Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Reklama

« 1 (2) 3 4 5 ... 42 »
Nadesłany przez Marek Szewczyk 5.07.2019, 13:20:00 (1580 odsłon)

Hanna Sztuka na portalu polskiearaby.com ma swój blog. Opublikowała na nim ostatnio artykuł „Okręt flagowy tonie! SOS dla Michałowa”. Tekst jest atakiem na obecną p.o. prezesa stadniny, Monikę Słowik i pośrednio na KOWR, który zdaniem pani Sztuki niczym orkiestra na Titanicu gra w najlepsze i nie reaguje na nieprawidłowości, które zdaniem autorki nie miały miejsca, gdy Maciej Grzechnik i ona kierowali stadniną.

Pozostając przy marynistycznych analogiach autorki bloga: stadnina w Michałowie istotnie była dumą i „flagowym okrętem” ANR. Kłopoty się zaczęły, gdy z mostka kapitańskiego zrzucono w lutym 2016 roku dotychczasowego doświadczonego dowódcę Jerzego Białoboka, a na jego miejsce powołano Annę Durmałę, której doświadczenie ograniczało się do sterowania żaglówką. Ta jednak rozsądnie koło sterownicze oddawała pierwszym oficerom i statek jakoś dryfował. Dramat nastąpił, gdy jesienią 2016 roku statek flagowy „Michałów” został trafiony przez dwie torpedy o nazwach Maciej Grzechnik i Hanna Sztuka – wówczas zaczął nabierać wody. Obecnie niestety daleko mu do dawnej świetności – p.o. kapitana Monika Słowik kieruje statkiem jak umie najlepiej i stara się naprawiać skutki złych rządów poprzedników. Okręt nadal przecieka, choć łata się dziury, a załoga, zwłaszcza ta pamiętająca czasy świetności, kubłami wylewa wodę. Mam nadzieję, że szansa, iż statek nie pójdzie na dno, wzrosła.

 

Portal polskiearaby.com redagowany przez Monikę Luft nie dopuszcza dyskusji - Komentowanie jest zamknięte – taki komunikat widnieje pod tekstem. Informacje w artykule pani Sztuki są zmanipulowane i często nieprawdziwe. Wymagają riposty, ale póki co, fakty.

Czytaj więcej... | 19414 znaków więcej | Komentarzy: 4
Nadesłany przez Marek Szewczyk 20.06.2019, 9:30:00 (2363 odsłon)

Nie mogłem być na ostatniej konferencji prasowej poświęconej tegorocznej aukcji Pride of Poland. A szkoda, bo można się było dowiedzieć ciekawych rzeczy. Np. skąd się wzięły dziwne, zagraniczne ogiery, którymi zostały pokryte niektóre z klaczy wystawionych na tegoroczną aukcję Pride of Poland i na tzw. aukcję letnią. Otóż Alina Sobieszak z portalu „Araby Magazine” (tam odsyłam po więcej szczegółów) dowiedziała się, że pośrednikiem w negocjacjach z właścicielami „ogierów marzeń”, które to rzekomo wymarzyli sobie prezesi stadnin, był Simone Leo. Włoski handlarz i pośrednik (do niego jeszcze wrócę w związku z informacją o jego zarobkach w Polsce w 2017 roku), o którym pisałem, że to on wybierał klacze na aukcję.

 

Dlaczego ten włoski handlarz stał się głównym rozgrywającym podczas tegorocznej aukcji, pozostaje tajemnicą Tomasza Chalimoniuka, prezesa Polskiego Klubu Wyścigów Konnych, któremu z kolei organizację czempionatu narodowego i aukcji powierzył minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Dlaczego? Na to pytanie minister odpowiedział: „bo mam do niego zaufanie”. Skoro minister ma zaufanie do prezesa polskiego Jockey Clubu, a ten z kolei ufa włoskiemu handlarzowi, to pośrednio oznacza, że polski minister też zaufał włoskiemu handlarzowi. Czy dobrze zrobił? Czy decyzje Simone Leo, jakimi ogierami pokryć klacze aukcyjne są dobre dla polskiej hodowli?

