy, w oczach forsującego go układu, to wręcz przydała mu znaczenia, gdyż to on stoi dziś (do tego ni z gruszki, ni z pietruszki) na czele "komitetu organizacyjnego" imprezy, którą ongiś nazywano sympatycznie “Dniami (Świętem, Festiwalem) Konia Arabskiego”...

Wspomniana sprawa nie była jedyną, która "chluby mu nie przynosi", bo też - będąc w Radzie, a następnie w Zarządzie PKWK, był przeciwnikiem ("grabarzem") starań o stworzenie wyścigowego systemu internetowego, dzięki któremu można by zawierać zakłady konne online (co bardzo przyczyniłoby się do rozwoju wyścigów oraz hodowli koni pełnej krwi w naszym kraju). Co więcej, był on ongiś bohaterem afery (skandalu) z pogranicza bezpieczeństwa państwa, gdy wyszło na jaw, że jego firma (TTcom SA) zapewniająca usługę teleinformatyczną dla polskiego kontyngentu wojskowego w Afganistanie korzystała z usług satelity Gazpromu (a pewnie bardziej GRU)… W imię więc czego temu (takiemu) człowiekowi ktoś powierza los polskiej hodowli koni arabskich, czyniąc go odpowiedzialnym za tak strategicznie ważne i spektakularne wydarzenie, jak jubileuszowa Aukcja? Kompletnie też nie rozumiem jakimi to przesłankami kierowali się jej organizatorzy (w tym Tomasz Chalimoniuk), powierzając pewien wycinek przygotowań do niej Włochowi (Simone Leo), który już pokazał, że “nie daje specjalnie rady” i że kieruje się tu bardziej własnym, niż polskiej hodowli, interesem? Absolutnie więc nie można przejść do porządku dziennego nad propozycją, którą ów złożył był na wskroś skompromitowanemu i mającemu kłopoty z prawem Knowlews'owi, gdyż świadczy ona albo o jego całkowitym imbecylstwie (totalnej ignorancji), albo świadomym działaniu na szkodę polskiego interesu (hodowlano-aukcyjnego)…

Nie wiem wprawdzie jacy to “fachowcy” będą przygotowywać i zatwierdzać listy aukcyjne na 50 Pride of Poland i Summer Sale, ale śmiem przypuszczać, iż nie obejdzie się tu bez udziału Tomasza Chalimoniuka, Simone Leo, Filipa Sondija, Barbary Andrzejczak czy Marka Wachela (jak też kilku międzynarodowych pośredników) - "aż strach się bać"... W tej mierze, pani Beato, czarny PR M. Szewczyka (nic nowego) to najmniejszy problem, z tych które kłębią się usilnie na horyzoncie zdarzeń... R. Raznowiecki
Odpowiedz

Autor Wątek
Gość
Wysłano: 28.03.2019, 13:45  Uaktualniono: 28.03.2019, 13:52
 Zły..
A może chodzi o możliwość, zakupu koni po okazyjnych cenach? Potem najwyżej powie się, że mamy przesycony rynek...
Odpowiedz
Dodaj komentarz
Zasady komentowania*
Zawsze akceptuj komentarz zarejestrowanego użytkownika.
Tytuł*
Nazwa*
E-mail*
Strona www*
Treść*
Kod potwierdzający*

Kliknij tutaj, aby odświeżyć obrazek, jeśli nie jest wystarczająco czytelny.


Wpisz znaki widoczne na obrazku
Kod rozróżnia małe i wielkie litery
Liczba prób, które możesz wykonać: 5