Czytaj więcej... | 13723 znaków więcej | Komentarzy: 36
Nadesłany przez Marek Szewczyk 9.06.2019, 15:30:00 (2084 odsłon)

Pogoda dopisała – było ciepło, ale bez obezwładniającego upału i wyjąwszy krótki deszcz w sobotnie popołudnie – pogodnie. Mimo tego publiczności w sobotę było jak na lekarstwo, w niedzielę nieco więcej, ale i tak dużo mniej niż onegdaj. Obejrzeliśmy 90 koni.

Państwowe stadniny w Janowie Podlaskim i Michałowie, które na ogół przywoziły ponad dwadzieścia koni każda, miały mniej liczną reprezentację. Michałów przywiózł 15 koni, a Janów Podlaski 14, ale za to pozwoliły one odnieść swojej macierzystej stadninie niekwestionowany wielki sukces. Janowskie konie zdobyły: tytuł Best in Show, trzy tytuły czempionów, jeden tytuł wiceczempiona, ponadto trzy konie weszły do Top Five. W sumie w czempionatach nagrodzono aż połowę przywiezionych koni!

 

Prezes Grzegorz Czochański publicznie podziękował załodze za trud włożony w przygotowanie koni do pokazu, co było  miłym gestem. Stadnina w Michałowie za to poniosła klęskę – tylko jeden medal i to brązowy i dwa tytuły Top Five. Ludzie związani z tą stadniną mieli więc szczególny powód, by westchnąć „gdzie są Białki z tamtych lat”, gdy Michałów wracał do domu z workiem medali.

Czytaj więcej... | 12334 znaków więcej | Komentarzy: 35
Nadesłany przez Marek Szewczyk 27.05.2019, 13:05:03 (675 odsłon)

Ekipa polskich wukakawistów wywalczyła prawo startu na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio. Miało to miejsce podczas zawodów międzynarodowych w Baborówku, gdzie konkurs tzw. czterech długich gwiazdek był wyznaczony przez FEI jako olimpijska kwalifikacja dla państw z grupy C, czyli z Europy Centralnej i Wschodniej oraz Azji Centralnej.

 

Duży sukces, bo ostatnio na IO w WKKW nasi zawodnicy startowali całą ekipą 16 lat temu – w Atenach.

 

Gdy sobie uświadomimy, że rywalami naszych zawodników były tylko dwie ekipy – Białoruś i Rosja – i ta druga przyjechała tylko w 3-osobowym składzie, można było pomyśleć, że nasi nie mają z kim przegrać. Ale to jest WKKW. Wystarczy sobie przypomnieć kadłubowe IO w Moskwie, gdzie Polacy byli faworytami w WKKW, a skończyło się zdekompletowaniem ekipy. Bo w WKKW można przegrać nie tylko z rywalami. Zdarza się – i to nie tak rzadko – że drużyna przegrywa, bo upadki, kontuzje sprawiają, że ekipa nie kończy zawodów. Co prawda obecnie to pojęcie – „nie kończy” – jest już nieaktualne, bo każda jest klasyfikowana, ale z wynikiem nie kilkaset punktów karnych, a kilka tysięcy punktów karnych, nie da się wygrać. A każdy zawodnik, który nie kończy zawodów, to obecnie 1000 pkt. k. I tego doświadczyli przede wszystkim nasi rywale.

Czytaj więcej... | 9845 znaków więcej | Komentarzy: 2
Nadesłany przez Marek Szewczyk 21.05.2019, 9:46:42 (611 odsłon)

Zakończył się konflikt w Kujawsko-Pomorskim Związku Hodowców Koni. Pisałem o nim na marginesie rozważań szerszej natury w tekście pt. „Skostniała struktura PZHK” (1.04.2019). Jak się zakończył?

Czytaj więcej... | 1575 znaków więcej | Komentarze?
Nadesłany przez Marek Szewczyk 17.05.2019, 17:52:55 (511 odsłon)

Zarząd Polskiego Związku Jeździeckiego podjął ostatnio dwie decyzje, które wzbudzają sporo kontrowersji. O jednej z nich, czyli o próbach dopingowych na zawodach regionalnych, nie będę pisał. Zrobił to kol. Sławomir Dudek na łamach portalu „Świat Koni”.

 

Chcę napisać kilka słów o drugiej kontrowersyjnej decyzji – nazwijmy ją w sprawie ograniczeń dla osób oficjalnych.

W obu przypadkach intencje oceniam pozytywnie. Ale jak to w życiu – diabeł tkwi w szczegółach.

Czytaj więcej... | 4136 znaków więcej | Komentarze?
Nadesłany przez Marek Szewczyk 14.05.2019, 16:30:00 (1636 odsłon)

Tę sprawę, czyli stwierdzenie obecności niedozwolonego środka dopingującego w postaci kobaltu w stężeniu przekraczającym dozwolony próg w badanej próbie pobranej od ogiera King Arcibal w dniu 10 czerwca 2018 r. po gonitwie o Nagrodę Iwna, śledzę od dłuższego czasu. Z kilku powodów, o czym niebawem. Na początek kilka wyjaśnień.

 

Chodzi o wyścigi konne. Trenerem ogiera King Arcibal jest Robert Świątek z wrocławskiego toru Partynice. A piszę o tej sprawie dlatego, że zakończył się pewien etap – a mianowicie Sąd Rejonowy w Warszawie wydał werdykt w sprawie odwołania od orzeczenia Komisji Odwoławczej, które to odwołanie złożył za pośrednictwem pełnomocnika ukarany trener.


Czytaj więcej... | 21585 znaków więcej | Komentarzy: 3
Nadesłany przez Marek Szewczyk 11.05.2019, 21:12:16 (1228 odsłon)

Na co musicie płacić? Ano na to, aby w Polsce nadal rządził PiS. Jedni chcą, więc pewnie zacisną pasa (a może i szczęki), ale przełkną ten „podatek”. A inni, którzy nie chcą – i tak nie mają wyjścia. Muszą zapłacić. Bo zmniejszenie dotacji celowej o 58% na zadania, jakie wykonuje PZHK, odbije się bardzo mocno (oczywiście negatywnie) na działalności PZHK, a więc odczują to wszyscy hodowcy.

Czytaj więcej... | 1883 znaków więcej | Komentarzy: 7
Nadesłany przez Marek Szewczyk 9.05.2019, 20:40:00 (972 odsłon)

Ktoś mi zwrócił uwagę, że w „Gazecie Warszawskiej” Izabela Brodacka-Falzmann napisała dwa artykuły, głównie o warszawskim wyścigach konnych. Udało mi się na razie przeczytać jeden z tych tekstów pt. „Kladruby raz jeszcze”. Jak dostanę ten pierwszy tekst (a mam obiecany), to się będę mógł odnieść do tez dotyczących warszawskiego toru i wyścigów konnych jako takich.

Teraz chciałbym podyskutować tylko o jednym tekście. A właściwie źle mówię, bo z większością tez autorki, kiedy pisze o hodowli koni w Polsce, zgadzam się.

Czytaj więcej... | 5046 znaków więcej | Komentarze?
Nadesłany przez Marek Szewczyk 20.04.2019, 18:50:00 (649 odsłon)

Poszedłem na spotkanie z Michaelem Wieckem, jakie odbyło się w Instytucie Kultury Niemieckiej, a zorganizowane zostało przez Ośrodek Karta. A zorganizowane zostało w celu promocji książki napisanej przez 91-letniego dziś pana Wiecka (rocznik 1928), a wydanej przez Kartę w serii „Świadectwa, XX wiek, Niemcy”. Tytuł i podtytuł tej książki mówią same za siebie – „Miasto utracone – młodość w Königsbergu w czasach Hitlera i Stalina”.

 

Michael Wieck jakimś cudem przeżył oba reżimy. Podobno jest jednym z dwóch koenigsberskich Żydów (de facto był pół-Żydem, bo jego ojciec był protestantem, a matka Żydówką), jakim udało się przeżyć wojnę – oczywiście nie licząc tych, którzy wyjechali z Königsbergu przed „ostatecznym rozwiązaniem”.

Czytaj więcej... | 5755 znaków więcej | Komentarzy: 4